*** Oczyma Harry'ego. ***
* kilka godzin wcześniej *
Dopiero co skończyliśmy śpiewać, a ja miałem jeszcze ciarki. Nie, nie dlatego, że jestem wrażliwy na nasze głosy, ale ... Pod czas śpiewania Louis smyrał mnie po dłoni. On nie zdaje sobie sprawy z tego ile to dla mnie znaczy. Te nasze wygłupy i cały Larry. Dla niego to z pewnością tylko zabawa, a dla mnie to chyba coś więcej. Już dawno odkryłem w sobie tę gejowską stronę. Czułem jakiś pociąg do chłopaków. Zawsze mnie interesowali. Jednak od kiedy poznałem Louis'a ten pociąg nasilił się. Lou bardzo mnie podniecał. Jego styl, głos, uśmiech, styl poruszania się, cały ON. To jak mnie dotykał i wygłupiał się ze mną. Udawanie całowania się. Nie raz się zdarzyło, że Louis musnął mnie ustami po moich wargach.
Często wydawało mi się, że podrywa Alice. Nawet teraz. Szepnął jej coś do ucha i zaczęli się śmiać. Bardzo mnie to denerwowało, bo wiem, że Lou nie ma takiej orientacji jak ja. Poza tym Aly jest naprawdę ładna i nie dziwię się, że jemu też się podoba, bo przecież, każdy facet który jest hetero chciałby ją zdobyć. Ale czy Louis też? Przecież on by nie podrywał dziewczyny przyjaciela, tym bardziej, że wie jak bardzo Zayn'owi zależy na Aly. W każdym bądź razie byłem strasznie zazdrosny o przyjaciela.
- Patrz jakie tam laski stoją. - odezwał się do mnie Louis i pokazał na ślicznotki przy barze.
- Ouu. - przygryzłem wargę i udałem zainteresowanego.
- Idziemy do nich? - zapytał. Nie odpowiadając wstałem. - Mistrzowie podrywu znów w akcji! - wrzasnął Lou i założył rękę na moje ramię. Podeszliśmy do baru gdzie stały te dziewczyny.
- Cześć dziewczyny. - zaczął Lou. Zaczął delikatnie poruszać brwią. Laski się zaśmiały. Już wiedziałem, że to będzie udana noc dla Lou, bo która by mu się oparła? Jest przecież taki przystojny.
- Cześć. - odpowiedziała chichocząc nadal niższa z nich.
- Jak się bawicie? - zapytał. Stałem z boku i przyglądałem się jak chłopak, który podoba mi się od dłuższego czasu podrywa laski. Tak to brzmiało dość dziwnie, ale prawdziwie. Swoją drogą .. Ciekaw jestem co zrobiłby Louis gdyby dowiedział się, że jest obiektem moich westchnień. Czy by mnie zwyzywał i przestał się ze mną przyjaźnić, czy przyjąłby to na klatę i pomimo mojej orientacji nadal by trzymał się mnie blisko jednak z dystansem, a może ... Choć jest to nieprawdopodobne, ale taką opcję też rozważam .. Że może jednak .. On też jest homo i może połączyłaby nas miłość wzajemna, a nie przyjaźń.
- W miarę. - odpowiedziała jedna z nich. - Zajebiście zaśpiewaliście. - dodała.
- Tak wiemy, my w ogóle jesteśmy zajebiści. - odparłem. Laski się zaśmiały. Lou zamówił 4 drinki. Jedna z nich Julia ciągle się przybliżała do mnie i starała się mnie poderwać. Zalotnie się uśmiechała i była taka słodka. Oczywiście mnie to nie kręciło, ale musiałem udawać, że bardzo mi się podoba, żeby nie zawieść Lou. Czas mijał mi wolno. Louis zajął się ta drugą. To on był górą. Tulił się do niej, opowiadał różne historie, po prostu chciał ją zaciągnąć do łóżka. Zaczęli się całować. W tym momencie puściły mi nerwy.
- Weź go zostaw co?! - odciągnąłem laskę.
- O co ci chodzi koleś?! - zbulwersowała się.
- Nie całuj się z moim chłop ... - przerwałem i cały na twarzy się zaczerwieniłem.W głowie szukałem słów - Kumplem! - dokończyłem szybko. Dziewczyna popatrzyła na mnie ze zdziwieniem w oczach.
- Dziwny jesteś! - rzuciła. - Julia idziemy, nie będę spędzać czasu ze świrami! - zwróciła się do koleżanki i obie poszły nawet nie dziękując za drinki, które kupił im Louis.
- Zgłupiałeś stary?! Taka laska! Taka okazja! - naskoczył na mnie.
- Louis ja naprawdę nie wiem co we mnie wstąpiło. - spuściłem głowę w dół. - To przez alkohol. - dodałem.
- I jeszcze chciałeś mnie nazwać swoim chłopakiem, stary no!
- Nie prawda! - wrzasnąłem.
- Hazz słyszałem. - odparł jednak spokojniej niż wcześniej. - Ja wiem, że mnie kochasz, ale bez przesady. - dodał z uśmiechem. - Ja też kocham Larryego. - zaśmieliśmy się obaj.
- Lou jak chcesz ja za nimi pobiegnę i wszystko wytłumaczę.
- Daj spokój, nie były aż tak fajne jeśli nie potrafią niczego wziąć na żarty. - poklepał mnie po ramieniu. Przez długi czas siedzieliśmy sami przy barze i piliśmy kolejne kolejki. Co jakiś czas podchodziły do nas panny, ale co odchodziły po chwili, bo nie pasował im nasz styl wygłupów. Chodzi oczywiście o Larryego.
- Nieładnie tak wkręcać laski. - zaśmiała się przemiła barmanka, która ciągle nas obsługiwała.
- Oj daj spokój. - zaśmiał się Lou. Wcześniej coś napomknął, że mu się podoba, ale nie podrywał jej od początku więc myślałem, że sobie odpuści. Jednak myliłem się. Zaczął te swoje miłe słówka, słodkie uśmieszki.
- Zaczęło się. - westchnąłem przeciągle.
- Nie ma co się produkować. - rzuciła barmanka, która usłyszała moje słowa. Oboje się zaśmieliśmy. Dobrze było wiedzieć, że nie ma na co liczyć i że nie da mu się poderwać. Był to dla niej wielki plus.
- Jestem Katy. -podała nam rękę.
- Ja Harry, a to jest Lou, mój przyjaciel. - odparłem.
- Czemu nie mam co się produkować? Czyżbyś chciała oprzeć się mojemu urokowi osobistemu? - Jakby dopiero co do niego doszło co Katy powiedział. zaśmiał się. Zdanie to powiedział pół żartem pół serio.
- Tak opieram się temu urokowi. - zaśmiała się.
- Pewno zajęta. - rzucił Lou lekko zawiedziony.
- No tak. - odparła Katy.
- Szczęściarz. - rzuciłem z uśmiechem.
- Ra .. Szczęściara. Ona. - zaśmiała się znów Katy. Była naprawdę super. Przemiła, zabawna, na luzie, idealny towar na przyjaciółkę. I okazała się lesbijką, co oznaczało oczywiście, że nie wda się w żaden romans z Louisem
- Że co?! Jesteś lesbijką?! - zdziwiliśmy się obaj.
- Tak. Dziwne to takie? - zaśmiała się. Miała boski śmiech. Jednak nie bardziej boski niż Horan. - Ale wy z pewnością nie jesteście tylko przyjaciółmi. - powiedziała dość poważnie.
- Aż tak to widać? - zaśmiałem się nieco nerwowo. Louis spojrzał się na mnie jak bym powiedział coś strasznie głupiego i pokręcił głową.
- To tylko tak wygląda, po prostu tak się wygłupiamy. - sprostował uśmiechając się. W tym momencie do baru podeszła skąpo ubrana brunetka. Katy pochyliła się do przodu i pocałowała ją w policzek.
- Cześć skarbie. - powiedziała przybyszka.
- Hej. - odwzajemniła jej uśmiech. - Poznaj Louis'a i Harry'ego. - wskazała na nas ręką.
- Cześć, Blanka jestem. - uśmiechnęła się i podała nam rękę. - Chcieliście poderwać mi laskę, coo? - zaśmiała się. Obaj spojrzeliśmy na siebie troszkę nerwowo.
- To on! - krzyknąłem i pokazałem na Lou robiąc przy tym zabawną minę, aby rozluźnić atmosferę.
- Przykro mi zajęta. - powiedziała Blanka i pogłaskała Katy po ręce.
- W sumie to ja jej nie chciałem poderwać, wiesz ... Mam Harryego. - przytulił się do mnie i znów zaczął akcję z Larrym.
- To wy jesteście razem? - uśmiechnęła się.
- Niby są przyjaciółmi, ale weź przestań .. Kochanie popatrz na nich .. Czy nie wyglądają razem słodko? - miała tak słodki wyraz twarzy, że trudno byłoby zaprzeczyć i pokazała na nas. Blanka przyglądała się nam z uśmiechem.
- Co racja to racja. - odpowiedziała.
- Po prostu jesteśmy zajebiści. - uśmiechnąłem się. Lou nie odrywał się ode mnie. Siedzieliśmy razem z Blanką i rozmawialiśmy. Katy co prawda podchodziła do nas co chwilę, ale miała taki zapierdol, że musiała dużo latać po plaży i roznosić drinki. Widać było po niej, że jest zmęczona, ale nie mogła dawać za wygraną. Z tego co mówiła nam Blanka obie zbierały na wyjazd do Londynu. Chciały tam zamieszkać i zacząć tam nowe życie, bo tutaj nie miały już czego szukać. Wszyscy z nich się wyśmiewali, co prawda Blanka nie przejmowała się tymi złośliwościami, ale chciała to zrobić ze względu na wrażliwość Katy.
Zalatana barmanka podeszła do nas i usiadła na kolana swojej dziewczyny. Wtuliła się w nią mocno.
- Zmęczyłam się. Jest za 10 pierwsza. Boże dopiero. - westchnęła. Ściągnęła z siebie fartuszek i cisnęła nim w Blankę. - Teraz twoja kolej. - zaśmiała się kiedy Blanka niezdarnie złapała fartuch.
- Lecę. - powiedziała oplatając biodra paskami. Pocałowały się i Blanka zniknęła na zapleczu. Patrząc jak one się całują poczułem lekką zazdrość. Nie, żebym był zazdrosny o którąś z nich, ale... One nie ukrywały się ze swoją orientacją, nie wstydziły się tego i czuły odwzajemnioną miłość - coś czego ja raczej nigdy nie zaznam. Bardzo chciałem by Louis wiedział o tym, by to odwzajemnił, by było pięknie, ale miałem świadomość tego, że pięknie nie może być.
- Jeju wy serio słodko wyglądacie razem. - uśmiechnęła się.
- Daj spokój, nie jesteśmy gejami. - rzucił Lou.
- Czyżbyś był nietolerancyjny? - zapytała.
- Nie skąd, nie mam nic do homo. - odparł Louis.
- Ale do clubu gejowskiego byś nie wszedł prawda? - rzuciła.
- Czy to wyzwanie? - uniósł brwi do góry i uśmiechnął się.
- I tak wiem, że nie wejdziesz. - zaśmiała się.
- Słyszałeś Harry? Ona nas wyzywa. Nie wierzy w nas. - zrucił się do mnie i lekko mnie szturchnął, bo byłem nieco zawieszony.
- Coo? W nas? My zrobimy wszystko! - wrzasnąłem zrywając się z krzesła.
- Ej ej z takimi deklaracjami to wiesz .. Ja nie zrobię wszystkiego. - odparł Louis.
- Jak to? Czyli pękasz i nie wejdziesz? - uśmiechnęła się zadziornie.
- Nie to akurat zrobię. Chodziło mi raczej o coś innego.
- Na przykład?
- Na przykład, że nie wejdę do szamba pełnego piranii. - na to ja i Katy parsknęliśmy śmiechem.
- Lou ... W szambie nie ma piranii, one by tam nie przetrwały ze smrodu. - rzuciła nadal się śmiejąc.
- Oj żebyś się nie zdziwiła, że tak może być, żebyś się nie zdziwiła. - pokręcił głową. - A wejście do gejowskiego clubu porównam do zjedzenia marchewki. Jest to tak samo proste. - wypiął pierś do przodu i powiedział to z dumą i satysfakcją. Ja i Katy nadal się z niego śmialiśmy.
- I tak tam nie wejdziesz. Wiem o tym. - rzuciła.
- Zakład? - zaproponował.
- O co?
- O co tylko chcesz. - zabawnie poruszał brwiami.
- Masaż stóp.
- Dobra. - rzucił i wyciągnął w jej stronę rękę. - Loczek tnij. - zwrócił się do mnie, kiedy Katy ścisnęła jego dłoń. Przeciąłem więc ich uścisk.
- Kto przecina ten gówno wcina. - zaczęła śmiać się drobna brunetka ja również zacząłem się śmiać, a Louis tak parsknął śmiechem, że aż wypluł drinka na piach. Po chwili jednak ogarnął się i spoważniał.
- Nie mów tak do niego, jemu też będziesz masować stopy. - powiedział to niskim poważnym głosem. - Tylko bardzo proszę, bądź delikatna, mam łaskotki. - uśmiechnął się pewien swojej wygranej. - A teraz prowadź nas w ciemność. - dodał i pokazał byle jaki kierunek. Razem z Katy wstaliśmy z krzeseł. Katy poprawiła swoją spódniczkę, a ja przeczesałem ręką swoje loki.
- Dokąd to? - zapytała Blanka podchodząc.
- Do homo clubu. - rzuciłem. Blanka się zaśmiała, a my ruszyliśmy w drogę.
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
wtorek, 26 marca 2013
#rozdział 21
*** Oczyma Alice ***
- No czeeeeeeeść! - rzucił jak gdyby nigdy nic zalany Zayn, gdy doszliśmy do Nikki, Niall'a i Dave. Malik posłał Dave pogardliwe spojrzenie. Nadal wściekał się za tę bluzę. - Kolego nie życzę sobie, żebyś dawał bluzę mojej lasce, jasne?! - Naskoczył na Dave zanim ktokolwiek zdążył odpowiedzieć na te jego pijackie "cześć" Nieco pochylił się nad nim. Dave wstał z koca i poprawił koszulkę.
