poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział 22 *cz. 1*

*** Oczyma Harry'ego. ***
* kilka godzin wcześniej *

Dopiero co skończyliśmy śpiewać, a ja miałem jeszcze ciarki. Nie, nie dlatego, że jestem wrażliwy na nasze głosy, ale ... Pod czas śpiewania Louis smyrał mnie po dłoni. On nie zdaje sobie sprawy z tego ile to dla mnie znaczy. Te nasze wygłupy i cały Larry. Dla niego to z pewnością tylko zabawa, a dla mnie to chyba coś więcej. Już dawno odkryłem w sobie tę gejowską stronę. Czułem jakiś pociąg do chłopaków. Zawsze mnie interesowali. Jednak od kiedy poznałem Louis'a ten pociąg nasilił się. Lou bardzo mnie podniecał. Jego styl, głos, uśmiech, styl poruszania się, cały ON. To jak mnie dotykał i wygłupiał się ze mną. Udawanie całowania się. Nie raz się zdarzyło, że Louis musnął mnie ustami po moich wargach.
Często wydawało mi się, że podrywa Alice. Nawet teraz. Szepnął jej coś do ucha i zaczęli się śmiać. Bardzo mnie to denerwowało, bo wiem, że Lou nie ma takiej orientacji jak ja. Poza tym Aly jest naprawdę ładna i nie dziwię się, że jemu też się podoba, bo przecież, każdy facet który jest hetero chciałby ją zdobyć. Ale czy Louis też? Przecież on by nie podrywał dziewczyny przyjaciela, tym bardziej, że wie jak bardzo Zayn'owi zależy na Aly. W każdym bądź razie byłem strasznie zazdrosny o przyjaciela.
- Patrz jakie tam laski stoją. - odezwał się do mnie Louis i pokazał na ślicznotki przy barze.
- Ouu. - przygryzłem wargę i udałem zainteresowanego.
- Idziemy do nich? - zapytał. Nie odpowiadając wstałem. - Mistrzowie podrywu znów w akcji! - wrzasnął Lou i założył rękę na moje ramię. Podeszliśmy do baru gdzie stały te dziewczyny.
- Cześć dziewczyny. - zaczął Lou. Zaczął delikatnie poruszać brwią. Laski się zaśmiały. Już wiedziałem, że to będzie udana noc dla Lou, bo która by mu się oparła? Jest przecież taki przystojny.
- Cześć. - odpowiedziała chichocząc nadal niższa z nich.
- Jak się bawicie? - zapytał. Stałem z boku i przyglądałem się jak chłopak, który podoba mi się od dłuższego czasu podrywa laski. Tak to brzmiało dość dziwnie, ale prawdziwie. Swoją drogą .. Ciekaw jestem co zrobiłby Louis gdyby dowiedział się, że jest obiektem moich westchnień. Czy by mnie zwyzywał i przestał się ze mną przyjaźnić, czy przyjąłby to na klatę i pomimo mojej orientacji nadal by trzymał się mnie blisko jednak z dystansem, a może ... Choć jest to nieprawdopodobne, ale taką opcję też rozważam .. Że może jednak .. On też jest homo i może połączyłaby nas miłość wzajemna, a nie przyjaźń.
- W miarę. - odpowiedziała jedna z nich. - Zajebiście zaśpiewaliście. - dodała. 

- Tak wiemy, my w ogóle jesteśmy zajebiści. - odparłem. Laski się zaśmiały. Lou zamówił 4 drinki. Jedna z nich Julia ciągle się przybliżała do mnie i starała się mnie poderwać. Zalotnie się uśmiechała i była taka słodka. Oczywiście mnie to nie kręciło, ale musiałem udawać, że bardzo mi się podoba, żeby nie zawieść Lou. Czas mijał mi wolno. Louis zajął się ta drugą. To on był górą. Tulił się do niej, opowiadał różne historie, po prostu chciał ją zaciągnąć do łóżka. Zaczęli się całować. W tym momencie puściły mi nerwy.
- Weź go zostaw co?! - odciągnąłem laskę.
- O co ci chodzi koleś?! - zbulwersowała się.
- Nie całuj się z moim chłop ... - przerwałem i cały na twarzy się zaczerwieniłem.W głowie szukałem słów - Kumplem! - dokończyłem szybko. Dziewczyna popatrzyła na mnie ze zdziwieniem w oczach.
- Dziwny jesteś! - rzuciła. - Julia idziemy, nie będę spędzać czasu ze świrami! - zwróciła się do koleżanki i obie poszły nawet nie dziękując za drinki, które kupił im Louis.
- Zgłupiałeś stary?! Taka laska! Taka okazja! - naskoczył na mnie.

