**** Oczyma Alice ****
Doszliśmy do dość dużego domu. Zayn zakrył mi oczy i wprowadził.
- Niespodzianka! - Usłyszałam znajome rozbawione głosy. Kiedy Zayn zabrał ręce z moich oczu ujrzałam Liam'a,Leo, Nicole z Niall'em, którzy się przytulają i Louis'a, który siedział na Harry'm. Wyglądało to dość zabawnie. Zaczęłam się śmiać.
- Nie pozwolimy wam się bzykać. - Rzucił ściskając mnie na przywitanie Liam.
- Eeeej! Ja chcę już być wujaszkiem! - Krzyknął Louis, siedząc nadal na Harry'm. Loczek zrzucił go z siebie i podszedł do mnie.
- Spędzimy razem, caaaaałą noc. Wspólne nocne party bitch! - Krzyknął unosząc ręce do góry z radością. Na sofie zauważyłam siedzącą dziewczynę.
- Kto to? - Spytałam.
- Moja kuzynka. Annette. - Rzuciła skrzywiona Nikki. - Chodź na chwilę. - Rzuciła przez ramię do brunetki. Dziewczyna wstała i podeszła do nas. - Annette, to Aly moja przyjaciółka, a to Zayn jej chłopak. - Powiedziała ze sztucznym uśmiechem. Annette podała mi rękę.
- Miło mi. - Odezwała się delikatnym głosikiem.
- Mi też. - Uśmiechnęłam się. Zayn dziwnie się do niej uśmiechał. Ona również posłała mu nie aż tak niewinny uśmiech. Postanowiłam mieć ją na oku. Louis, Harry i Niall usiedli na sofie.
- To co dupeczki? Idziecie robić żarełko? - Zapytał Niall wychylając głowę do tyłu, tak aby nas zobaczyć. Nikki złapała pierwszą lepszą poduszkę i cisnęła nią w głowę blondyna.
- Sam se zrób buraku! - Zaśmiała się. W jej oczach zobaczyłam delikatny błysk. Jakby się zakochała czy coś.
- No weźcie nooo! Jestem głodny. - Zrobił smutną minę.
- To idź coś zrób. - Rzuciła Nicole.
- Wiesz co, chodź my jednak coś zróbmy, bo znając życie głodomór prędzej zje składniki nim zrobi cokolwiek. - Zaśmiałam się i pociągnęłam ją do kuchni.
- A wy przygotujcie COŚ do picia! - krzyknęłam. Nicole stanęła przy blacie, a ja zajrzałam do lodówki. Nie było tam nic konkretnego. Tylko jakaś szynka, masło, jajka, ser, pieczarki, paprykę, szczypiorek, cebulę i mięso. Wyciągnęłam z lodówki prawie wszystko i rozłożyłam na stole.
- Co robimy? - Zapytała Nikki patrząc na stół.
- No nie wiem. Może usmażymy kotlety z serem i szynką. No wiesz tak jak moja mama robiła.
- No dobra. - Odparła. Zaczęłyśmy wszystko szykować tak jak powinno być.
- Eeej, a czy ty i Niall? - Zapytałam przyglądając się jej bacznie. Nikki zostawiła nóż i spojrzała na mnie z szerokim uśmiechem.
- My? Nie! To znaczy ...
- Od kiedy?! - Wrzasnęłam podekscytowana, złapałam ją za ramiona.
- Weź się tato! - Zaśmiała się odpychając moje ręce z ramion. - Ale tak, ja i Niall jesteśmy razem. Od kiedy? Od wtedy jak się zgubiliśmy. - Odparła jakby od niechcenia.
- I nic mi nie powiedziałaś?! - Wrzasnęłam ponowie, uśmiechając się szeroko.
- A po co miałam ci mówić? Wolałam odczekać z tym, a potem to, że pokłóciłaś się z Zayn'em, nie chciałam ci nic mówić o związku w takim momencie po prostu. - Znów jej ton, który brzmiał raczej zwyczajnie. Nikki zaczęła dalej kroić cebulę jak gdyby nigdy nic.