- Słuchaj Zayn. - zaczął spokojnie. - Alice było strasznie zimno, a ja byłem na tyle miły i dałem jej bluzę. - dokończył. Zayn'a jednak to nie ruszało i nie dotarły do niego szczere intencje kolegi.
- Myślisz, że ktoś tu jest durny?! Myślisz, że jestem frajerem, idiotą?! Czy ty do chuja myślisz, że nie wiem co jest grane?! Że nie widzę jak na nią patrzysz. Jak a samą myśl o Alice ci iskrzą te twoje oczka?! - Zayn podszedł do mnie i objął ramieniem. Miało to chyba na celu jedynie rozzłoszczenie czy pobudzenie zazdrości w Dave. - Jest taka seksowna co? - nachalnie pocałował mnie w policzek. Zaczynałam się go bać. Nie wiedziałam co robić i w delikatny sposób starałam się uwolnić z jego objęcia, jednak trzymał mnie zbyt mocno. - Chciałbyś ją przelecieć, co?! - wrzasnął. Dave wpatrywał się w mojego chłopaka. Z resztą jak i wszyscy. Patrzeliśmy jak Zayn zaślepiony nieuzasadnioną zazdrością robi z siebie kompletnego pajaca. Było mi oczywiście wstyd za niego. - Odpowiedź kurwa! - wrzasnął znów, gdy Dave długo nie odpowiadał. Widziałam, że sam zaczynał się bać furii Zayn'a, bo w tym momencie zaskoczył nas wszystkich.
- Ja pierdolę! Kurwa mać no nie, no po prostu mam tego dosyć! - wrzasnęła zapłakana Nikki. - Alice czy zawsze musi chodzić o twoją dupę?! Czy zawsze kurwa musisz ty być najważniejsza?! - wzrok wszystkich skupił się na rozwścieczonej Nikki.
- Ale Nicole, ja prze ...
- Nie przepraszaj! Kurwa popatrz co się dzieje! Zawsze, kurwa ale to zawsze chodzi o ciebie! Nawet teraz kiedy zaginęła moja szesnastoletnia kuzynka i chuj wie gdzie jest, z kim i czy z nią wszystko w porządku i czy w ogóle żyje i tak schodzi na TWÓJ temat. Bo co?! Bo kurwa Dave dał ci bluzę i pan " zawsze piękny i seksowny " jest wielce zazdrosny, chuj wie o co?! Ja pierdolę robi wielkie afery! Nosz kurwa! - tak wściekłej i roztrzęsionej przyjaciółki jeszcze nigdy nie wiedziałam. Ciągle machała nerwowo rękoma i cała się trzęsła z nerwów.
- Nikki, przecież ja nie robię tego specjalnie to oni ...
- Nie chcę słuchać twoich tłumaczeń! Nie chcę! - przytkała uszy na znak, że naprawdę nie chce mnie słuchać. - Sama sobie poszukam Annette bez waszej łaski. - ostatnie słowa wypowiedziała bardzo łagodnie, co nie oznaczało mniej boleśnie. Patrzała na nas jeszcze przez chwilę ze łzami i kręciła głową, a potem odwróciła się i pobiegła. Niall patrzał raz na mnie, raz na Dave, a raz na Zayn'a.
- Widzieliście do cholery w jakim jest stanie. Mogliście sobie już oszczędzić tego. - rzucił i pokręcił głową z dezaprobatą. Spojrzał za siebie. - Kochanie! Czekaj! - wrzasnął za dziewczyną i pobiegł. Wpatrywałam się w Zayn'a. Minę miał nie tęgą. Widać coś go ruszyło, gdy Nikki wrzeszczała. Osobiście byłam na niego strasznie wściekła. Nie wiedziałam co robić czy wydzierać się na niego i próbować mu przemówić do rozsądku i przetłumaczyć co zrobił, że przez niego moja przyjaciółka jest na mnie wściekła i ma mi za złe jego sceny zazdrości, chociaż tak naprawdę są one bezpodstawne, czy może wyśmiać go, że jest takim palantem i wierzy swojemu pijanemu rozsądkowi, że mogłaby cokolwiek poczuć do Dave, lub nie daj Boże go z nim zdradzić.
- Widzisz do cholery coś narobił idioto?! Wiesz doskonale, że kocham tylko ciebie, a zachowujesz się jak zazdrosny szczeniak! - sprecyzowałam swoje myśli w dwa zdania, które szybko wywrzeszczałam. Spojrzałam w dal i zobaczyłam jak Niall stara się uspokoić Nicole próbując ją przytulić, jednak ona ciągle się wyrywała, krzyczała i pokazywała w naszą stronę. Pobiegłam szybko do nich.
- Kochanie, proszę uspokój się. Zaraz ją znajdziemy. - mówił spokojnie. W końcu udało mu się ją tak mocno przytulić, że Nikki już nie mogła się wyrwać z jego uścisku. Swoją drogą bardzo słodko to wyglądało, a oni idealnie pasują do siebie. Dopełniają się. Oboje mają przesłodzone charaktery, ale mimo wszystko jak przychodzi co do czego potrafią się przygadać. Nigdy wcześniej nie wiedziałam, żeby Nikki była tak szczęśliwa jak teraz od kiedy była z Niall'em. On bardzo dobrze potrafi się nią zająć i dobrze wiem, że nie da jej skrzywdzić. Widać to na pierwszy rzut oka. To jak patrzy na nią, z jeszcze większą troską niż Zayn patrzący na mnie.
- Nikki błagam, nie osądzaj mnie po tym co robi Zayn. Ja chcę znaleźć Annette i przysięgam, że pomogę ci w tym choćby nie wiem co. - rzuciłam. Przyjaciółka spojrzała na mnie spod ukosa. - Nie chcę, żeby wszystko kręciło się wokół mnie, ale sama widzisz, że nie mam wpływu na zalanego Zayn'a i jego scenki zazdrości. W tej chwili dla mnie liczy się tylko aby pomóc ci w odnalezieniu Annette, nic poza tym. - kontynuowałam. - Więc proszę, nie złość się na mnie, bo ja nie zrobiłam nic złego i szukajmy Annette, razem.
- Tylko tak mówisz, a tak naprawdę i tak zawsze ty będziesz dla wszystkich najważniejsza. Nigdy nie postawiliby mnie na pierwsze miejsce, kurwa zawsze ty będziesz na nim. Ja rozumiem, biedna dziewczyna wyszła z bidula i trzeba jej pomóc, ale do chuja bez przesady! Nie że ciągle musisz być najważniejsza. I możesz mi powtarzać, że nie robisz tego specjalnie, i może być to nawet prawdę, ale ... Dobre chęci to nie wszystko. - Niall musiał poluźnić uścisk, bo Nicole bez problemu mu się wyrwała i poszła. - Znów ci ucieka. - zwróciłam się do Niall'a i oboje się uśmiechnęliśmy. Niall chciał szybko iść za Nikki, ale zatrzymałam go jeszcze na chwilę. - Niall .. Wiem, że ty mi wierzysz, że nie chcę tego całego zamieszania wokół mnie. - Niall skinął głową.
- Aly pewnie, że ci wierzę. - pogłaskał mnie po ramieniu.
- Proszę cię tylko o jedno .. Zabierz ją do domu, niech odpocznie, prześpi się, zje coś. Zajmij się nią, tylko ciebie teraz posłucha. - posłałam mu ponownie niewinny uśmiech. - Ja już się zajmę resztą i znajdę Annette, za wszelką cenę.
- Dobrze, na pewno się zajmę. - uśmiechnął się i pobiegł za oddalającą się Nicole. Sama ruszyłam w stronę Dave, Zayn'a i Leo. Zayn z Leo siedzieli na kocu, oczywiście Zayn nie dawał za wygraną i ciągle docinał Dave. Komentował każdy jego ruch i wszystko co było z nim związane. Dave za to spokojny, nie dawał się sprowokować chodził nerwowo w po plaży w jedną i drugą stronę.
- Widzę, że dałeś radę. - zrwóciłam się do Leo, który właśnie chował telefon.
- Jakoś, ledwo. - odparł zmęczony. - Liam dzwonił. Pytał czy znaleźliśmy Annette, bo oni nie. - dodał.
- Kurczę. A trzeba jeszcze zajść po Harry'ego i Louis'a.
- A gdzie oni są? - zapytał Dave.
- Chuj cie to interesuje. - wtrącił Zayn.
- Zamknij się. Najlepiej jakbyś się już dziś w ogóle nie odzywał. - rzuciłam. - W jakimś klubie dla homo. - odpowiedziałam na pytanie Dave. - Podobno wiesz gdzie to. - dodałam z nadzieją.
- Tak wiem. - odparł. Zayn na to zareagował głośnym śmiechem.
- I z czego rżysz baranie?! - rzucił Leo. Ja jednie spojrzałam na niego pogardliwie.
- Daj mi telefon. - zwróciłam się do Leo. Kuzyn wręczył mi swoją komórkę.
- Do kogo? - zapytał.
- Do Liam'a. - odparłam szukając numeru Payne'a.
- Po co? - zapytał Leo.
- Nich przyjdzie po Zayn'a, oni pójdą do domu, a my pójdziemy po Larry'ego i poszukamy Annette.
- Dobry pomysł. - rzucił Dave. Zayn nawet nie zareagował, wolał palić sobie fajki.
* - Hallo? - odezwał się w słuchawce Liam.
- Liaś, za ile możecie być na plaży?
- Za jekieś 5 minut, właśnie szliśmy szukać Annette na plaży, może jednak tam jest.
- Mam do ciebie prośbę.
- Hę?
- Zabierzecie Zayn'a i zaprowadzicie go do domu?
- A wy nie możecie?
- Wolałabym nie pokazywać się Nikki.
- A ona nie szuka Annette?
- Nie, była zbyt zmęczona, Niall obiecał, że ją zabierze do domu.
- A czemu nie chcesz się jej pokazywać?
- Ma do mnie pretensje o zachowanie Zayn'a. Z resztą jak przyjdziesz to co powiem o co mniej więcej chodzi.
*- Dobrze. Zaraz będziemy. - powiedział i rozłączył się.
Długie oczekiwanie, ale jest już rozdział kolejny. Mam nadzieję, że się podoba.
Bardzo proszę komentujcie i głosujcie w ankiecie. <33
Jeżeli macie jakieś pytania podałam Wam mojego twitter'a i ask'a . Zawsze Wam odpowiem na wszelkie pytania, niekoniecznie związanie z blogiem.
+ jeśli dacie mi follow na twitte'rze , daj follow back. Wystarczy napisać.
- No czeeeeeeeść! - rzucił jak gdyby nigdy nic zalany Zayn, gdy doszliśmy do Nikki, Niall'a i Dave. Malik posłał Dave pogardliwe spojrzenie. Nadal wściekał się za tę bluzę. - Kolego nie życzę sobie, żebyś dawał bluzę mojej lasce, jasne?! - Naskoczył na Dave zanim ktokolwiek zdążył odpowiedzieć na te jego pijackie "cześć" Nieco pochylił się nad nim. Dave wstał z koca i poprawił koszulkę.
- Słuchaj Zayn. - zaczął spokojnie. - Alice było strasznie zimno, a ja byłem na tyle miły i dałem jej bluzę. - dokończył. Zayn'a jednak to nie ruszało i nie dotarły do niego szczere intencje kolegi.
- Myślisz, że ktoś tu jest durny?! Myślisz, że jestem frajerem, idiotą?! Czy ty do chuja myślisz, że nie wiem co jest grane?! Że nie widzę jak na nią patrzysz. Jak a samą myśl o Alice ci iskrzą te twoje oczka?! - Zayn podszedł do mnie i objął ramieniem. Miało to chyba na celu jedynie rozzłoszczenie czy pobudzenie zazdrości w Dave. - Jest taka seksowna co? - nachalnie pocałował mnie w policzek. Zaczynałam się go bać. Nie wiedziałam co robić i w delikatny sposób starałam się uwolnić z jego objęcia, jednak trzymał mnie zbyt mocno. - Chciałbyś ją przelecieć, co?! - wrzasnął. Dave wpatrywał się w mojego chłopaka. Z resztą jak i wszyscy. Patrzeliśmy jak Zayn zaślepiony nieuzasadnioną zazdrością robi z siebie kompletnego pajaca. Było mi oczywiście wstyd za niego. - Odpowiedź kurwa! - wrzasnął znów, gdy Dave długo nie odpowiadał. Widziałam, że sam zaczynał się bać furii Zayn'a, bo w tym momencie zaskoczył nas wszystkich.
- Ja pierdolę! Kurwa mać no nie, no po prostu mam tego dosyć! - wrzasnęła zapłakana Nikki. - Alice czy zawsze musi chodzić o twoją dupę?! Czy zawsze kurwa musisz ty być najważniejsza?! - wzrok wszystkich skupił się na rozwścieczonej Nikki.
- Ale Nicole, ja prze ...
- Nie przepraszaj! Kurwa popatrz co się dzieje! Zawsze, kurwa ale to zawsze chodzi o ciebie! Nawet teraz kiedy zaginęła moja szesnastoletnia kuzynka i chuj wie gdzie jest, z kim i czy z nią wszystko w porządku i czy w ogóle żyje i tak schodzi na TWÓJ temat. Bo co?! Bo kurwa Dave dał ci bluzę i pan " zawsze piękny i seksowny " jest wielce zazdrosny, chuj wie o co?! Ja pierdolę robi wielkie afery! Nosz kurwa! - tak wściekłej i roztrzęsionej przyjaciółki jeszcze nigdy nie wiedziałam. Ciągle machała nerwowo rękoma i cała się trzęsła z nerwów.
- Nikki, przecież ja nie robię tego specjalnie to oni ...
- Nie chcę słuchać twoich tłumaczeń! Nie chcę! - przytkała uszy na znak, że naprawdę nie chce mnie słuchać. - Sama sobie poszukam Annette bez waszej łaski. - ostatnie słowa wypowiedziała bardzo łagodnie, co nie oznaczało mniej boleśnie. Patrzała na nas jeszcze przez chwilę ze łzami i kręciła głową, a potem odwróciła się i pobiegła. Niall patrzał raz na mnie, raz na Dave, a raz na Zayn'a.