- Louis ja naprawdę nie wiem co we mnie wstąpiło. - spuściłem głowę w dół. - To przez alkohol. - dodałem.
- I jeszcze chciałeś mnie nazwać swoim chłopakiem, stary no! 

- Nie prawda! - wrzasnąłem.
- Hazz słyszałem. - odparł jednak spokojniej niż wcześniej. - Ja wiem, że mnie kochasz, ale bez przesady. - dodał z uśmiechem. - Ja też kocham Larryego. - zaśmieliśmy się obaj.
- Lou jak chcesz ja za nimi pobiegnę i wszystko wytłumaczę.
- Daj spokój, nie były aż tak fajne jeśli nie potrafią niczego wziąć na żarty. - poklepał mnie po ramieniu. Przez długi czas siedzieliśmy sami przy barze i piliśmy kolejne kolejki. Co jakiś czas podchodziły do nas panny, ale co odchodziły po chwili, bo nie pasował im nasz styl wygłupów. Chodzi oczywiście o Larryego.
- Nieładnie tak wkręcać laski. - zaśmiała się przemiła barmanka, która ciągle nas obsługiwała.
- Oj daj spokój. - zaśmiał się Lou. Wcześniej coś napomknął, że mu się podoba, ale nie podrywał jej od początku więc myślałem, że sobie odpuści. Jednak myliłem się. Zaczął te swoje miłe słówka, słodkie uśmieszki.
- Zaczęło się. - westchnąłem przeciągle.
- Nie ma co się produkować. - rzuciła barmanka, która usłyszała moje słowa. Oboje się zaśmieliśmy. Dobrze było wiedzieć, że nie ma na co liczyć i że nie da mu się poderwać. Był to dla niej wielki plus.
- Jestem Katy. -podała nam rękę. 

- Ja Harry, a to jest Lou, mój przyjaciel. - odparłem.
- Czemu nie mam co się produkować? Czyżbyś chciała oprzeć się mojemu urokowi osobistemu? - Jakby dopiero co do niego doszło co Katy powiedział. zaśmiał się. Zdanie to powiedział pół żartem pół serio.
- Tak opieram się temu urokowi. - zaśmiała się.
- Pewno zajęta. - rzucił Lou lekko zawiedziony.
- No tak. - odparła Katy.

- Szczęściarz. - rzuciłem z uśmiechem.
- Ra .. Szczęściara. Ona. - zaśmiała się znów Katy. Była naprawdę super. Przemiła, zabawna, na luzie, idealny towar na przyjaciółkę.  I okazała się lesbijką, co oznaczało oczywiście, że nie wda się w żaden romans z Louisem

- Że co?! Jesteś lesbijką?! - zdziwiliśmy się obaj. 
- Tak. Dziwne to takie? - zaśmiała się. Miała boski śmiech. Jednak nie bardziej boski niż Horan. - Ale wy z pewnością nie jesteście tylko przyjaciółmi. - powiedziała dość poważnie.
- Aż tak to widać? - zaśmiałem się nieco nerwowo. Louis spojrzał się na mnie jak bym powiedział coś strasznie głupiego i pokręcił głową.
- To tylko tak wygląda, po prostu tak się wygłupiamy. - sprostował uśmiechając się. W tym momencie do baru podeszła skąpo ubrana brunetka. Katy pochyliła się do przodu i pocałowała ją w policzek.
- Cześć skarbie. - powiedziała przybyszka.
- Hej. - odwzajemniła jej uśmiech. - Poznaj Louis'a i Harry'ego. - wskazała na nas ręką.
- Cześć, Blanka jestem. - uśmiechnęła się i podała nam rękę. - Chcieliście poderwać mi laskę, coo? - zaśmiała się. Obaj spojrzeliśmy na siebie troszkę nerwowo.
- To on! - krzyknąłem i pokazałem na Lou robiąc przy tym zabawną minę, aby rozluźnić atmosferę.
- Przykro mi zajęta. - powiedziała Blanka i pogłaskała Katy po ręce. 