- Eeej, przecież gdybyś mi wtedy powiedziała to bym się tym cieszyła i może nawet bym przestała tak bardzo się przejmować tą sytuacją z Zayn'em. - Rzuciłam krojąc warzywa.
- Dajmy już temu spokój. Dziś mamy party więc będziemy szaleć, wszyscy są szczęśliwi. - Powiedziała posyłając mi uśmiech.
- Masz rację. - Odpowiedziałam. Zaczęłyśmy wszystko smażyć. - Eeej, a że tak spytam po co tu Annette? Nie żebym miała coś do niej, ale ...
- Weź nic nie mów, okeej? - Wzniosła oczy do góry. - Sama nie wiem po co nam ta gówniara. - Skrzywiła się.
- Więc w czym problem? Czemu tu jest? - Nie rozumiałam tego. Nikki nie chciała jej tu, ale przyjechały razem.
- Bo moja w chuj kocha mamusia kazała mi ją zabrać. No wiesz, bo Annette ma 16 lat i co ona będzie robić z nimi w domu, skoro ja jadę tutaj, i powiedziała, że mam ją zabrać. Kurwa mać! Nawet nie słuchała tego jak jej tłumaczyłam, że Annette nie jest w naszych klimatach i w ogóle. Zaczęła mi pieprzyć, że to w końcu moja kuzynka i powinna poznać moich znajomych. I takie tam bla bla bla. Niall się idiota zgodził. No i przyjechała z nami, ale weź już w samochodzie mnie wkurzała.
- Czemu? - Zaśmiałam się.
- Eeeemm ... No bo jak jakaś głupia zarywała do Niall'a i Louis'a. Niall jest mój więc powiedziałam jej że ma się odjebać od niego, a Louis ... Jest zakochany w tobie, ale jest Harry'ego. - Stwierdziła wzruszając ramionami.
- Słucham?! - Zrobiłam wielkie oczy.
- No co? Aly przecież to widać ... Louis się w tobie zakochał i nic tego nie zmieni. - Uśmiechnęła się.
- Nie przesadzaj. Poza tym sama powiedziałaś, że jest Harry'ego. - Zaśmiałyśmy się obie. Po chyba 20 minutach skończyłyśmy szykować jedzenie.
- Chodź ktoś nam pomóż! - Krzyknęłam z kuchni. Po chwili zjawił się Louis i Liam.
- Dobra to bierzemy to. - Rzucił Lou i wziął w rękę jeden talerz. - Ślicznie wyglądasz. - Szepnął mi do ucha, stojąc za moimi plecami i delikatnie klepnął mnie w tyłek.
- Dziękuję Lou. - Uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek. Nikki przyglądała nam się bacznie.
- No właśnie. - Niemal szepnęła i zaśmiała się.
- Daj spokój. - Rzuciłam uśmiechając się. Zanieśliśmy jedzenie do salonu i zajęliśmy miejsca. Usiadłam na kanapie obok Zayn'a, który najwyraźniej dobrze dogadywał się z Annette. Trochę przez zazdrość zaczęłam się wlepiać w chłopaka, a on odwzajemniał to. Położyłam nogi na jego kolana,a głowę oparłam o Louis'a.
- No cześć mała. - Zaśmiał się delikatnie gładząc mój policzek.
- No cześć przystojniaczku. - Puściłam mu oczko.
- Piwa?
- Z chęcią. - Uśmiechnęłam się. Usiadłam z opartymi stopami o sofę. Lou otworzył mi piwo i podał mi je. Rozmowa i picie szło w najlepsze. Włączyliśmy muzykę. Byliśmy już nieźle wstawieni. Ja i Nikki stanęłyśmy na środku salonu i śmiejąc się tańczyłyśmy.
- No dalej laski! - Wydzierał się Harry.