- Widzieliście do cholery w jakim jest stanie. Mogliście sobie już oszczędzić tego. - rzucił i pokręcił głową z dezaprobatą. Spojrzał za siebie. - Kochanie! Czekaj! - wrzasnął za dziewczyną i pobiegł. Wpatrywałam się w Zayn'a. Minę miał nie tęgą. Widać coś go ruszyło, gdy Nikki wrzeszczała. Osobiście byłam na niego strasznie wściekła. Nie wiedziałam co robić czy wydzierać się na niego i próbować mu przemówić do rozsądku i przetłumaczyć co zrobił, że przez niego moja przyjaciółka jest na mnie wściekła i ma mi za złe jego sceny zazdrości, chociaż tak naprawdę są one bezpodstawne, czy może wyśmiać go, że jest takim palantem i wierzy swojemu pijanemu rozsądkowi, że mogłaby cokolwiek poczuć do Dave, lub nie daj Boże go z nim zdradzić.
- Widzisz do cholery coś narobił idioto?! Wiesz doskonale, że kocham tylko ciebie, a zachowujesz się jak zazdrosny szczeniak! - sprecyzowałam swoje myśli w dwa zdania, które szybko wywrzeszczałam. Spojrzałam w dal i zobaczyłam jak Niall stara się uspokoić Nicole próbując ją przytulić, jednak ona ciągle się wyrywała, krzyczała i pokazywała w naszą stronę. Pobiegłam szybko do nich.
- Kochanie, proszę uspokój się. Zaraz ją znajdziemy. - mówił spokojnie. W końcu udało mu się ją tak mocno przytulić, że Nikki już nie mogła się wyrwać z jego uścisku. Swoją drogą bardzo słodko to wyglądało, a oni idealnie pasują do siebie. Dopełniają się. Oboje mają przesłodzone charaktery, ale mimo wszystko jak przychodzi co do czego potrafią się przygadać. Nigdy wcześniej nie wiedziałam, żeby Nikki była tak szczęśliwa jak teraz od kiedy była z Niall'em. On bardzo dobrze potrafi się nią zająć i dobrze wiem, że nie da jej skrzywdzić. Widać to na pierwszy rzut oka. To jak patrzy na nią, z jeszcze większą troską niż Zayn patrzący na mnie.
- Nikki błagam, nie osądzaj mnie po tym co robi Zayn. Ja chcę znaleźć Annette i przysięgam, że pomogę ci w tym choćby nie wiem co. - rzuciłam. Przyjaciółka spojrzała na mnie spod ukosa. - Nie chcę, żeby wszystko kręciło się wokół mnie, ale sama widzisz, że nie mam wpływu na zalanego Zayn'a i jego scenki zazdrości. W tej chwili dla mnie liczy się tylko aby pomóc ci w odnalezieniu Annette, nic poza tym. - kontynuowałam. - Więc proszę, nie złość się na mnie, bo ja nie zrobiłam nic złego i szukajmy Annette, razem.
- Tylko tak mówisz, a tak naprawdę i tak zawsze ty będziesz dla wszystkich najważniejsza. Nigdy nie postawiliby mnie na pierwsze miejsce, kurwa zawsze ty będziesz na nim. Ja rozumiem, biedna dziewczyna wyszła z bidula i trzeba jej pomóc, ale do chuja bez przesady! Nie że ciągle musisz być najważniejsza. I możesz mi powtarzać, że nie robisz tego specjalnie, i może być to nawet prawdę, ale ... Dobre chęci to nie wszystko. - Niall musiał poluźnić uścisk, bo Nicole bez problemu mu się wyrwała i poszła. - Znów ci ucieka. - zwróciłam się do Niall'a i oboje się uśmiechnęliśmy. Niall chciał szybko iść za Nikki, ale zatrzymałam go jeszcze na chwilę. - Niall .. Wiem, że ty mi wierzysz, że nie chcę tego całego zamieszania wokół mnie. - Niall skinął głową.
- Aly pewnie, że ci wierzę. - pogłaskał mnie po ramieniu.
- Proszę cię tylko o jedno .. Zabierz ją do domu, niech odpocznie, prześpi się, zje coś. Zajmij się nią, tylko ciebie teraz posłucha. - posłałam mu ponownie niewinny uśmiech. - Ja już się zajmę resztą i znajdę Annette, za wszelką cenę.
- Dobrze, na pewno się zajmę. - uśmiechnął się i pobiegł za oddalającą się Nicole. Sama ruszyłam w stronę Dave, Zayn'a i Leo. Zayn z Leo siedzieli na kocu, oczywiście Zayn nie dawał za wygraną i ciągle docinał Dave. Komentował każdy jego ruch i wszystko co było z nim związane. Dave za to spokojny, nie dawał się sprowokować chodził nerwowo w po plaży w jedną i drugą stronę.
- Widzę, że dałeś radę. - zrwóciłam się do Leo, który właśnie chował telefon.
- Jakoś, ledwo. - odparł zmęczony. - Liam dzwonił. Pytał czy znaleźliśmy Annette, bo oni nie. - dodał.
- Kurczę. A trzeba jeszcze zajść po Harry'ego i Louis'a.
- A gdzie oni są? - zapytał Dave.
- Chuj cie to interesuje. - wtrącił Zayn.
- Zamknij się. Najlepiej jakbyś się już dziś w ogóle nie odzywał. - rzuciłam. - W jakimś klubie dla homo. - odpowiedziałam na pytanie Dave. - Podobno wiesz gdzie to. - dodałam z nadzieją.
- Tak wiem. - odparł. Zayn na to zareagował głośnym śmiechem.
- I z czego rżysz baranie?! - rzucił Leo. Ja jednie spojrzałam na niego pogardliwie.
- Daj mi telefon. - zwróciłam się do Leo. Kuzyn wręczył mi swoją komórkę.
- Do kogo? - zapytał.
- Do Liam'a. - odparłam szukając numeru Payne'a.
- Po co? - zapytał Leo.
- Nich przyjdzie po Zayn'a, oni pójdą do domu, a my pójdziemy po Larry'ego i poszukamy Annette.
- Dobry pomysł. - rzucił Dave. Zayn nawet nie zareagował, wolał palić sobie fajki.
* - Hallo? - odezwał się w słuchawce Liam.
- Liaś, za ile możecie być na plaży?
- Za jekieś 5 minut, właśnie szliśmy szukać Annette na plaży, może jednak tam jest.
- Mam do ciebie prośbę.
- Hę?
- Zabierzecie Zayn'a i zaprowadzicie go do domu?
- A wy nie możecie?
- Wolałabym nie pokazywać się Nikki.
- A ona nie szuka Annette?
- Nie, była zbyt zmęczona, Niall obiecał, że ją zabierze do domu.
- A czemu nie chcesz się jej pokazywać?
- Ma do mnie pretensje o zachowanie Zayn'a. Z resztą jak przyjdziesz to co powiem o co mniej więcej chodzi.
*- Dobrze. Zaraz będziemy. - powiedział i rozłączył się.
Długie oczekiwanie, ale jest już rozdział kolejny. Mam nadzieję, że się podoba.
Bardzo proszę komentujcie i głosujcie w ankiecie. <33
Jeżeli macie jakieś pytania podałam Wam mojego twitter'a i ask'a . Zawsze Wam odpowiem na wszelkie pytania, niekoniecznie związanie z blogiem.
+ jeśli dacie mi follow na twitte'rze , daj follow back. Wystarczy napisać.
wtorek, 26 lutego 2013
rozdział 20
*** Oczyma Alice ***
Latałyśmy jak idiotki szukając Niall'a, Larry'ego, Zayn'a, Liam'a i Leo. Nikki była cała zapłakana i roztrzęsiona. Czarne smugi na jej policzkach, które przedłużały się wraz z każdą łzą i podpuchnięte oczy od płaczu. Nie mogłam na nią patrzeć, ale nie dlatego że była brzydka czy coś, po prostu widok właśnie jej w takim stanie przyprawiał mnie o straszny ból serca. Zobaczyłyśmy Liam'a siedzącego na kocu z jakąś dziewczyną. Wyglądali na zagadanych. Siedzieli daleko od wszystkich. Postawą przypominała mi tę laskę z nad morza.
- Liam! - wrzasnęłam. Chłopak momentalnie się odwrócił. Spojrzał w naszym kierunku z rozkojarzeniem, a kiedy dostrzegł nas podchodzące bliżej posłał nam spojrzenie pełne gniewu i złości. Jakbyśmy przerwały mu coś ważnego.. Właściwie nie obchodził mnie w tym momencie czy mu coś przerwałam, przeszkodziłam mu w czymś, czy też będzie na mnie wściekły, teraz liczyło się to by znaleźć Annette jak najszybciej.
- Co jest? - zapytał się oschło. Kiedy dostrzegł jednak zapłakaną twarz Nikki wstał i złapał ją w ramiona, zapominając o dziewczynie siedzącej obok niego. - Nikki, co się stało? - teraz jego głos był pełen troski i współczucia.
- Bo ... bo ... Annette ... - wtulona w jego ramiona zaczęła zanosić się szlochem, nie mogła wydusić z siebie żadnego słowa więcej, a na samą myśl o zaginionej kuzynce Nikki dostawała ataku płaczu.
- Annette zniknęła. Nigdzie jej nie ma. - odpowiedziałam za nią krótko. Liam spojrzał w bok, gdy Nicole znów się w niego wtulała. Kątem oka zauważył siedzącą rozkojarzoną brunetkę i chyba na moment zapomniał kim ona jest, jednak szybko sobie przypomniał. Odepchnął delikatnie Nikki i pomógł wstać brunetce.
- Shannon, tak bardzo cię przepraszam. To Nikki i Alice. Moje przyjaciółki. - Wyjaśnił. Shannon podała nam ręce.
- Miło mi. - rzuciła uśmiechając się.
- Nam też. - odparłam za nas dwie z lekkim uśmieszkiem.
- Mogłabym wam jakoś pomóc? Słyszałam co się stało więc ..
- Oczywiście. Jeśli chcesz i będziesz na tyle miła, chętnie przyjmiemy twoją pomoc. Teraz każda para oczu się liczy. - odezwała się z nutą nadziei w głosie Nikki. - Dziękuję. - dodała przytulając Shannon.
- Teraz jeszcze musimy poszukać reszty. - rzuciłam i ruszyliśmy. Ja razem z Nicole szłam przodem. Starała się ją jakoś pocieszyć i sprawić by choć na chwilę zapomniała o zaginionej kuzynce, ale nic nie działało. Nikki strasznie bała się o Annette. Ten wyjazd sprawił, że obie się przywiązały do siebie. Nikki mi opowiadała o tym. Mówiła, że teraz zdołały znaleźć wspólny język i dogadują się lepiej niż zawsze, że to co mówiła o Annette na początku, że jest głupią gówniarą wcale nie jest prawdą, że jednak mimo wszystko Annette to dobra kuzynka. Nicole również bała się konsekwencji. Bała się tego że nie daj Boże Annette coś zagraża, ale również tego, że gdy matka i ciotka się o tym dowiedzą, zabiją Nikki, a tak naprawdę to nie była jej wina. Przecież Nikki pilnował dziewczynę najlepiej jak mogła, a poza tym nie była ona już 10letnim dzieckiem więc potrafiła sama o siebie zadbać. Ale matka i tak nie podzielałaby zdania Nikki i mojego i zaczęłaby się wydzierać na nią, że jest nieodpowiedzialna.
Liam z tyłu tłumaczył wszystko Shannon. Opowiadał jej kto z kim jest i jak to się zaczęło. Z ust Liam'a brzmiało to niemal romantycznie. Szczególnie historia moja i Zayn'a. Z ust Shannon wydobywały się tylko którkie "mhyy" "aaa" "wow, serio?" "niespodziewane".
Kiedy doszliśmy do naszego koca siedział tam Dave z Niall'em i Leo. Blondyn zobaczył nas z daleka. Wstał niemal się zataczając i slalomem podbiegł do nas. Wyglądało to dość komicznie. Co prawda zaśmiałam się lekko, ale gdy spojrzałam na zmęczoną i smutną twarz Nikki przestałam momentalnie. Złapał w ramiona Nicole. Wplątywał palce w jej włosy i głaskał po plecach. Nikki chyba poczuła bezpieczeństwo w ramionach chłopaka, bo przestała zanosić się szlochem.
- Kochanie słyszałem co się stało. Nie martw się, znajdziemy ją. - widocznie mocniej ją przytulił. Tymi słowami wywołał wilka z lasu. Nikki na samą myśl znów wpadła w ryk. Niall zauważył że sam to spowodował i próbował ją uspokoić. - Już dobrze, dobrze. - dodał spokojnym i opanowanym głosem. Dziewczyna oparła głowę o jego ramię.
- Może lepiej zostań z nią tu, a my poszukamy Zayn'a i Larry'ego. - zwróciłam się do Niall'a.
- Nigdzie nie zostanę! Chcę iść jej szukać, muszę iść jej szukać Chodź Niall idziemy. - wyraźnie rozzłościła ją moja propozycja, a z ostatnim zdaniem zaczęła ciągnąc blondyna za rękę w byle jakim kierunku.
- Słuchaj Nikki, nie chodzi o to, że masz przestać szukać Annette. Potrzebujesz chwilę spokoju, musisz odetchnąć i się uspokoić. Zostaniesz tu z Niall'em, a my poszukamy Zayn'a i reszty, a potem wrócimy i razem jej poszukamy. - mój głos był delikatny. Nikki jednak nadal protestowała, mówiła, że nie może zwlekać, że liczy się każda chwila. Prawdę mówiąc miała rację, ale ona sama była zbyt roztrzęsiona by szukać Annette, a w tym stanie na pewno te poszukiwania nic by nie wskórały.
- Zróbmy tak. Alice i Leo idą szukać reszty waszej paczki, ja i Liam szukamy Annette ...
- A ja? - Nikki przerwała Shannon.
- A ty zostajesz tu z Niall'em i będziecie czekać na nasz powrót. - rzuciła Shannon. Trzeba było przyznać Liam trafił na bardzo pomysłową dziewczynę, ale czy to wystarczyło? Nikki z początku zawahała się, ale jednak przystała na propozycji Shannon. Razem z Niall'em i Dave została na kocu, a ja Leo, Liam i Shannon ruszyliśmy. Przez pewien czas szliśmy we czwórkę, jednak stwierdziliśmy, że jeżeli mamy odnaleźć pozostałych należy się rozdzielić. Ja oczywiście poszłam z kuzynem, a Liam z Shannon. Chodziliśmy po plaży i pytaliśmy przechodniów o Annette. Opisywaliśmy ją, jak wyglądała, w co była ubrana, jednak nikt nie był w stanie nam pomóc. Wszyscy kręcili przecząco głowami i zawsze była jedna śpiewka.