- W sumie to ja jej nie chciałem poderwać, wiesz ... Mam Harryego. - przytulił się do mnie i znów zaczął akcję z Larrym.
- To wy jesteście razem? - uśmiechnęła się.
- Niby są przyjaciółmi, ale weź przestań .. Kochanie popatrz na nich .. Czy nie wyglądają razem słodko? - miała tak słodki wyraz twarzy, że trudno byłoby zaprzeczyć i pokazała na nas. Blanka przyglądała się nam z uśmiechem.
- Co racja to racja. - odpowiedziała. 

- Po prostu jesteśmy zajebiści. - uśmiechnąłem się. Lou nie odrywał się ode mnie. Siedzieliśmy razem z Blanką i rozmawialiśmy. Katy co prawda podchodziła do nas co chwilę, ale miała taki zapierdol, że musiała dużo latać po plaży i roznosić drinki. Widać było po niej, że jest zmęczona, ale nie mogła dawać za wygraną. Z tego co mówiła nam Blanka obie zbierały na wyjazd do Londynu. Chciały tam zamieszkać i zacząć tam nowe życie, bo tutaj nie miały już czego szukać. Wszyscy z nich się wyśmiewali, co prawda Blanka nie przejmowała się tymi złośliwościami, ale chciała to zrobić ze względu na wrażliwość Katy.
Zalatana barmanka podeszła do nas i usiadła na kolana swojej dziewczyny. Wtuliła się w nią mocno.
- Zmęczyłam się. Jest za 10 pierwsza. Boże dopiero. - westchnęła. Ściągnęła z siebie fartuszek i cisnęła nim w Blankę. - Teraz twoja kolej. - zaśmiała się kiedy Blanka niezdarnie złapała fartuch.
- Lecę. - powiedziała oplatając biodra paskami. Pocałowały się i Blanka zniknęła na zapleczu. Patrząc jak one się całują poczułem lekką zazdrość. Nie, żebym był zazdrosny o którąś z nich, ale... One nie ukrywały się ze swoją orientacją, nie wstydziły się tego i czuły odwzajemnioną miłość - coś czego ja raczej nigdy nie zaznam. Bardzo chciałem by Louis wiedział o tym, by to odwzajemnił, by było pięknie, ale miałem świadomość tego, że pięknie nie może być.
- Jeju wy serio słodko wyglądacie razem. - uśmiechnęła się.
- Daj spokój, nie jesteśmy gejami. - rzucił Lou.
- Czyżbyś był nietolerancyjny? - zapytała.
- Nie skąd, nie mam nic do homo. - odparł Louis.
- Ale do clubu gejowskiego byś nie wszedł prawda? - rzuciła.
- Czy to wyzwanie? - uniósł brwi do góry i uśmiechnął się.
- I tak wiem, że nie wejdziesz. - zaśmiała się.
- Słyszałeś Harry? Ona nas wyzywa. Nie wierzy w nas. - zrucił się do mnie i lekko mnie szturchnął, bo byłem nieco zawieszony.
- Coo? W nas? My zrobimy wszystko! - wrzasnąłem zrywając się z krzesła.
- Ej ej z takimi deklaracjami to wiesz .. Ja nie zrobię wszystkiego. - odparł Louis.
- Jak to? Czyli pękasz i nie wejdziesz? - uśmiechnęła się zadziornie.
- Nie to akurat zrobię. Chodziło mi raczej o coś innego.
- Na przykład?
- Na przykład, że nie wejdę do szamba pełnego piranii. - na to ja i Katy parsknęliśmy śmiechem.
- Lou ... W szambie nie ma piranii, one by tam nie przetrwały ze smrodu. - rzuciła nadal się śmiejąc.
- Oj żebyś się nie zdziwiła, że tak może być, żebyś się nie zdziwiła. - pokręcił głową.  - A wejście do gejowskiego clubu porównam do zjedzenia marchewki. Jest to tak samo proste. - wypiął pierś do przodu i powiedział to z dumą i satysfakcją. Ja i Katy nadal się z niego śmialiśmy.
- I tak tam nie wejdziesz. Wiem o tym. - rzuciła.
- Zakład? - zaproponował.
- O co?
- O co tylko chcesz. - zabawnie poruszał brwiami.
- Masaż stóp.
- Dobra. - rzucił i wyciągnął w jej stronę rękę. - Loczek tnij. - zwrócił się do mnie, kiedy Katy ścisnęła jego dłoń. Przeciąłem więc ich uścisk.
- Kto przecina ten gówno wcina. - zaczęła śmiać się drobna brunetka ja również zacząłem się śmiać, a Louis tak parsknął śmiechem, że aż wypluł drinka na piach. Po chwili jednak ogarnął się i spoważniał.
- Nie mów tak do niego, jemu też będziesz masować stopy. - powiedział to niskim poważnym głosem. - Tylko bardzo proszę, bądź delikatna, mam łaskotki. - uśmiechnął się pewien swojej wygranej. - A teraz prowadź nas w ciemność. - dodał i pokazał byle jaki kierunek. Razem z Katy wstaliśmy z krzeseł. Katy poprawiła swoją spódniczkę, a ja przeczesałem ręką swoje loki.
- Dokąd to? - zapytała Blanka podchodząc.
- Do homo clubu. - rzuciłem. Blanka się zaśmiała, a my ruszyliśmy w drogę. 