- To chodź do nas. - Uśmiechnęłam się zadziornie i zaczęłam go przywoływać palcem. Harry wstał ledwie na nogi i podszedł do nas. Zaczęliśmy kręcić dupami i delikatnie się ocieraliśmy o siebie. Harry przyciągnął mnie do siebie i zaczęliśmy ocierać się o siebie jeszcze bardziej, nawet w miejscach gdzie raczej nie powinniśmy. Oboje śmieliśmy się, z resztą wszyscy się śmieli.
- Striptiz! Striptiz! - Zaczął wołać Lou.
- Ale że kto? - Zapytał Harry patrząc na niego.
- Ty kociaku! - Zaśmiał się.
- Dobra! Ja zrobię striptiz jeśli ... Leo pocałuje się z Nikki. - Spojrzała na niego ze zdziwioną mina. - I żeby nie było! Nie taki buziaczek, ma być długo i namiętnie.
- Nie zrobię tego! - Zaprotestowała Nikki.
- No to nie będzie striptizu. - Wzruszył ramionami.
- Ja to zrobię. - Usłyszałam głos Annette. Wszyscy zrobiliśmy "UUUUUUUUU" jak widać moda się wyluzowała, a nawet aż za bardzo chyba. Dziewczyna podeszła do mojego kuzyna i ... Zaczęli się całować.
- Dajesz! Dajesz! - Wszyscy krzyczeliśmy. Kiedy skończyli zabawa trwała dalej. Ja i Zayn jak zwykle mizialiśmy się na kanapie. Jak zwykle wkładał ręce pod moją bluzkę i takie tam. Zobaczyłam, że Nikki i Niall też nie szczędzą sobie pocałunków. Niall siedział na fotelu, a Nikki na jego kolanach.
- Patrz. - Szturchnęłam Zayn'a. - Jakie słodziaki. - Zaśmiałam się. Zayn tylko spojrzał na nich, a potem wrócił do miziana się ze mną.
- Czekaj. Idę do kibla. - Powiedziałam. Wstałam z sofy i ruszyła do toalety. Otworzyłam drzwi, a moim oczom ukazał się Lou i Harry. Loczek siedział na wannie, a Louis stał nad nim i opierał się o jego ramiona.
- To ja nie przeszkadzam. - Powiedziałam i wyszłam. Tak cholernie chciało mi się sikać, a kibel był zajęty przez Larry'ego. Nie mogłam wytrzymać więc ... Poszłam się wysikać na dwór, przed domek.
- Ulga. - Powiedziałam sama do siebie poprawiając spodnie. Wróciłam do domu. Usiadłam na kanapie i piłam dalej. Ścigaliśmy się z Zayn'em, kto szybciej wypije 5 kieliszków wódki bez popitki. Wygrał Malik, bo mnie zbyt paliło w gardle. Potem rywalizacja z Nikki, która z nas szybciej wypije piwo. Fuck! Wygrałam! Zaczęło mi się ostro kręcić w głowie. Zayn siedział obok mnie.
- Misiu ja zaraz ... - Nie zdążyłam go ostrzec, że będę rzygać i wszystko poleciało na jego buty. Ledwo poszłam do kuchni po szmatę. Wzięłam ją i wytarłam Zayn'owi buty. Była około 4 nad ranem. Ułożyłam się na sofie obok kogoś spać.
*****************************************************************************************
Rozdział 15 . Mam nadzieję że się podoba. Kocham Was :*
wtorek, 6 listopada 2012
czwartek, 1 listopada 2012
Rozdział 14
**** Oczyma Alice ****
- Zayn dokąd mnie zabierasz? - Zapytałam przepełniona ciekawością.
- Kochanie. Póki co idziemy do mnie, a potem .. Pojedziemy w to miejsce gdzie chcę cię zabrać. - Rzucił z szerokim uśmiechem. Podczas drogi próbowałam wyciągnąć z niego jakieś informacje, ale chłopak był zbyt tajemniczy. Weszliśmy na jego posesję.
- O jak dobrze. Mama już jest więc wejdziemy tylko się przywitać wezmę kluczyki i pojedziemy. - Objął mnie w talii i weszliśmy razem przez próg domu.
- Cześć mamo! - Krzyknął.