- Niestety nie widziałam jej, przykro mi. Wierzę, że się znajdzie, powodzenia życzę. - odparła już chyba setna osoba z kolei. Jednocześnie rozglądaliśmy się również za moim chłopakiem i przyjaciółmi, ale ich też nikt nie wiedział. Jedna dziewczyna powiedziała, że widziała parę gejów idących w stronę naszego domku, ale nie mieliśmy pewności czy chodziło jej właśnie o nich, bo po jej opisie byli nie co inni, a poza tym laska była nieźle wcięta.
- Właściwie czemu my do nich nie zadzwonimy? - zdziwił się Leo.
- Lou nie brał telefonu, a Zayn ma w mojej torebce. - odparłam.
- A Harry?
- Bez kitu! Masz telefon? - Leo skinął głową. - To dawaj zadzwoń do Harry'ego. - Leo wyciągnął telefon z kieszeni i wybrał numer Harolda.
*- Harry?! - rzucił gdy tylko ktoś odebrał telefon.Głos Leo przepełnił się krztą radości, że chociaż ich znajdziemy.
- ....
*- Aha, no dobra, to pa. - minę miał zrezygnowaną.
- Iii .. ? - spojrzałam na niego unosząc brwi.
- Zostawił telefon na kocu, Nikki odebrała. - odparł. To był pierwszy raz od dłuższego czasu kiedy mogłam porozmawiać sam na sam z Leo. Tylko właściwe to chyba nie był odpowiedni moment, ale Leo sam zaczął nawijać. Pierw zapytał jak mi się u nich mieszka. Czy nie czuję się dziwnie mieszkając z nim i jego rodzicami. Potem zaczęliśmy gadać o moich rodzicach, o ich śmierci i jak to się na mnie odbiło. Zaczęliśmy wspominać. Potem rozmowa zeszła do mojego związku z Zayn'em. Zaczął się z nas nabijać, z tego że darliśmy z sobą łachy tylko po to by potem z sobą być. Stwierdził jednak, że to dobrze, że jestem właśnie z nim.
- Rzecz jasna siostra, że do reszty nic nie mam. Kolesie ją spoko i serio ich lubię, ale Zayn to Zayn. Wiadomo jak to utalentowany bachor, próżny, ale jest całkiem okeej i wiem, że nie pozwoli cię skrzywdzić, a i sam ci nic takiego nie zrobi. Znam go na tyle dobrze, żeby mu zaufać i cię w jego ręce powierzyć. - tak właśnie Leo tłumaczył. Nasza rozmowa ciągnęła się, a poszukiwania nie dawały skutków. Zrezygnowani zaczęliśmy się kierować w stronę Nikki. Po drodze oczywiście wciąż pytaliśmy o Zayn'a , Lou, Harolda i Annette, ale ludzie nadal irytowali mnie tą samą śpiewką. W pewnym momencie myślałam, że ich zatłukę. Sądzili, że jeśli powiedzą, że im przykro to to coś zmieni. Tak naprawdę zmieniało to tylko mój nastrój, z złego na jeszcze gorszy. Ludzie nie rozumieli, że wolałabym już usłyszeć "Nie widziałem jej, spieprzajcie mi stąd, chcę sie pieprzyć ze swoją laską" niż jak to jest mi przykro i życzą owocnych poszukiwań, nie rozumieli, że gówno to dawało.
- Siostra! Pacz, Zayn. - pokazywał palcem na idącego chłopaka, którego podtrzymywała dziewczyna. Poznałam go po tym pijackim chodzie, to był Zayn. Ruszyliśmy w ich stronę nie co szybciej.
- Zayn! - wrzasnęłam. Chłopak odwrócił się szybko. Nie dość, że sam prawie wylądował na piachu to prawie pociągnął za sobą tą laskę. Kiedy podeszłam bliżej zdałam sobie sprawę że to Blanka - znajoma Dave - byłam spokojna, bo wcale nie musiałam się obawiać, że coś między nimi było. Po pierwsze dlatego, że Blanka była zajęta, a po drugie, że była trzeźwa.
- Blanko, robił ci jakieś kłopoty? - zapytałam.
- Nie, kiedy poszłaś tańczyć z Dave on przylazł do mnie i zaczęliśmy gadać, ja musiałam iść do baru niedaleko po alkohol więc powiedział, że idzie ze mną, a zanim wyszłam z zaplecza on był już zajebany.
- Dziękuję. - odparłam.
- Nie ma za co śliczna. - Blanka uśmiechnęła sie i mnie przytuliła. Leo prowadził Zayn'a. - Wiecie ja muszę jeszcze tam na chwilę wrócić. Pa - zawróciła i poszła w drugą stronę. - Alice! - usłyszałam za sobą ponownie głos Blanki. Podbiegła do mnie. - Jeżeli szukacie tych gejowatych kolesi to poszli do baru dla gejów. Katy założyła się z nimi, że tam nawet nie wejdą, ale oni powiedzieli, że będą tam nawet do rana siedzieć, no i poszła z nimi, bo mnie oczywiście ma w dupie jak poznaje kogoś nowego. - końcówkę powiedziała pół żartem, pół serio. - Dave powie wam gdzie to, u nas jest tylko jeden taki club. - Jeszcze raz się pożegnałyśmy i każdy poszedł w swoją stronę.
- Nie jesteś zazdrosna? - oburzył się lekko Leo. - Był z inną panną, całkiem niezłą panną. - dodał.
- Ta panna i tak na niego nie poleci. - zaśmiałam się. Gadaliśmy jakby Zayn'a w ogóle tu nie było. Właściwie to przez pewien czas był nieobecny.
- Bo? Sądzisz, że nie poleci na niego bo co? Bo ma inną? Tym bardziej jej się spodoba, co nie? - klepnął go w plecy. Zayn ledwie to odczuł.
- Nie muszę się martwić Blanką. - rzuciłam.
- Mylisz się - odparł Leo. Zaśmiałam się. - Z czego się śmiejesz? - dodał.
- Blanka to lesbijka, a Katy to jej laska. Nadal sądzisz, że Blanka poleci na Zayn'a? - Leo zdębiał. Wpatrywał się przez chwilę we mnie.
- Takie cycki, taka dupcia i ona jest lesbą? - rzucił z niedowierzaniem.
- To samo pomyślałem. - wtrącił Zayn. Klepnęłam go w ramię.
- Ja ci dam. - zaśmiałam się. Mulat wyrwał się z rąk Leo i zaczął mnie gonić, byłam również pijana i nie miałam siły biegać więc złapał mnie w mgnieniu oka. Przewróciliśmy się na piach. Zayn zabawnie wyglądał gdy był pijany, co nie oznaczało mniej seksownie. Jego usta zbliżyły się do moich i czule się całowaliśmy. Włożył rękę pod moją sukienkę.
- Dajcie spokój, mamy ważniejsze sprawy niż powiększanie gatunku ludzkiego. - odciągnął ode mnie Zayn'a. Oboje wstaliśmy. Zayn puścił mi oczko i uśmiechał się. Wpatrywał przez chwilę we mnie.
- Czyja to bluza? - bełkotał.
- Dave dał mi, bo było mi zimno. - odparłam. Zayn pokręcił głową. - O co ci chodzi? - dodałam.
- Nie podoba mi się, że uczepił się właśnie ciebie.
- Wcale się nie uczepił, po prostu chciał być miły i dał mi ją na chwilę.
- Pocałował cię, bo też chciał być miły?! - wrzasnął gniewnie. - Zdziwiona, że widziałem? - przez chwilę nie wiedziałam co mam powiedzieć.
- Po pierwsze nie wydzieraj się na mnie, a po drugie to było tylko w policzek.
- I co z tego?! Ale było! - znów wrzasnął.
- Jak Harry czy inni mnie pocałują w policzek nie robisz takiej afery. - skrzywiłam się.
- Oni to co innego. - odparł.
- To to samo. Też są homo i też są facetami.
- Ale im mogę ufać. - głos miał nieco ciszej jednak nadal przepełniony gniewem.
- Jak ty się z laskami prowadzasz i muszę cię szukać to jest dobrze, a jak ja pożyczę bluzę od kolegi i on mnie pocałuje w policzek to już wielkie halo! - tym razem to ja krzyknęłam.
- Ta laska była lesbą.
- I co z tego?
- To co innego!
- To to samo!
- Uspokójcie się, do chuja! Annette zniknęła i trzeba ją znaleźć, a nie kurwa się kłócicie! - wtrącił Leo. Przez resztę drogi szliśmy w ciszy, jedynie pojedynczo odzywaliśmy się do Leo ...
Latałyśmy jak idiotki szukając Niall'a, Larry'ego, Zayn'a, Liam'a i Leo. Nikki była cała zapłakana i roztrzęsiona. Czarne smugi na jej policzkach, które przedłużały się wraz z każdą łzą i podpuchnięte oczy od płaczu. Nie mogłam na nią patrzeć, ale nie dlatego że była brzydka czy coś, po prostu widok właśnie jej w takim stanie przyprawiał mnie o straszny ból serca. Zobaczyłyśmy Liam'a siedzącego na kocu z jakąś dziewczyną. Wyglądali na zagadanych. Siedzieli daleko od wszystkich. Postawą przypominała mi tę laskę z nad morza.
- Liam! - wrzasnęłam. Chłopak momentalnie się odwrócił. Spojrzał w naszym kierunku z rozkojarzeniem, a kiedy dostrzegł nas podchodzące bliżej posłał nam spojrzenie pełne gniewu i złości. Jakbyśmy przerwały mu coś ważnego.. Właściwie nie obchodził mnie w tym momencie czy mu coś przerwałam, przeszkodziłam mu w czymś, czy też będzie na mnie wściekły, teraz liczyło się to by znaleźć Annette jak najszybciej.
- Co jest? - zapytał się oschło. Kiedy dostrzegł jednak zapłakaną twarz Nikki wstał i złapał ją w ramiona, zapominając o dziewczynie siedzącej obok niego. - Nikki, co się stało? - teraz jego głos był pełen troski i współczucia.
- Bo ... bo ... Annette ... - wtulona w jego ramiona zaczęła zanosić się szlochem, nie mogła wydusić z siebie żadnego słowa więcej, a na samą myśl o zaginionej kuzynce Nikki dostawała ataku płaczu.
- Annette zniknęła. Nigdzie jej nie ma. - odpowiedziałam za nią krótko. Liam spojrzał w bok, gdy Nicole znów się w niego wtulała. Kątem oka zauważył siedzącą rozkojarzoną brunetkę i chyba na moment zapomniał kim ona jest, jednak szybko sobie przypomniał. Odepchnął delikatnie Nikki i pomógł wstać brunetce.
- Shannon, tak bardzo cię przepraszam. To Nikki i Alice. Moje przyjaciółki. - Wyjaśnił. Shannon podała nam ręce.
- Miło mi. - rzuciła uśmiechając się.
- Nam też. - odparłam za nas dwie z lekkim uśmieszkiem.
- Mogłabym wam jakoś pomóc? Słyszałam co się stało więc ..
- Oczywiście. Jeśli chcesz i będziesz na tyle miła, chętnie przyjmiemy twoją pomoc. Teraz każda para oczu się liczy. - odezwała się z nutą nadziei w głosie Nikki. - Dziękuję. - dodała przytulając Shannon.
- Teraz jeszcze musimy poszukać reszty. - rzuciłam i ruszyliśmy. Ja razem z Nicole szłam przodem. Starała się ją jakoś pocieszyć i sprawić by choć na chwilę zapomniała o zaginionej kuzynce, ale nic nie działało. Nikki strasznie bała się o Annette. Ten wyjazd sprawił, że obie się przywiązały do siebie. Nikki mi opowiadała o tym. Mówiła, że teraz zdołały znaleźć wspólny język i dogadują się lepiej niż zawsze, że to co mówiła o Annette na początku, że jest głupią gówniarą wcale nie jest prawdą, że jednak mimo wszystko Annette to dobra kuzynka. Nicole również bała się konsekwencji. Bała się tego że nie daj Boże Annette coś zagraża, ale również tego, że gdy matka i ciotka się o tym dowiedzą, zabiją Nikki, a tak naprawdę to nie była jej wina. Przecież Nikki pilnował dziewczynę najlepiej jak mogła, a poza tym nie była ona już 10letnim dzieckiem więc potrafiła sama o siebie zadbać. Ale matka i tak nie podzielałaby zdania Nikki i mojego i zaczęłaby się wydzierać na nią, że jest nieodpowiedzialna.
Liam z tyłu tłumaczył wszystko Shannon. Opowiadał jej kto z kim jest i jak to się zaczęło. Z ust Liam'a brzmiało to niemal romantycznie. Szczególnie historia moja i Zayn'a. Z ust Shannon wydobywały się tylko którkie "mhyy" "aaa" "wow, serio?" "niespodziewane".
Kiedy doszliśmy do naszego koca siedział tam Dave z Niall'em i Leo. Blondyn zobaczył nas z daleka. Wstał niemal się zataczając i slalomem podbiegł do nas. Wyglądało to dość komicznie. Co prawda zaśmiałam się lekko, ale gdy spojrzałam na zmęczoną i smutną twarz Nikki przestałam momentalnie. Złapał w ramiona Nicole. Wplątywał palce w jej włosy i głaskał po plecach. Nikki chyba poczuła bezpieczeństwo w ramionach chłopaka, bo przestała zanosić się szlochem.
- Kochanie słyszałem co się stało. Nie martw się, znajdziemy ją. - widocznie mocniej ją przytulił. Tymi słowami wywołał wilka z lasu. Nikki na samą myśl znów wpadła w ryk. Niall zauważył że sam to spowodował i próbował ją uspokoić. - Już dobrze, dobrze. - dodał spokojnym i opanowanym głosem. Dziewczyna oparła głowę o jego ramię.
- Może lepiej zostań z nią tu, a my poszukamy Zayn'a i Larry'ego. - zwróciłam się do Niall'a.
- Nigdzie nie zostanę! Chcę iść jej szukać, muszę iść jej szukać Chodź Niall idziemy. - wyraźnie rozzłościła ją moja propozycja, a z ostatnim zdaniem zaczęła ciągnąc blondyna za rękę w byle jakim kierunku.