wtorek, 26 marca 2013

#rozdział 21

*** Oczyma Alice ***
 - No czeeeeeeeść! - rzucił jak gdyby nigdy nic zalany Zayn, gdy doszliśmy do Nikki, Niall'a i Dave. Malik posłał Dave pogardliwe spojrzenie. Nadal wściekał się za tę bluzę. - Kolego nie życzę sobie, żebyś dawał bluzę mojej lasce, jasne?! - Naskoczył na Dave zanim ktokolwiek zdążył odpowiedzieć na te jego pijackie "cześć" Nieco pochylił się nad nim. Dave wstał z koca i poprawił koszulkę.

- Słuchaj Zayn. - zaczął spokojnie. - Alice było strasznie zimno, a ja byłem na tyle miły i dałem jej bluzę. - dokończył. Zayn'a jednak to nie ruszało i nie dotarły do niego szczere intencje kolegi.
- Myślisz, że ktoś tu jest durny?! Myślisz, że jestem frajerem, idiotą?! Czy ty do chuja myślisz, że nie wiem co jest grane?! Że nie widzę jak na nią patrzysz. Jak a samą myśl o Alice ci iskrzą te twoje oczka?! - Zayn podszedł do mnie i objął ramieniem. Miało to chyba na celu jedynie rozzłoszczenie czy pobudzenie zazdrości w Dave. - Jest taka seksowna co? - nachalnie pocałował mnie w policzek. Zaczynałam się go bać. Nie wiedziałam co robić i w delikatny sposób starałam się uwolnić z jego objęcia, jednak trzymał mnie zbyt mocno. - Chciałbyś ją przelecieć, co?! - wrzasnął. Dave wpatrywał się w mojego chłopaka. Z resztą jak i wszyscy. Patrzeliśmy jak Zayn zaślepiony nieuzasadnioną zazdrością robi z siebie kompletnego pajaca. Było mi oczywiście wstyd za niego. - Odpowiedź kurwa! - wrzasnął znów, gdy Dave długo nie odpowiadał. Widziałam, że sam zaczynał się bać furii Zayn'a, bo w tym momencie zaskoczył nas wszystkich. 