- Cześć kochanie! - Usłyszałam delikatny głos jego mamy, który prawdopodobnie dobiegał z kuchni. Po chwili zza drzwi od kuchni wyłoniła się postać średniego wzrostu kobiety.
- Dzień dobry. - Uśmiechnęłam się delikatnie. Zayn nie puszczał mnie z objęć.
- Dzień dobry. - Powiedziała kobieta. Podeszła do Zayn'a i przytuliła go. Po chwili zwróciła się do mnie.
- Jestem Tricia. - Rzuciła z uśmiechem.
- Alice. Miło mi. - Uśmiechnęłam się. Jej zgrabna dłoń wysunęła się do przodu. Ujęłam ją delikatnym uściskiem. Pani Tricia przyciągnęła mnie do siebie i przytuliła.
- Jesteś śliczna. - Rzuciła przyglądając mi się przez moment. - i odrobinkę zdenerwowana. - Dodała.
- Mamo przecież to jej pierwsze spotkanie z teściową. - Zaśmiał się Zayn. Jego mama równie, ja też.
- Znam ten strach przed pierwszym spotkaniem z teściową. - Uśmiechnęła się. - Idźcie do salonu właśnie piekę ciasto,mam nadzieję, że się skusicie. - Powiedziawszy to poszła do kuchni, a my z Zayn'em zasiedliśmy na kanapie w salonie.
- Zayn! - Zawołała pani Tricia. Chłopak posłusznie wstał i poszedł do kuchni. Chciało mi się strasznie do toalety więc wstałam i zwróciłam się w tę stronę. Musiałam przejść obok kuchni. Usłyszałam szept mamy Zayn'a.
- Jest naprawdę śliczna.
- Wiem mamo.
- Zayn błagam cię. Nie zepsuj tego. Pamiętasz co było z Kate?
- Mamo! Kate to co innego. Kate była przygoda, a Aly jest .. Jest kimś znacznie więcej niż poprzednie dziewczyny razem wzięte. Kocham ją.
- Wiesz. Nie twierdzę że nie, ale .. Jest śliczna i w ogóle, ale ..
- Ale co mamo?
- No nie wiem. Nie przekonała mnie jeszcze do siebie. Poza tym to przez nią ostatnio nie spałeś po nocach i nawet uroniłeś łzę. Kochanie martwię się, że albo ty zranisz ją, albo co gorsza ona ciebie.
- Mamo. Spokojnie.Nie poznałaś jej jeszcze za dobrze. Znacie się zaledwie od paru minut. Daj jej trochę czasu. Będzie naszym częstym gościem, będzie zostawała u mnie na noc. Zapoznacie się i polubicie. Obiecuję, że zrobię wszystko by przekonać ciebie do niej i ją do ciebie. - W tym momencie zajrzałam do kuchni przez uchylone drzwi i ujrzałam jak Zayn przytula swoją mamę. Poszłam szybko na górę do łazienki, a gdy wróciłam Zayn i pani Tricia siedzieli w salonie.
- Kochanie spróbuj ciasta. - Powiedział Zayn poklepując miejsce obok siebie na kanapie. Usiadłam obok niego i wzięłam kawałek ciasta.
- I jak? - Zapytałam mama po moim pierwszym kęsie.
- Pyszne. - Powiedziałam uśmiechając się.
- Cieszę się, że ci smakuje. - Powiedziała. Siedzieliśmy jeszcze z jakieś 20 minut.
- Mamo daj mi kluczyki. - Powiedział Zayn.
- Po co?
- Chcę jechać z Aly. Gdzieś. - Uśmiechnął się.
- No dobrze. - Powiedziała wstając i rzucając mu kluczyki.
- Dzięki mamo. To my już będziemy jechać. - Podszedł do niej i przytulił ją.
- Szerokiej. - Uśmiechnęła się i pocałowała go w policzek.
- Dziękuję. - Powiedział odwzajemniając pocałunek. Ja również podeszłam do jego mamy i pożegnałam się. Wyszliśmy z domu. Zayn otworzył mi drzwi od auta, a ja wsiadłam.