- Słuchaj Nikki, nie chodzi o to, że masz przestać szukać Annette. Potrzebujesz chwilę spokoju, musisz odetchnąć i się uspokoić. Zostaniesz tu z Niall'em, a my poszukamy Zayn'a i reszty, a potem wrócimy i razem jej poszukamy. - mój głos był delikatny. Nikki jednak nadal protestowała, mówiła, że nie może zwlekać, że liczy się każda chwila. Prawdę mówiąc miała rację, ale ona sama była zbyt roztrzęsiona by szukać Annette, a w tym stanie na pewno te poszukiwania nic by nie wskórały.
- Zróbmy tak. Alice i Leo idą szukać reszty waszej paczki, ja i Liam szukamy Annette ...
- A ja? - Nikki przerwała Shannon.
- A ty zostajesz tu z Niall'em i będziecie czekać na nasz powrót. - rzuciła Shannon. Trzeba było przyznać Liam trafił na bardzo pomysłową dziewczynę, ale czy to wystarczyło? Nikki z początku zawahała się, ale jednak przystała na propozycji Shannon. Razem z Niall'em i Dave została na kocu, a ja Leo, Liam i Shannon ruszyliśmy. Przez pewien czas szliśmy we czwórkę, jednak stwierdziliśmy, że jeżeli mamy odnaleźć pozostałych należy się rozdzielić. Ja oczywiście poszłam z kuzynem, a Liam z Shannon. Chodziliśmy po plaży i pytaliśmy przechodniów o Annette. Opisywaliśmy ją, jak wyglądała, w co była ubrana, jednak nikt nie był w stanie nam pomóc. Wszyscy kręcili przecząco głowami i zawsze była jedna śpiewka.
- Niestety nie widziałam jej, przykro mi. Wierzę, że się znajdzie, powodzenia życzę. - odparła już chyba setna osoba z kolei. Jednocześnie rozglądaliśmy się również za moim chłopakiem i przyjaciółmi, ale ich też nikt nie wiedział. Jedna dziewczyna powiedziała, że widziała parę gejów idących w stronę naszego domku, ale nie mieliśmy pewności czy chodziło jej właśnie o nich, bo po jej opisie byli nie co inni, a poza tym laska była nieźle wcięta.
- Właściwie czemu my do nich nie zadzwonimy? - zdziwił się Leo.
- Lou nie brał telefonu, a Zayn ma w mojej torebce. - odparłam.
- A Harry?
- Bez kitu! Masz telefon? - Leo skinął głową. - To dawaj zadzwoń do Harry'ego. - Leo wyciągnął telefon z kieszeni i wybrał numer Harolda.
*- Harry?! - rzucił gdy tylko ktoś odebrał telefon.Głos Leo przepełnił się krztą radości, że chociaż ich znajdziemy.
- ....
*- Aha, no dobra, to pa. - minę miał zrezygnowaną.
- Iii .. ? - spojrzałam na niego unosząc brwi.
- Zostawił telefon na kocu, Nikki odebrała. - odparł. To był pierwszy raz od dłuższego czasu kiedy mogłam porozmawiać sam na sam z Leo. Tylko właściwe to chyba nie był odpowiedni moment, ale Leo sam zaczął nawijać. Pierw zapytał jak mi się u nich mieszka. Czy nie czuję się dziwnie mieszkając z nim i jego rodzicami. Potem zaczęliśmy gadać o moich rodzicach, o ich śmierci i jak to się na mnie odbiło. Zaczęliśmy wspominać. Potem rozmowa zeszła do mojego związku z Zayn'em. Zaczął się z nas nabijać, z tego że darliśmy z sobą łachy tylko po to by potem z sobą być. Stwierdził jednak, że to dobrze, że jestem właśnie z nim.
- Rzecz jasna siostra, że do reszty nic nie mam. Kolesie ją spoko i serio ich lubię, ale Zayn to Zayn. Wiadomo jak to utalentowany bachor, próżny, ale jest całkiem okeej i wiem, że nie pozwoli cię skrzywdzić, a i sam ci nic takiego nie zrobi. Znam go na tyle dobrze, żeby mu zaufać i cię w jego ręce powierzyć. - tak właśnie Leo tłumaczył. Nasza rozmowa ciągnęła się, a poszukiwania nie dawały skutków. Zrezygnowani zaczęliśmy się kierować w stronę Nikki. Po drodze oczywiście wciąż pytaliśmy o Zayn'a , Lou, Harolda i Annette, ale ludzie nadal irytowali mnie tą samą śpiewką. W pewnym momencie myślałam, że ich zatłukę. Sądzili, że jeśli powiedzą, że im przykro to to coś zmieni. Tak naprawdę zmieniało to tylko mój nastrój, z złego na jeszcze gorszy. Ludzie nie rozumieli, że wolałabym już usłyszeć "Nie widziałem jej, spieprzajcie mi stąd, chcę sie pieprzyć ze swoją laską" niż jak to jest mi przykro i życzą owocnych poszukiwań, nie rozumieli, że gówno to dawało.
- Siostra! Pacz, Zayn. - pokazywał palcem na idącego chłopaka, którego podtrzymywała dziewczyna. Poznałam go po tym pijackim chodzie, to był Zayn. Ruszyliśmy w ich stronę nie co szybciej.
- Zayn! - wrzasnęłam. Chłopak odwrócił się szybko. Nie dość, że sam prawie wylądował na piachu to prawie pociągnął za sobą tą laskę. Kiedy podeszłam bliżej zdałam sobie sprawę że to Blanka - znajoma Dave - byłam spokojna, bo wcale nie musiałam się obawiać, że coś między nimi było. Po pierwsze dlatego, że Blanka była zajęta, a po drugie, że była trzeźwa.
- Blanko, robił ci jakieś kłopoty? - zapytałam.
- Nie, kiedy poszłaś tańczyć z Dave on przylazł do mnie i zaczęliśmy gadać, ja musiałam iść do baru niedaleko po alkohol więc powiedział, że idzie ze mną, a zanim wyszłam z zaplecza on był już zajebany.
- Dziękuję. - odparłam.
- Nie ma za co śliczna. - Blanka uśmiechnęła sie i mnie przytuliła. Leo prowadził Zayn'a. - Wiecie ja muszę jeszcze tam na chwilę wrócić. Pa - zawróciła i poszła w drugą stronę. - Alice! - usłyszałam za sobą ponownie głos Blanki. Podbiegła do mnie. - Jeżeli szukacie tych gejowatych kolesi to poszli do baru dla gejów. Katy założyła się z nimi, że tam nawet nie wejdą, ale oni powiedzieli, że będą tam nawet do rana siedzieć, no i poszła z nimi, bo mnie oczywiście ma w dupie jak poznaje kogoś nowego. - końcówkę powiedziała pół żartem, pół serio. - Dave powie wam gdzie to, u nas jest tylko jeden taki club. - Jeszcze raz się pożegnałyśmy i każdy poszedł w swoją stronę.
- Nie jesteś zazdrosna? - oburzył się lekko Leo. - Był z inną panną, całkiem niezłą panną. - dodał.
- Ta panna i tak na niego nie poleci. - zaśmiałam się. Gadaliśmy jakby Zayn'a w ogóle tu nie było. Właściwie to przez pewien czas był nieobecny.
- Bo? Sądzisz, że nie poleci na niego bo co? Bo ma inną? Tym bardziej jej się spodoba, co nie? - klepnął go w plecy. Zayn ledwie to odczuł.
- Nie muszę się martwić Blanką. - rzuciłam.
- Mylisz się - odparł Leo. Zaśmiałam się. - Z czego się śmiejesz? - dodał.
- Blanka to lesbijka, a Katy to jej laska. Nadal sądzisz, że Blanka poleci na Zayn'a? - Leo zdębiał. Wpatrywał się przez chwilę we mnie.
- Takie cycki, taka dupcia i ona jest lesbą? - rzucił z niedowierzaniem.
- To samo pomyślałem. - wtrącił Zayn. Klepnęłam go w ramię.
- Ja ci dam. - zaśmiałam się. Mulat wyrwał się z rąk Leo i zaczął mnie gonić, byłam również pijana i nie miałam siły biegać więc złapał mnie w mgnieniu oka. Przewróciliśmy się na piach. Zayn zabawnie wyglądał gdy był pijany, co nie oznaczało mniej seksownie. Jego usta zbliżyły się do moich i czule się całowaliśmy. Włożył rękę pod moją sukienkę.
- Dajcie spokój, mamy ważniejsze sprawy niż powiększanie gatunku ludzkiego. - odciągnął ode mnie Zayn'a. Oboje wstaliśmy. Zayn puścił mi oczko i uśmiechał się. Wpatrywał przez chwilę we mnie.
- Czyja to bluza? - bełkotał.
- Dave dał mi, bo było mi zimno. - odparłam. Zayn pokręcił głową. - O co ci chodzi? - dodałam.
- Nie podoba mi się, że uczepił się właśnie ciebie.
- Wcale się nie uczepił, po prostu chciał być miły i dał mi ją na chwilę.
- Pocałował cię, bo też chciał być miły?! - wrzasnął gniewnie. - Zdziwiona, że widziałem? - przez chwilę nie wiedziałam co mam powiedzieć.
- Po pierwsze nie wydzieraj się na mnie, a po drugie to było tylko w policzek.
- I co z tego?! Ale było! - znów wrzasnął.
- Jak Harry czy inni mnie pocałują w policzek nie robisz takiej afery. - skrzywiłam się.
- Oni to co innego. - odparł.
- To to samo. Też są homo i też są facetami.
- Ale im mogę ufać. - głos miał nieco ciszej jednak nadal przepełniony gniewem.
- Jak ty się z laskami prowadzasz i muszę cię szukać to jest dobrze, a jak ja pożyczę bluzę od kolegi i on mnie pocałuje w policzek to już wielkie halo! - tym razem to ja krzyknęłam.
- Ta laska była lesbą.
- I co z tego?
- To co innego!
- To to samo!
- Uspokójcie się, do chuja! Annette zniknęła i trzeba ją znaleźć, a nie kurwa się kłócicie! - wtrącił Leo. Przez resztę drogi szliśmy w ciszy, jedynie pojedynczo odzywaliśmy się do Leo ...
niedziela, 17 lutego 2013
rozdział 19
*** Oczyma Alice ***
- Możecie już zacząć się szykować. - rzucił Leo, gdy tylko weszliśmy do domu. Spojrzał na mnie, Nikki i Annette.
- Dlaczego tak na nas patrzysz? - zdziwiła się Annette.
- Jesteście dziewczynami, długo wam schodzi szykowanie więc musicie się już szykować. - odparł, po czym delikatnie pchnął nas w stronę schodów. - No idźcie, idźcie. - uśmiechnął się uroczo i pomachał.
- Chciał nas wygonić. - rzuciła z oburzeniem Annette.
- No co ty nie powiesz?! Geniusz z ciebie Annette! - Nikki wytrzeszczyła oczy i zaśmiała się.
- Zostaniesz z tym wytrzeszczem. - poklepałam ją po ramieniu. - Idę się wykąpać. - rzuciłam i poszłam do swojego pokoju. Wyciągnęłam z walizki bieliznę i ręcznik. Ściągnęłam z siebie koszulkę i spodenki. Owinęłam się ręcznikiem, a z paczką fajek i bielizną wyszła z pokoju i udałam się do łazienki. Przechodząc po korytarzu słyszałam jak chłopaki śpiewają i brzdąkają coś na gitarze, pewnie chcieli się dobrze rozśpiewać przed imprezą. Oni wykorzystywali każdą chwilę, aby się zaprezentować, z pewnością brali to jako przygotowanie do x-factor.
Odkręciłam wodę i czekałam, aż nalej mi się jej wystarczająco dużo. W między czasie postanowiłam odpalić sobie papierosa. Kiedy wody naleciało dość weszłam do wanny. Oczywiście musiałam umyć głowę, bo po plaży zawsze mam pełno piachu we włosach co wcale nie jest najprzyjemniejsze i najbardziej higieniczne. Po dość szybkiej kąpieli i osuszeniu ciała ubrałam bieliznę i ponownie owinęłam się ręcznikiem aby móc wyjść do pokoju. Zabrałam papierosy i poszłam. W pokoju rzuciłam wszystko na łóżko. Stanęłam przed lustrem i zaczęłam się przyglądać sobie. Nie miałam wcale wielkiego brzucha więc nie mogłam narzekać, że jestem gruba, oczywiście, że nie miałam również najcudowniejszej figury, ale akceptowałam siebie. Uwagę przykuły siniaki na moim ciele. Sama nie wiedziałam skąd je mam. Być może powstały one kiedy wygłupiałam się z Zayn'em.
- Grrr .. Moje uda. - skrzywiłam się. Akurat tej części swojego ciała nie lubiłam. Sięgnęłam po suszarkę i zaczęłam suszyć włosy. Następnym krokiem było wyciągnąć jakieś fajne ubranie. Tyle że za cholerę nie wiedziałam co ubrać. Nikki napakowała mi tyle ubrań i butów. Pochyliłam się więc do torby i szukałam dalej. Na biodrach poczułam delikatny dotyk.
- Eeeej skarbie wyglądasz dziś super. Kocham patrzeć na twą pupę. - zaczął śpiewać Zayn. Wyprostowałam się i spojrzałam na niego z uniesionymi brwiami.
- No rozłóż nóżki, no rozłóż swoje nóżki będziemy kochać się. - Nie przestawał śpiewać i się wygłupiać. Tańczył i skakał. Patrzyłam na niego jak na idiotę i śmiałam się z niego. - No mówiłem coś! - Pchnął mnie na łóżko i zaczął rozkładać moje nogi, łaskotał mnie i tak dalej.
- Proszę przestań! No Zayn! Misiek! Skończ! Ja pierdolę no! Kurwa! - bełkotałam coś przez śmiech.
- Przestanę, ale obiecaj mi jedno.. - skinęłam głową. - Że jak wrócimy to ... ROZŁOŻYSZ NÓŻKI I BĘDZIEMY SIĘ KOCHAĆ! - i dalej zaczął mnie łaskotać.
- OBIECUJĘ! - pocałowałam go w czoło i puścił mnie.
- Co ubierasz księżniczko? - zapytał przytulając mnie. - Może lepiej nic? - pocałował mnie w szyję, a jego wzrok utkwił na moich piersiach.