- Ja pierdolę! Kurwa mać no nie, no po prostu mam tego dosyć! - wrzasnęła zapłakana Nikki. - Alice czy zawsze musi chodzić o twoją dupę?! Czy zawsze kurwa musisz ty być najważniejsza?! - wzrok wszystkich skupił się na rozwścieczonej Nikki.
- Ale Nicole, ja prze ...
- Nie przepraszaj! Kurwa popatrz co się dzieje! Zawsze, kurwa ale to zawsze chodzi o ciebie! Nawet teraz kiedy zaginęła moja szesnastoletnia kuzynka i chuj wie gdzie jest, z kim i czy z nią wszystko w porządku i czy w ogóle żyje i tak schodzi na TWÓJ temat. Bo co?! Bo kurwa Dave dał ci bluzę i pan " zawsze piękny i seksowny " jest wielce zazdrosny, chuj wie o co?! Ja pierdolę robi wielkie afery! Nosz kurwa! - tak wściekłej i roztrzęsionej przyjaciółki jeszcze nigdy nie wiedziałam. Ciągle machała nerwowo rękoma i cała się trzęsła z nerwów.
- Nikki, przecież ja nie robię tego specjalnie to oni ...
- Nie chcę słuchać twoich tłumaczeń! Nie chcę! - przytkała uszy na znak, że naprawdę nie chce mnie słuchać. - Sama sobie poszukam Annette bez waszej łaski. - ostatnie słowa wypowiedziała bardzo łagodnie, co nie oznaczało mniej boleśnie. Patrzała na nas jeszcze przez chwilę ze łzami i kręciła głową, a potem odwróciła się i pobiegła. Niall patrzał raz na mnie, raz na Dave, a raz na Zayn'a.
- Widzieliście do cholery w jakim jest stanie. Mogliście sobie już oszczędzić tego. - rzucił i pokręcił głową z dezaprobatą. Spojrzał za siebie. - Kochanie! Czekaj! - wrzasnął za dziewczyną i pobiegł. Wpatrywałam się w Zayn'a. Minę miał nie tęgą. Widać coś go ruszyło, gdy Nikki wrzeszczała. Osobiście byłam na niego strasznie wściekła. Nie wiedziałam co robić czy wydzierać się na niego i próbować mu przemówić do rozsądku i przetłumaczyć co zrobił, że przez niego moja przyjaciółka jest na mnie wściekła i ma mi za złe jego sceny zazdrości, chociaż tak naprawdę są one bezpodstawne, czy może wyśmiać go, że jest takim palantem i wierzy swojemu pijanemu rozsądkowi, że mogłaby cokolwiek poczuć do Dave, lub nie daj Boże go z nim zdradzić.
- Widzisz do cholery coś narobił idioto?! Wiesz doskonale, że kocham tylko ciebie, a zachowujesz się jak zazdrosny szczeniak! - sprecyzowałam swoje myśli w dwa zdania, które szybko wywrzeszczałam. Spojrzałam w dal i zobaczyłam jak Niall stara się uspokoić Nicole próbując ją przytulić, jednak ona ciągle się wyrywała, krzyczała i pokazywała w naszą stronę. Pobiegłam szybko do nich.
- Kochanie, proszę uspokój się. Zaraz ją znajdziemy. - mówił spokojnie. W końcu udało mu się ją tak mocno przytulić, że Nikki już nie mogła się wyrwać z jego uścisku. Swoją drogą bardzo słodko to wyglądało, a oni idealnie pasują do siebie. Dopełniają się. Oboje mają przesłodzone charaktery, ale mimo wszystko jak przychodzi co do czego potrafią się przygadać. Nigdy wcześniej nie wiedziałam, żeby Nikki była tak szczęśliwa jak teraz od kiedy była z Niall'em. On bardzo dobrze potrafi się nią zająć i dobrze wiem, że nie da jej skrzywdzić. Widać to na pierwszy rzut oka. To jak patrzy na nią, z jeszcze większą troską niż Zayn patrzący na mnie.  