- Wrócę się jeszcze do domu, nie wziąłem telefonu. - Zajrzał przez uchylone okno od auta i poszedł. Włączyłam sobie radio i zaczęłam śpiewać równocześnie z radiem " It will rain " Bruno Mars'a. Po chwili wrócił Zayn. Wsiadł do strony kierowcy odpalił silnik i wyjechał z posesji. Słońce przyjemnie świeciło. Otworzyłam okno na oścież, odchyliłam sobie siedzenie do tyłu, podwinęłam nogawki spodni do góry i wystawiłam nogi za okno. Zayn spojrzał na mnie słodko się uśmiechając. Poczochrał mi włosy jedną ręką na co zareagowałam łagodnie i tylko delikatnie uderzyłam go w ramię. Mrużyłam oczy, bo słońce dawało mocno, prosto w oczy.
- W schowku masz okulary przeciwsłoneczne mamy. - Powiedział patrząc na mnie kątem oka. Otworzyłam schowek i wzięłam okulary.
- Mi też podaj. - Rzucił Zayn. Wzięłam więc drugą parę okularów i założyłam chłopakowi je na nos. Jechaliśmy dość długo, jednak wcale mi się nie nudziło. Rozmawiałam z chłopakiem, śpiewałam, robiłam zdjęcia i wydurniałam się przyciągając uwagę innych kierowców, pasażerów, a także przechodniów. Po jakimś czasie Zayn zatrzymał auto w lesie.
- Wysiadamy. - Rzucił wyłączając silnik. Posłusznie więc wyskoczyłam z auta wciągając świeże powietrze. Poczułam jak dłoń Malik'a łapie moją.
- No chodź. - Rzucił ciągnąc mnie za sobą. Szliśmy jeszcze chwilę, a potem usiedliśmy na moście.
- I po co mnie tu przyciągnąłeś? - Zapytałam uśmiechając się. Zayn miał jakby nie obecny wzrok. Szturchnęłam go delikatnie. - Eeej, kochanie coś nie tak?
- Nie, nie wszystko dobrze. Ostatnio to ty mi opowiedziałaś o swojej przeszłości, teraz moja kolej. - Powiedział dość poważnie. - Chodzi o to, że to tu poznałem chłopaków. To znaczy pierw poznałem tu Niall'a i Liam'a.
- Jak? - Zapytałam zaciekawiona.
- Miałem problemy z rodziną, dziewczyną. Mama i tata ciągle się kłócili. Z dziewczyną też się nie układało. Zerwałem z nią co było ciężkie, a potem oboje nawzajem sobie mąciliśmy w głowach.
- To znaczy?
- Raz ona mówiła, że chce do mnie wrócić, ale to ja nie chciałem, potem na odwrót, potem jeszcze coś, no ciężko było. - Opowiadał z nieobecnym wzrokiem. - No i któregoś dnia miałem dość. Uciekłem z domu, pakując do plecaka linę, tabletki i wódkę. Przyjechałem tutaj. Miałem zaledwie 15 lat, a chciałem się zabić. - Na te słowa złapałam go za rękę, a potem mocno przytuliłam. Spojrzałam na jego twarz. Było to chyba najsmutniejszy wyraz twarzy jaki widziałam w życiu.
- Zayn ... Wiem jak bolą wspomnienia, więc jeśli to sprawia ci zbyt duży ból to nie musisz ...
- Ale chcę. - Rzucił, przerywając mi. - No więc ... Siedziałem tu i szykowałem tabletki. Wyciągałem je wszystkie z opakowania, postawiłem obok wódkę. Nagle zobaczyłem 2 biegających chłopców. Jeden z nich bacznie mi się przyglądał. W końcu zostawił tego drugiego i podszedł do mnie. To był Liam. I wiesz naprawdę zabawnie to wyglądało, gdy Niall z kanapką w ręce wyglądał zza tamtych krzaków. - Wskazał na wielkie zarośla. - Opowiedziałem im i poczułem ulgę. - Zobaczyłam na jego policzku łzę, którą otarłam. Zayn wstał, podał mi rękę i również stanęłam. Wepchnął mnie przed siebie, a potem objął w talii. Oparł głowę o moje ramię.