- Nie gap mi się na cycki. - zwróciłam mu uwagę.
- Lubię twoje cycki. - pocałował mnie w policzek i zaczął miętosić moje piersi.
- Nie wyżyty zboku, przestań! - odepchnęłam jego ręce. Wiem, że było to nie uprzejme z mojej strony więc pocałowałam go szybko. - Kochanie wiesz, że tego nie lubię.
- Nie lubisz jak dotyka cię twój facet? - zdziwił się.
- Lubię jak mnie dotykasz, ale nie lubię gdy robisz to w tak nachalny sposób, zrozum. - głos miałam delikatny i spokojny. - Zabawa zabawą, ale kiedy mówię "stop" to koniec, dobrze? - przytuliłam go i pocałowałam. Zayn skinął głową i mocno mnie przytulił.
- Kocham Cię. - powiedział.
- Ja ciebie też Kochanie. - odparłam i pocałowałam go w policzek. Chciałam powrócić do szukania ubrań, ale Zayn nie puszczał mnie z objęć.
- Jesteś całym moim światem. - po raz kolejny mnie pocałował. Wtuliłam się w niego i przysłuchałam się jak bije jego serce. Uwielbiałam ten odgłos. Zayn zaczął mi pomagać w wybieraniu ubrania i butów. Kiedy już byłam gotowa i ubrana ( [TO] i [TO] ) zeszliśmy na dół, gdzie byli wszyscy. Niall coś grał i śpiewał, Nikki zapatrzona w niego słuchała, Annette gadała z Harrym i Leo, a Liam i Lou byli w kuchni.
- Parka już po bzykaniu, no to możemy iść. - głos Louis'a był dość dziwny.
- Przestań dobrze? To nie było miłe. - odparłam.
- Ojj przecież ja tyl...
- Oszczędź sobie następnym razem takich komentarzy Lou. - przerwałam mu. Złapałam Zayn'a za rękę i wyszliśmy, a reszta za nami. Równo o 21 doszliśmy do pobliskiej plaży. Było tam wręcz bajecznie. Duże ognisko, wszędzie koce i ręczniki, lampiony i świeczki. Był również kącik z jedzeniem i alkoholem gdzie Harry i Niall chcieli od razu lecieć, ale w ostatniej chwili ich zatrzymaliśmy. Pełno ludzi. Z daleka zauważył nas Dave i zaczął energicznie machać ręką. Im bardziej się do nas zbliżał tym widoczniejsza była jego urocza twarz. Idealne rysy kości policzkowe, które były bardzo widoczne i nieco wyżej niż zwykle. Oczy miał piękne, tak mocno zielone. Widziałam jak większość dziewczyn się za nim oglądała i mruczały coś pod nosem. Dave był obiektem pożądania większości dziewczyn, jednak nie moim.
- Cóż za punktualność. - uśmiechnął się i podał rękę Liam'owi. - Naprawdę cieszę się, że przyszliście. - zaczął podawać rękę reszcie chłopaków, a potem przytulił Annette, Nikki i na końcu mnie.
- A tak w ogóle jestem Alice. - uśmiechnęłam się.
- A właśnie, nawet nie znam waszych imion. - zaśmiał się i obnażył swoje równe białe zęby.
- To jest Annette, Nicole ... - wymieniałam imiona wszystkich, a oni podnosili ręce jak w szkole przy sprawdzaniu obecności. - No i Zayn. - przytuliłam się do niego. - Mój chłopak. - dodałam z dumą. Dave zaprowadził nas do swoich znajomych i zaczął nas przedstawiać myląc imiona. Okazało się że ja to Annette, Leo to Louis, a Harry to Zayn. Ponad 20 osobową grupą usiedliśmy przy ognisku. Na początku było nieco sztywno i byliśmy podzieleni na jakieś mini kolonie.
- Chce ktoś piwa? - zapytał Harry wstając.
- Możesz mi przynieść słoneczko. - uśmiechnęłam się do niego słodko.
- Ja też chcę. - zgłosił się Zayn. Po chwili Harry miał dość duże zamówienie. Wrócił do nas z 7 piwami i 1 soczkiem dla Liam'a. Dave siedział daleko od nas jednak co chwilę się na nas patrzył i uśmiechał. Nagle Niall złapał za gitarę dał znak i zaczęli WONDERWALL , a potem I'M YOURS podczas drugiej piosenki Zayn mocno mnie przytulał i kołysaliśmy się na boki. Ludzie patrzeli na nich z zachwytem. Kiedy skończyli zaczęli klaskać. Po tym jak chłopaki zaśpiewali atmosfera się rozluźniła, a nawet obcy podchodzili do nas i zamieniali z nami chociaż jedno słowo. Razem z Nicole postanowiłyśmy pójść po drinki, bo piwa nam już dawno się skończyły.
- Tylko pamiętajcie że mi macie przynieść soczek! - krzyknął za nami Liam. Obie skinęłyśmy głową. Podeszłyśmy do baru. Czekałyśmy w niemałej kolejce.
- Wow, jesteś szczęściarą. - odezwała się wysoka brunetka stojąca przede mną. - Mówię o twoim chłopaku. Nie dość, że przystojny to jeszcze cudownie śpiewa. - dodała.
- Ale niestety jest zajęty. - wtrąciła jej koleżanka. W porównaniu do tej brunetki wyglądała na straszną sukę. Była niższa ode mnie, niby słodziutka blondyneczka, ale w oczach miała coś co mnie niepokoiło.
- No widzisz, niestety. - rzuciłam z uśmiechem. Obie się odwróciły i nie odezwały już ani słowem. Harry i Niall robili do nas dziwne miny co bardzo nas rozbawiło.
- Cześć jak się bawcie? - znienacka znalazł się obok nas Dave.
- Całkiem dobrze. - rzuciła Nikki.
- Wasi przyjaciele odwalili kawał dobrej roboty. - uśmiechnął się. - Spójrzcie jak rozluźnili tutaj wszystkich. Ludzie się bawią i to dzięki nim.
- Tak wiem oni są niesamowici. - wtrąciłam. - Jesteśmy z nich bardzo dumne. - dodałam.
- A wasi chłopacy to mają dopiero szczęście. - rzucił Dave. - Po pierwsze zazdroszczę im głosów, a po drugie dziewczyn. Jesteście naprawdę piękne. - puścił nam oczko. Zamówiłyśmy drinki, a potem razem z Dave poszłyśmy do chłopców.
- Wasze drinki! - krzyknęła Nikki, a chłopcy momentalnie się odwrócili i wyciągnęli ręce.
- A mój sok? - zapytał Liam.
- No tego no ... - zaczęła Nicole. Szturchnęłam ją.
- To jest twój sok. - podałam mu szklankę i uśmiechałam się.
- Na pewno? - uniósł brwi.
- Tak tak. - odparłam.
- No to zdrowie! - krzyknął Zayn i uniósł szklankę, aby wszyscy uderzyli w nią swoimi. Usiadłam obok Louis'a.
- To nie był jego obiecany sok prawda? - szepnął mi do ucha. Uśmiechnęłam się szeroko, na co Lou tylko zaśmiał się i pokręcił głowa.
- Dobry ten sok! - rzucił Liam. Nikki spojrzała na mnie, a ja na nią i zaczęłyśmy się śmiać. Impreza była coraz bardziej wyluzowana. Zaczęli śpiewać również inni. Było miło. Siedziałam z Zayn'em rozmawiając o czymś niekonkretnym.
- Mogę prosić do tańca? - zapytał całkiem wstawiony Dave. Spojrzałam na Zayn'a czy nie ma nic przeciwko temu, uśmiechnął się, a ja wstałam z pomocą Dave. Przytulił mnie, gdyż piosenka, którą puścili była wolna.
- Wiesz Alice, jesteś piękna. - szepnął mi do ucha.
- Dave mówisz mi to już setny raz tego wieczora. - zaśmiałam się.
- Wiem Alice, ale będę to powtarzał ciągle, bo naprawdę jesteś prześliczna. - wiedziałam do czego dąży. - Gdybyś była ze mną ..
- Ale Dave, umówmy się. Nie jestem z tobą, jestem z Zayn'em. Więc nie gdybaj, bo to i tak nie ma sensu. Kocham Zayn'a. - przerwałam mu szybko.
- Rozumiem. Jesteś wierna, aż mu zazdroszczę.Więc jak przyjaciółmi jesteśmy?
- Tak Dave, przyjaciółmi tak, ale nigdy nie licz na nic więcej. - po skończonej piosence razem z Dave poszłam na miejsce gdzie zostawiłam Zayn'a. Nie było go tam. Usiedliśmy, a Katy - znajoma Dave, barmanka - przyniosła nam drinki. Dave zaczął drążyć temat mojego związku.
- Więc nienawidziłaś go, a mimo wszystko dałaś się pocałować? - zapytał zdziwiony.
- Wiesz, tak w głębi serca wcale go nie nienawidziłam. Choć owszem mówiłam tak i starałam sobie sama to wmówić, jednak serce wygrało. - uśmiechnęłam się.
- To pewnie wspaniałe uczucie, mieć kogoś na kim można polegać zawsze. - rzucił, a jego głos był nieco załamany.
- Oczywiście. Wspaniale jest wiedzieć, że jest osoba, która zawsze stanie po twojej stronie. Ale chwileczkę, czy ty nigdy tego nie doświadczyłeś?
- Chodzi o to, że nie. Miałem parę dziewczyn, ale były ze mną tylko dlatego, że mam dzianych rodziców. Zawsze myślałem, że wszystkie dziewczyny są takie, dlatego później już nie szukałem, ale patrząc na ciebie i słuchając jak opowiadasz o związku z Zayn'em, widzę, że jednak się myliłem i warto szukać dalej. - uśmiechnął się nieznacznie i pocałował mnie w policzek. Przytuliłam go.
- Zimno mi. - potarłam rękoma o ramiona. Dave przykrył mnie swoją bluzą. Nagle przybiegła do nas zapłakana Nikki.
- Co się stało? - zapytałam wstając i łapiąc ją za ręce.
- Annette gdzieś zniknęła. Szukałam ją po całej plaży, ale nie ma jej nigdzie. - bełkotała przez łzy.
- Nie płacz. Zaraz ją znajdziemy. - poszłyśmy szukać reszty naszej paczki. Oczywiście Dave również obiecał, że ją poszuka.
****************
Ja pierniczę ... się troche napisałam o.O przepraszam, za kolejny nudny rozdział :C . Następny w trakcie pisania.
- Dlaczego tak na nas patrzysz? - zdziwiła się Annette.
- Jesteście dziewczynami, długo wam schodzi szykowanie więc musicie się już szykować. - odparł, po czym delikatnie pchnął nas w stronę schodów. - No idźcie, idźcie. - uśmiechnął się uroczo i pomachał.
- Chciał nas wygonić. - rzuciła z oburzeniem Annette.
- No co ty nie powiesz?! Geniusz z ciebie Annette! - Nikki wytrzeszczyła oczy i zaśmiała się.
- Zostaniesz z tym wytrzeszczem. - poklepałam ją po ramieniu. - Idę się wykąpać. - rzuciłam i poszłam do swojego pokoju. Wyciągnęłam z walizki bieliznę i ręcznik. Ściągnęłam z siebie koszulkę i spodenki. Owinęłam się ręcznikiem, a z paczką fajek i bielizną wyszła z pokoju i udałam się do łazienki. Przechodząc po korytarzu słyszałam jak chłopaki śpiewają i brzdąkają coś na gitarze, pewnie chcieli się dobrze rozśpiewać przed imprezą. Oni wykorzystywali każdą chwilę, aby się zaprezentować, z pewnością brali to jako przygotowanie do x-factor.
Odkręciłam wodę i czekałam, aż nalej mi się jej wystarczająco dużo. W między czasie postanowiłam odpalić sobie papierosa. Kiedy wody naleciało dość weszłam do wanny. Oczywiście musiałam umyć głowę, bo po plaży zawsze mam pełno piachu we włosach co wcale nie jest najprzyjemniejsze i najbardziej higieniczne. Po dość szybkiej kąpieli i osuszeniu ciała ubrałam bieliznę i ponownie owinęłam się ręcznikiem aby móc wyjść do pokoju. Zabrałam papierosy i poszłam. W pokoju rzuciłam wszystko na łóżko. Stanęłam przed lustrem i zaczęłam się przyglądać sobie. Nie miałam wcale wielkiego brzucha więc nie mogłam narzekać, że jestem gruba, oczywiście, że nie miałam również najcudowniejszej figury, ale akceptowałam siebie. Uwagę przykuły siniaki na moim ciele. Sama nie wiedziałam skąd je mam. Być może powstały one kiedy wygłupiałam się z Zayn'em.
- Grrr .. Moje uda. - skrzywiłam się. Akurat tej części swojego ciała nie lubiłam. Sięgnęłam po suszarkę i zaczęłam suszyć włosy. Następnym krokiem było wyciągnąć jakieś fajne ubranie. Tyle że za cholerę nie wiedziałam co ubrać. Nikki napakowała mi tyle ubrań i butów. Pochyliłam się więc do torby i szukałam dalej. Na biodrach poczułam delikatny dotyk.
- Eeeej skarbie wyglądasz dziś super. Kocham patrzeć na twą pupę. - zaczął śpiewać Zayn. Wyprostowałam się i spojrzałam na niego z uniesionymi brwiami.
- No rozłóż nóżki, no rozłóż swoje nóżki będziemy kochać się. - Nie przestawał śpiewać i się wygłupiać. Tańczył i skakał. Patrzyłam na niego jak na idiotę i śmiałam się z niego. - No mówiłem coś! - Pchnął mnie na łóżko i zaczął rozkładać moje nogi, łaskotał mnie i tak dalej.
- Proszę przestań! No Zayn! Misiek! Skończ! Ja pierdolę no! Kurwa! - bełkotałam coś przez śmiech.
- Przestanę, ale obiecaj mi jedno.. - skinęłam głową. - Że jak wrócimy to ... ROZŁOŻYSZ NÓŻKI I BĘDZIEMY SIĘ KOCHAĆ! - i dalej zaczął mnie łaskotać.
- OBIECUJĘ! - pocałowałam go w czoło i puścił mnie.
- Co ubierasz księżniczko? - zapytał przytulając mnie. - Może lepiej nic? - pocałował mnie w szyję, a jego wzrok utkwił na moich piersiach.