- Nikki błagam, nie osądzaj mnie po tym co robi Zayn. Ja chcę znaleźć Annette i przysięgam, że pomogę ci w tym choćby nie wiem co. - rzuciłam. Przyjaciółka spojrzała na mnie spod ukosa. - Nie chcę, żeby wszystko kręciło się wokół mnie, ale sama widzisz, że nie mam wpływu na zalanego Zayn'a i jego scenki zazdrości. W tej chwili dla mnie liczy się tylko aby pomóc ci w odnalezieniu Annette, nic poza tym. - kontynuowałam. - Więc proszę, nie złość się na mnie, bo ja nie zrobiłam nic złego i szukajmy Annette, razem. 
- Tylko tak mówisz, a tak naprawdę i tak zawsze ty będziesz dla wszystkich najważniejsza. Nigdy nie postawiliby mnie na pierwsze miejsce, kurwa zawsze ty będziesz na nim. Ja rozumiem, biedna dziewczyna wyszła z bidula i trzeba jej pomóc, ale do chuja bez przesady! Nie że ciągle musisz być najważniejsza. I możesz mi powtarzać, że nie robisz tego specjalnie, i może być to nawet prawdę, ale ... Dobre chęci to nie wszystko. - Niall musiał poluźnić uścisk, bo Nicole bez problemu mu się wyrwała i poszła. - Znów ci ucieka. - zwróciłam się do Niall'a i oboje się uśmiechnęliśmy. Niall chciał szybko iść za Nikki, ale zatrzymałam go jeszcze na chwilę. - Niall .. Wiem, że ty mi wierzysz, że nie chcę tego całego zamieszania wokół mnie. - Niall skinął głową.
- Aly pewnie, że ci wierzę. - pogłaskał mnie po ramieniu.
- Proszę cię tylko o jedno .. Zabierz ją do domu, niech odpocznie, prześpi się, zje coś. Zajmij się nią, tylko ciebie teraz posłucha. - posłałam mu ponownie niewinny uśmiech. - Ja już się zajmę resztą i znajdę Annette, za wszelką cenę.

- Dobrze, na pewno się zajmę. - uśmiechnął się i pobiegł za oddalającą się Nicole. Sama ruszyłam w stronę Dave, Zayn'a i Leo. Zayn z Leo siedzieli na kocu, oczywiście Zayn nie dawał za wygraną i ciągle docinał Dave. Komentował każdy jego ruch i wszystko co było z nim związane. Dave za to spokojny, nie dawał się sprowokować chodził nerwowo w po plaży w jedną i drugą stronę.
- Widzę, że dałeś radę. - zrwóciłam się do Leo, który właśnie chował telefon.
- Jakoś, ledwo. - odparł zmęczony. - Liam dzwonił. Pytał czy znaleźliśmy Annette, bo oni nie. - dodał.
- Kurczę. A trzeba jeszcze zajść po Harry'ego i Louis'a.
- A gdzie oni są? - zapytał Dave.
- Chuj cie to interesuje. - wtrącił Zayn.
- Zamknij się. Najlepiej jakbyś się już dziś w ogóle nie odzywał. - rzuciłam. - W jakimś klubie dla homo. - odpowiedziałam na pytanie Dave. - Podobno wiesz gdzie to. - dodałam z nadzieją.
- Tak wiem. - odparł. Zayn na to zareagował głośnym śmiechem.
- I z czego rżysz baranie?! - rzucił Leo. Ja jednie spojrzałam na niego pogardliwie.
- Daj mi telefon. - zwróciłam się do Leo. Kuzyn wręczył mi swoją komórkę.
- Do kogo? - zapytał.
- Do Liam'a. - odparłam szukając numeru Payne'a.

- Po co? - zapytał Leo.
- Nich przyjdzie po Zayn'a, oni pójdą do domu, a my pójdziemy po Larry'ego i poszukamy Annette. 

- Dobry pomysł. - rzucił Dave. Zayn nawet nie zareagował, wolał palić sobie fajki.
* - Hallo? - odezwał się w słuchawce Liam.
- Liaś, za ile możecie być na plaży?
- Za jekieś 5 minut, właśnie szliśmy szukać Annette na plaży, może jednak tam jest.
- Mam do ciebie prośbę.
- Hę?
- Zabierzecie Zayn'a i zaprowadzicie go do domu?
- A wy nie możecie?
- Wolałabym nie pokazywać się Nikki.
- A ona nie szuka Annette?
- Nie, była zbyt zmęczona, Niall obiecał, że ją zabierze do domu.
- A czemu nie chcesz się jej pokazywać?
- Ma do mnie pretensje o zachowanie Zayn'a. Z resztą jak przyjdziesz to co powiem o co mniej więcej chodzi.
*- Dobrze. Zaraz będziemy. - powiedział i rozłączył się. 



Długie oczekiwanie, ale jest już rozdział kolejny. Mam nadzieję, że się podoba. 
Bardzo proszę komentujcie i głosujcie w ankiecie. <33
Jeżeli macie jakieś pytania podałam Wam mojego twitter'a i ask'a . Zawsze Wam odpowiem na wszelkie pytania, niekoniecznie związanie z blogiem.
+ jeśli dacie mi follow na twitte'rze , daj follow back. Wystarczy napisać.