- Nie gap mi się na cycki. - zwróciłam mu uwagę.
- Lubię twoje cycki. - pocałował mnie w policzek i zaczął miętosić moje piersi.
- Nie wyżyty zboku, przestań! - odepchnęłam jego ręce. Wiem, że było to nie uprzejme z mojej strony więc pocałowałam go szybko. - Kochanie wiesz, że tego nie lubię.
- Nie lubisz jak dotyka cię twój facet? - zdziwił się.
- Lubię jak mnie dotykasz, ale nie lubię gdy robisz to w tak nachalny sposób, zrozum. - głos miałam delikatny i spokojny. - Zabawa zabawą, ale kiedy mówię "stop" to koniec, dobrze? - przytuliłam go i pocałowałam. Zayn skinął głową i mocno mnie przytulił.
- Kocham Cię. - powiedział.
- Ja ciebie też Kochanie. - odparłam i pocałowałam go w policzek. Chciałam powrócić do szukania ubrań, ale Zayn nie puszczał mnie z objęć.
- Jesteś całym moim światem. - po raz kolejny mnie pocałował. Wtuliłam się w niego i przysłuchałam się jak bije jego serce. Uwielbiałam ten odgłos. Zayn zaczął mi pomagać w wybieraniu ubrania i butów. Kiedy już byłam gotowa i ubrana ( [TO] i [TO] ) zeszliśmy na dół, gdzie byli wszyscy. Niall coś grał i śpiewał, Nikki zapatrzona w niego słuchała, Annette gadała z Harrym i Leo, a Liam i Lou byli w kuchni.
- Parka już po bzykaniu, no to możemy iść. - głos Louis'a był dość dziwny.
- Przestań dobrze? To nie było miłe. - odparłam.
- Ojj przecież ja tyl...
- Oszczędź sobie następnym razem takich komentarzy Lou. - przerwałam mu. Złapałam Zayn'a za rękę i wyszliśmy, a reszta za nami. Równo o 21 doszliśmy do pobliskiej plaży. Było tam wręcz bajecznie. Duże ognisko, wszędzie koce i ręczniki, lampiony i świeczki. Był również kącik z jedzeniem i alkoholem gdzie Harry i Niall chcieli od razu lecieć, ale w ostatniej chwili ich zatrzymaliśmy. Pełno ludzi. Z daleka zauważył nas Dave i zaczął energicznie machać ręką. Im bardziej się do nas zbliżał tym widoczniejsza była jego urocza twarz. Idealne rysy kości policzkowe, które były bardzo widoczne i nieco wyżej niż zwykle. Oczy miał piękne, tak mocno zielone. Widziałam jak większość dziewczyn się za nim oglądała i mruczały coś pod nosem. Dave był obiektem pożądania większości dziewczyn, jednak nie moim.
- Cóż za punktualność. - uśmiechnął się i podał rękę Liam'owi. - Naprawdę cieszę się, że przyszliście. - zaczął podawać rękę reszcie chłopaków, a potem przytulił Annette, Nikki i na końcu mnie.
- A tak w ogóle jestem Alice. - uśmiechnęłam się.
- A właśnie, nawet nie znam waszych imion. - zaśmiał się i obnażył swoje równe białe zęby.
- To jest Annette, Nicole ... - wymieniałam imiona wszystkich, a oni podnosili ręce jak w szkole przy sprawdzaniu obecności. - No i Zayn. - przytuliłam się do niego. - Mój chłopak. - dodałam z dumą. Dave zaprowadził nas do swoich znajomych i zaczął nas przedstawiać myląc imiona. Okazało się że ja to Annette, Leo to Louis, a Harry to Zayn. Ponad 20 osobową grupą usiedliśmy przy ognisku. Na początku było nieco sztywno i byliśmy podzieleni na jakieś mini kolonie.
- Chce ktoś piwa? - zapytał Harry wstając.
- Możesz mi przynieść słoneczko. - uśmiechnęłam się do niego słodko.
- Ja też chcę. - zgłosił się Zayn. Po chwili Harry miał dość duże zamówienie. Wrócił do nas z 7 piwami i 1 soczkiem dla Liam'a. Dave siedział daleko od nas jednak co chwilę się na nas patrzył i uśmiechał. Nagle Niall złapał za gitarę dał znak i zaczęli WONDERWALL , a potem I'M YOURS podczas drugiej piosenki Zayn mocno mnie przytulał i kołysaliśmy się na boki. Ludzie patrzeli na nich z zachwytem. Kiedy skończyli zaczęli klaskać. Po tym jak chłopaki zaśpiewali atmosfera się rozluźniła, a nawet obcy podchodzili do nas i zamieniali z nami chociaż jedno słowo. Razem z Nicole postanowiłyśmy pójść po drinki, bo piwa nam już dawno się skończyły.
- Tylko pamiętajcie że mi macie przynieść soczek! - krzyknął za nami Liam. Obie skinęłyśmy głową. Podeszłyśmy do baru. Czekałyśmy w niemałej kolejce.
- Wow, jesteś szczęściarą. - odezwała się wysoka brunetka stojąca przede mną. - Mówię o twoim chłopaku. Nie dość, że przystojny to jeszcze cudownie śpiewa. - dodała.
- Ale niestety jest zajęty. - wtrąciła jej koleżanka. W porównaniu do tej brunetki wyglądała na straszną sukę. Była niższa ode mnie, niby słodziutka blondyneczka, ale w oczach miała coś co mnie niepokoiło.
- No widzisz, niestety. - rzuciłam z uśmiechem. Obie się odwróciły i nie odezwały już ani słowem. Harry i Niall robili do nas dziwne miny co bardzo nas rozbawiło.
- Cześć jak się bawcie? - znienacka znalazł się obok nas Dave.
- Całkiem dobrze. - rzuciła Nikki.
- Wasi przyjaciele odwalili kawał dobrej roboty. - uśmiechnął się. - Spójrzcie jak rozluźnili tutaj wszystkich. Ludzie się bawią i to dzięki nim.
- Tak wiem oni są niesamowici. - wtrąciłam. - Jesteśmy z nich bardzo dumne. - dodałam.
- A wasi chłopacy to mają dopiero szczęście. - rzucił Dave. - Po pierwsze zazdroszczę im głosów, a po drugie dziewczyn. Jesteście naprawdę piękne. - puścił nam oczko. Zamówiłyśmy drinki, a potem razem z Dave poszłyśmy do chłopców.
- Wasze drinki! - krzyknęła Nikki, a chłopcy momentalnie się odwrócili i wyciągnęli ręce.
- A mój sok? - zapytał Liam.
- No tego no ... - zaczęła Nicole. Szturchnęłam ją.
- To jest twój sok. - podałam mu szklankę i uśmiechałam się.
- Na pewno? - uniósł brwi.
- Tak tak. - odparłam.
- No to zdrowie! - krzyknął Zayn i uniósł szklankę, aby wszyscy uderzyli w nią swoimi. Usiadłam obok Louis'a.
- To nie był jego obiecany sok prawda? - szepnął mi do ucha. Uśmiechnęłam się szeroko, na co Lou tylko zaśmiał się i pokręcił głowa.
- Dobry ten sok! - rzucił Liam. Nikki spojrzała na mnie, a ja na nią i zaczęłyśmy się śmiać. Impreza była coraz bardziej wyluzowana. Zaczęli śpiewać również inni. Było miło. Siedziałam z Zayn'em rozmawiając o czymś niekonkretnym.
- Mogę prosić do tańca? - zapytał całkiem wstawiony Dave. Spojrzałam na Zayn'a czy nie ma nic przeciwko temu, uśmiechnął się, a ja wstałam z pomocą Dave. Przytulił mnie, gdyż piosenka, którą puścili była wolna.
- Wiesz Alice, jesteś piękna. - szepnął mi do ucha.
- Dave mówisz mi to już setny raz tego wieczora. - zaśmiałam się.
- Wiem Alice, ale będę to powtarzał ciągle, bo naprawdę jesteś prześliczna. - wiedziałam do czego dąży. - Gdybyś była ze mną ..
- Ale Dave, umówmy się. Nie jestem z tobą, jestem z Zayn'em. Więc nie gdybaj, bo to i tak nie ma sensu. Kocham Zayn'a. - przerwałam mu szybko.
- Rozumiem. Jesteś wierna, aż mu zazdroszczę.Więc jak przyjaciółmi jesteśmy?
- Tak Dave, przyjaciółmi tak, ale nigdy nie licz na nic więcej. - po skończonej piosence razem z Dave poszłam na miejsce gdzie zostawiłam Zayn'a. Nie było go tam. Usiedliśmy, a Katy - znajoma Dave, barmanka - przyniosła nam drinki. Dave zaczął drążyć temat mojego związku.
- Więc nienawidziłaś go, a mimo wszystko dałaś się pocałować? - zapytał zdziwiony.
- Wiesz, tak w głębi serca wcale go nie nienawidziłam. Choć owszem mówiłam tak i starałam sobie sama to wmówić, jednak serce wygrało. - uśmiechnęłam się.
- To pewnie wspaniałe uczucie, mieć kogoś na kim można polegać zawsze. - rzucił, a jego głos był nieco załamany.
- Oczywiście. Wspaniale jest wiedzieć, że jest osoba, która zawsze stanie po twojej stronie. Ale chwileczkę, czy ty nigdy tego nie doświadczyłeś?
- Chodzi o to, że nie. Miałem parę dziewczyn, ale były ze mną tylko dlatego, że mam dzianych rodziców. Zawsze myślałem, że wszystkie dziewczyny są takie, dlatego później już nie szukałem, ale patrząc na ciebie i słuchając jak opowiadasz o związku z Zayn'em, widzę, że jednak się myliłem i warto szukać dalej. - uśmiechnął się nieznacznie i pocałował mnie w policzek. Przytuliłam go.
- Zimno mi. - potarłam rękoma o ramiona. Dave przykrył mnie swoją bluzą. Nagle przybiegła do nas zapłakana Nikki.
- Co się stało? - zapytałam wstając i łapiąc ją za ręce.
- Annette gdzieś zniknęła. Szukałam ją po całej plaży, ale nie ma jej nigdzie. - bełkotała przez łzy.
- Nie płacz. Zaraz ją znajdziemy. - poszłyśmy szukać reszty naszej paczki. Oczywiście Dave również obiecał, że ją poszuka.
****************
Ja pierniczę ... się troche napisałam o.O przepraszam, za kolejny nudny rozdział :C . Następny w trakcie pisania.
niedziela, 27 stycznia 2013
Rozdział 18
*** oczyma Aly ***
Po niedługiej drodze z całą patologią doszliśmy do jeziorka. Słońce grzało i oświetlało delikatnie nasze twarze, wiał przyjemny wietrzyk, a nad nami unosił się cudowny zapach drzew. Ciszę co chwilę przerywał świergot ptaków. Było cudownie. Od kiedy poznałam tych 4 chłopaków odmieniło się całkowicie wszystko, do tego obecność starych znajomych (Nikki, Harry) i Leo, dawało mi to cholerne bezpieczeństwo. Najwspanialsze w nich było to, że szanowali mnie i siebie nawzajem oraz świetnie się ze sobą bawili. Czasem obserwowałam ich z boku i dochodziłam do wniosku, że chcę aby zostali ze mną na zawsze, żeby nie opuścili mnie jak mama, tata i Tommy.
Rozłożyliśmy koce, leżaki, ręczniki. Niall oczywiście zabrał grill i jedzenie, a Leo, Zayn i Harry nie mogli obejść się bez piw. Razem z Nikki i Annette rozebrałyśmy się prezentując swoje bikini, chłopcy zaczęli uśmiechać się i prawić nam komplementy, co było bardzo miłe. We trzy stanęłyśmy na znanym mi pomoście zostawiając chłopaków przy kocach i grillu.
- Chodź moja truskaweczko! - krzyknął biegnący w stronę Nicole Niall. Chwycił ją mocno i razem wpadli do wody.
- Nialler! Nienawidzę cię! - Nikki wrzasnęła kiedy tylko wynurzyła się spod wody.
- Kochasz mnie. - rzucił Niall i ponownie zanurkował.
- Niech mi cholera tylko coś .. - Zaczęła Nikki, nie skończyła jednak, bo została wciągnięta pod wodę, najprawdopodobniej przez swojego chłopaka. Razem z Annette bacznie się wszystkiemu przyglądałyśmy. Usiadłyśmy sobie i zaczęłyśmy moczyć nogi. Co chwilę przyglądałam się Annette. Maiła jasną cerę i długie czarne włosy. Jej uśmiech był nieco tajemniczy, co dodawało jej uroku. Bardzo podobały mi się jej oczy. Duże, ciemne, wyraziste oczy i rzęsy, gęste i długie. Annette wyglądała na jedną z tych nastolatek, które preferują naturalne piękno i nie malują się. Nie to co ja i Nicole.
- Nie przyglądaj mi się tak. - powiedziała z uśmiechem Annette. Speszyłam się nieco i odwróciła wzrok w oddal.
- Nie przyglądam ci się .. Ja tylko ... - odpowiedziałam nie patrząc na nią.
- No właśnie. - rzuciła.
- Chciałam się czegoś o tobie dowiedzieć.
- Mogłaś zapytać od razu. - Nasza rozmowa zaczęła biec w dobrym kierunku i Annette zaczęła opowiadać mi o sobie i rodzinie. Dowiedziałam się, że ostatnio rzucił ją chłopak i postanowiła że będzie raniła facetów tak jak oni ją. Postanowiła ranić dziewczyny, ponieważ to właśnie dla innej jej ex zakończył z nią związek.
- Okeej rozumiem twój ból, ale pamiętaj ... Od Zayn'a i Niall'a wara. Oni są zajęci. - dodałam wstając. - Aha ... I nawet nie próbuj zranić któregoś z reszty naszej paczki, bo pożałujesz. - odeszłam. Annette złapała mnie za ramię.
- Nie musisz mnie straszyć, ani przestrzegać, Nicole już to zrobiła. - rzuciła i poszła na koc gdzie był Leo i Liam. Podeszłam ponownie do końca pomostu. Harry i Niall chlapali Nikki, Lou siedział na brzegu i śmiał się z nich, a Zayn właśnie płyną w moją stronę. Podpłyną do mnie i palcem pokazał, abym co najmniej kucnęła.
- Co jest? - zapytałam z uśmiechem.
- Nic po prostu chcę ci powiedzieć, że dziś było wspaniale. - wyszczerzył zęby. - Daj mi buzi. - dodał robiąc dzióbek.
- nie mam jak, ty jesteś na dole, a ja tu. - pokazałam na pomost. Zayn uśmiechnął się szeroko, a potem skinął głową. Za nim zorientowałam się o co chodzi i zdążyłam spojrzeć za siebie, wylądowałam w wodzie tuż obok Zayn'a. Spojrzałam na pomostu.
- Louis'e! wiedź, że już NIGDY nie dam ci marchewek, ani nie założę pasków! - krzyknęłam śmiejąc się. Lou patrzał na mnie przez chwilę jakby nie wiedział o co chodzi, potem się zaśmiał, a następnie zrobił pozę na superman'a.
- Someone needs help, SUPERMAN is here! wrzasnął, a następnie wylądował w wodzie. Zaczął mnie łapać i wydzierać się, że mnie uratuje, a po chwili wrzeszczał, że nie umie pływać.
- Pomocy! Ratujcie! Nie umiem pływać! Harry! - Harold spojrzał na niego.
- To robota dla Loko-boy'a! - krzyknął i zaczął płynąć kraulem. Zaśmiałam się. - Co się śmiejesz?!
- Nie mogłeś wymyślić lepszej nazwy?! Loko-boy?! Błagam! - bełkotałam przez śmiech.
- To było na poczekaniu! - wrzasnął oburzony.
- Nie wdawaj się z nią w zbędne dyskusje tylko mnie ratuj! - zaczął nurkować i wynurzać się na zmianę. Harry zanurkował, wziął Louis'a na ręce i wyszli z wody na koce oczywiście ponownie zaczęli się wydurniać, jak to oni.
- Wiesz co? - powiedział Zayn przyciągając mnie do siebie.
- Co? - zapytałam oplatając jego szyję.
- Jesteś tak cholernie seksowna, że ciągle mam na ciebie ochotę. - rzucił, a potem całował mnie po szyj.
- Uspokój się, zaczekaj do wieczoru. - powiedziawszy to pocałowałam go w usta. Wzięłam go za rękę i wyszliśmy z wody, bo Niall właśnie usmażył mięso. Liam patrzył na Zayn'a dość dziwnie, a po chwili
- Czy mnie gałki oczne mylą czy Malik właśnie wychodzi z wody? - Pozostali również spojrzeli na nas i zrobimy wielkie oczy.
- A co w tym dziwnego? - zapytałam i wzruszyłam ramionami.
- Bo on nigdy nie pływał. - rzucił Niall obejmujący Nikki.
- Ale przecież on nie pływał. Ciągle staliśmy w miejscu gdzie twardo stąpał po dnie. - rzuciłam i klapnęłam na ręcznik. Wszyscy zaczęli się śmiać. Zayn również. Niall jako nasz kucharz zaczął serwować jedzenie. Robił to dość zabawnie, bo udawał pijanego kelnera. Po posiłku wszyscy popijaliśmy piwo. Zaczęliśmy się wygłupiać, a Nikki uwieczniała wszystko na zdjęciach. Zayn brał mnie na ręce i podrzucał, kręcił się ze mną. Harry i Lou tarzali się na piasku, udawali, iż się gwałcą, biegali za sobą - Norma. Nikki chciała zrobić zdjęcie całej naszej paczki, więc zaczęliśmy się ustawiać. Ja siedziałam obok Zayn'a, za mną stał Harry łapiący mnie za włosy, Lou stał między Hazzą a Liam'em. Leo usiadł po mojej drugiej stronie i robił głupie miny, Niall wcisnął się na plecy Liasia, a Annette usiadła obok Zayn'a i objęła go ramieniem. Spojrzałam na nią i posłałam chłodne spojrzenie, widząc to dziewczyna momentalnie zabrała rękę z ramienia mojego chłopaka. Dochodziła już 19 więc postanowiliśmy się zbierać. Pakowaliśmy ręczniki do toreb, ubraliśmy się i kierowaliśmy w stronę domu.
-Heej! Czekajcie! - usłyszeliśmy nieznany dotąd głos. Cała grupa momentalnie się odwróciła. Biegł w naszą stronę chłopak około 20 lat, miał blond dredy i dobrze zbudowane ciało.
- Coś nie tak? - zapytał Liam.
- Nie, nie wszystko w porządku. Jestem Dave. - uśmiechnął się promiennie i podał rękę Liam'owi a potem całej reszcie.
- Więc .. ? - Zayn spojrzał na niego spod ukosa.
- No bo słyszałem jak śpiewaliście, a dziś robimy imprezę przy ognisku i przydałby na się takie głosy i gitara. - mówiąc to cały czas wpatrywał się we mnie.
- Mamy coś przynieść poza gitarą i swoimi ? - wtrącił Niall.
- Nie nie. Jedzenie i picie będą więc wystarczy nam wasza obecność i świetna zabawa.
- Więc będziemy. - rzuciłam uśmiechając się.
- Zaczynamy za 2 godziny. Tylko bądźcie na pewno. - uśmiechną się, a potem zawrócił i pomachał nam na pożegnanie.
- No to szykuje się kolejna zachlana, przepalona...
- i przeruchana noc - skończyła za mnie Nikki, a wszyscy zaczęli się śmiać.
Po niedługiej drodze z całą patologią doszliśmy do jeziorka. Słońce grzało i oświetlało delikatnie nasze twarze, wiał przyjemny wietrzyk, a nad nami unosił się cudowny zapach drzew. Ciszę co chwilę przerywał świergot ptaków. Było cudownie. Od kiedy poznałam tych 4 chłopaków odmieniło się całkowicie wszystko, do tego obecność starych znajomych (Nikki, Harry) i Leo, dawało mi to cholerne bezpieczeństwo. Najwspanialsze w nich było to, że szanowali mnie i siebie nawzajem oraz świetnie się ze sobą bawili. Czasem obserwowałam ich z boku i dochodziłam do wniosku, że chcę aby zostali ze mną na zawsze, żeby nie opuścili mnie jak mama, tata i Tommy.
Rozłożyliśmy koce, leżaki, ręczniki. Niall oczywiście zabrał grill i jedzenie, a Leo, Zayn i Harry nie mogli obejść się bez piw. Razem z Nikki i Annette rozebrałyśmy się prezentując swoje bikini, chłopcy zaczęli uśmiechać się i prawić nam komplementy, co było bardzo miłe. We trzy stanęłyśmy na znanym mi pomoście zostawiając chłopaków przy kocach i grillu.
- Chodź moja truskaweczko! - krzyknął biegnący w stronę Nicole Niall. Chwycił ją mocno i razem wpadli do wody.
- Nialler! Nienawidzę cię! - Nikki wrzasnęła kiedy tylko wynurzyła się spod wody.
- Kochasz mnie. - rzucił Niall i ponownie zanurkował.
- Niech mi cholera tylko coś .. - Zaczęła Nikki, nie skończyła jednak, bo została wciągnięta pod wodę, najprawdopodobniej przez swojego chłopaka. Razem z Annette bacznie się wszystkiemu przyglądałyśmy. Usiadłyśmy sobie i zaczęłyśmy moczyć nogi. Co chwilę przyglądałam się Annette. Maiła jasną cerę i długie czarne włosy. Jej uśmiech był nieco tajemniczy, co dodawało jej uroku. Bardzo podobały mi się jej oczy. Duże, ciemne, wyraziste oczy i rzęsy, gęste i długie. Annette wyglądała na jedną z tych nastolatek, które preferują naturalne piękno i nie malują się. Nie to co ja i Nicole.
- Nie przyglądaj mi się tak. - powiedziała z uśmiechem Annette. Speszyłam się nieco i odwróciła wzrok w oddal.
- Nie przyglądam ci się .. Ja tylko ... - odpowiedziałam nie patrząc na nią.
- No właśnie. - rzuciła.
- Chciałam się czegoś o tobie dowiedzieć.
- Mogłaś zapytać od razu. - Nasza rozmowa zaczęła biec w dobrym kierunku i Annette zaczęła opowiadać mi o sobie i rodzinie. Dowiedziałam się, że ostatnio rzucił ją chłopak i postanowiła że będzie raniła facetów tak jak oni ją. Postanowiła ranić dziewczyny, ponieważ to właśnie dla innej jej ex zakończył z nią związek.
- Okeej rozumiem twój ból, ale pamiętaj ... Od Zayn'a i Niall'a wara. Oni są zajęci. - dodałam wstając. - Aha ... I nawet nie próbuj zranić któregoś z reszty naszej paczki, bo pożałujesz. - odeszłam. Annette złapała mnie za ramię.
- Nie musisz mnie straszyć, ani przestrzegać, Nicole już to zrobiła. - rzuciła i poszła na koc gdzie był Leo i Liam. Podeszłam ponownie do końca pomostu. Harry i Niall chlapali Nikki, Lou siedział na brzegu i śmiał się z nich, a Zayn właśnie płyną w moją stronę. Podpłyną do mnie i palcem pokazał, abym co najmniej kucnęła.
- Co jest? - zapytałam z uśmiechem.
- Nic po prostu chcę ci powiedzieć, że dziś było wspaniale. - wyszczerzył zęby. - Daj mi buzi. - dodał robiąc dzióbek.
- nie mam jak, ty jesteś na dole, a ja tu. - pokazałam na pomost. Zayn uśmiechnął się szeroko, a potem skinął głową. Za nim zorientowałam się o co chodzi i zdążyłam spojrzeć za siebie, wylądowałam w wodzie tuż obok Zayn'a. Spojrzałam na pomostu.
- Louis'e! wiedź, że już NIGDY nie dam ci marchewek, ani nie założę pasków! - krzyknęłam śmiejąc się. Lou patrzał na mnie przez chwilę jakby nie wiedział o co chodzi, potem się zaśmiał, a następnie zrobił pozę na superman'a.
- Someone needs help, SUPERMAN is here! wrzasnął, a następnie wylądował w wodzie. Zaczął mnie łapać i wydzierać się, że mnie uratuje, a po chwili wrzeszczał, że nie umie pływać.
- Pomocy! Ratujcie! Nie umiem pływać! Harry! - Harold spojrzał na niego.
- To robota dla Loko-boy'a! - krzyknął i zaczął płynąć kraulem. Zaśmiałam się. - Co się śmiejesz?!
- Nie mogłeś wymyślić lepszej nazwy?! Loko-boy?! Błagam! - bełkotałam przez śmiech.
- To było na poczekaniu! - wrzasnął oburzony.
- Nie wdawaj się z nią w zbędne dyskusje tylko mnie ratuj! - zaczął nurkować i wynurzać się na zmianę. Harry zanurkował, wziął Louis'a na ręce i wyszli z wody na koce oczywiście ponownie zaczęli się wydurniać, jak to oni.
- Wiesz co? - powiedział Zayn przyciągając mnie do siebie.
- Co? - zapytałam oplatając jego szyję.
- Jesteś tak cholernie seksowna, że ciągle mam na ciebie ochotę. - rzucił, a potem całował mnie po szyj.
- Uspokój się, zaczekaj do wieczoru. - powiedziawszy to pocałowałam go w usta. Wzięłam go za rękę i wyszliśmy z wody, bo Niall właśnie usmażył mięso. Liam patrzył na Zayn'a dość dziwnie, a po chwili
- Czy mnie gałki oczne mylą czy Malik właśnie wychodzi z wody? - Pozostali również spojrzeli na nas i zrobimy wielkie oczy.
- A co w tym dziwnego? - zapytałam i wzruszyłam ramionami.
- Bo on nigdy nie pływał. - rzucił Niall obejmujący Nikki.
- Ale przecież on nie pływał. Ciągle staliśmy w miejscu gdzie twardo stąpał po dnie. - rzuciłam i klapnęłam na ręcznik. Wszyscy zaczęli się śmiać. Zayn również. Niall jako nasz kucharz zaczął serwować jedzenie. Robił to dość zabawnie, bo udawał pijanego kelnera. Po posiłku wszyscy popijaliśmy piwo. Zaczęliśmy się wygłupiać, a Nikki uwieczniała wszystko na zdjęciach. Zayn brał mnie na ręce i podrzucał, kręcił się ze mną. Harry i Lou tarzali się na piasku, udawali, iż się gwałcą, biegali za sobą - Norma. Nikki chciała zrobić zdjęcie całej naszej paczki, więc zaczęliśmy się ustawiać. Ja siedziałam obok Zayn'a, za mną stał Harry łapiący mnie za włosy, Lou stał między Hazzą a Liam'em. Leo usiadł po mojej drugiej stronie i robił głupie miny, Niall wcisnął się na plecy Liasia, a Annette usiadła obok Zayn'a i objęła go ramieniem. Spojrzałam na nią i posłałam chłodne spojrzenie, widząc to dziewczyna momentalnie zabrała rękę z ramienia mojego chłopaka. Dochodziła już 19 więc postanowiliśmy się zbierać. Pakowaliśmy ręczniki do toreb, ubraliśmy się i kierowaliśmy w stronę domu.
-Heej! Czekajcie! - usłyszeliśmy nieznany dotąd głos. Cała grupa momentalnie się odwróciła. Biegł w naszą stronę chłopak około 20 lat, miał blond dredy i dobrze zbudowane ciało.
- Coś nie tak? - zapytał Liam.
- Nie, nie wszystko w porządku. Jestem Dave. - uśmiechnął się promiennie i podał rękę Liam'owi a potem całej reszcie.
- Więc .. ? - Zayn spojrzał na niego spod ukosa.
- No bo słyszałem jak śpiewaliście, a dziś robimy imprezę przy ognisku i przydałby na się takie głosy i gitara. - mówiąc to cały czas wpatrywał się we mnie.
- Mamy coś przynieść poza gitarą i swoimi ? - wtrącił Niall.
- Nie nie. Jedzenie i picie będą więc wystarczy nam wasza obecność i świetna zabawa.
- Więc będziemy. - rzuciłam uśmiechając się.
- Zaczynamy za 2 godziny. Tylko bądźcie na pewno. - uśmiechną się, a potem zawrócił i pomachał nam na pożegnanie.
- No to szykuje się kolejna zachlana, przepalona...
- i przeruchana noc - skończyła za mnie Nikki, a wszyscy zaczęli się śmiać.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)