- I któregoś dnia obiecałem im, że przyprowadzę tu ... - Przerwał. Obróciłam się do niego przodem. Zobaczyłam jak się uśmiecha. - Dziewczynę którą będę kochał bardziej niż tamtą, przez którą chciałem popełnić samobójstwo. - Patrzyłam na niego i nie bardzo wiedziałam co powiedzieć. To było naprawdę miłe, słodkie, romantyczne.
- Zayn, ale ja ... Nie wiem co powiedzieć.
- Nie musisz nic mówić. - Patrzeliśmy sobie w oczy i uśmiechaliśmy się. Oparłam ręce o ramiona Zayn'a i stanęłam na palcach tak aby sięgnąć jego ust swoimi. Kiedy nasze wargi się zatknęły chłopak złapał mnie w pasie i przyciągnął do siebie.
- To co dziś robimy? - Zapytałam wtulając się w niego.
- Zastańmy tu. Tam dalej jest domek Liam'a, do którego mam kluczyki. - Uśmiechnął się.
- Wszystko zaplanowałeś? - Zayn słodko skinął głową.
- Musisz tylko zadzwonić do cioci i poprosić żebyś mogła zostać pod moją opieką. - Zaśmiał się. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i wybrałam numer cioci.
*- Tak? - Usłyszałam głos cioci.
- Ciociu, bo jest taka sprawa ...
- Chcesz zostać z Zayn'em na noc? - Powiedziała przerywając mi lekko rozbawionym głosem.
- No tak, ale skąd wiesz? - Zapytałam robiąc wielkie oczy.
- Nicole była u mnie nie dawno i wspomniała coś o tym.
- Więc jak? Mogę?
- Aly masz 17 lat. Jesteś prawie dorosła. Jasne, że tak.
- Dziękuję ciociu. - Powiedziałam z uśmiechem.
- Do jutra.
- Pa Kocham cię.
*- Ja ciebie też - Powiedziawszy to Eva wyłączyła się.
*********************************************************************************
Przepraszam, że tak długo kazałam czekać na rozdział 14 , ale problemy rodzinne na to nie pozwalały, ale teraz obiecuję dodawać w miarę regularnie <3
- Zayn dokąd mnie zabierasz? - Zapytałam przepełniona ciekawością.
- Kochanie. Póki co idziemy do mnie, a potem .. Pojedziemy w to miejsce gdzie chcę cię zabrać. - Rzucił z szerokim uśmiechem. Podczas drogi próbowałam wyciągnąć z niego jakieś informacje, ale chłopak był zbyt tajemniczy. Weszliśmy na jego posesję.
- O jak dobrze. Mama już jest więc wejdziemy tylko się przywitać wezmę kluczyki i pojedziemy. - Objął mnie w talii i weszliśmy razem przez próg domu.
- Cześć mamo! - Krzyknął.
- Cześć kochanie! - Usłyszałam delikatny głos jego mamy, który prawdopodobnie dobiegał z kuchni. Po chwili zza drzwi od kuchni wyłoniła się postać średniego wzrostu kobiety.
- Dzień dobry. - Uśmiechnęłam się delikatnie. Zayn nie puszczał mnie z objęć.
- Dzień dobry. - Powiedziała kobieta. Podeszła do Zayn'a i przytuliła go. Po chwili zwróciła się do mnie.
- Jestem Tricia. - Rzuciła z uśmiechem.
- Alice. Miło mi. - Uśmiechnęłam się. Jej zgrabna dłoń wysunęła się do przodu. Ujęłam ją delikatnym uściskiem. Pani Tricia przyciągnęła mnie do siebie i przytuliła.
- Jesteś śliczna. - Rzuciła przyglądając mi się przez moment. - i odrobinkę zdenerwowana. - Dodała.
- Mamo przecież to jej pierwsze spotkanie z teściową. - Zaśmiał się Zayn. Jego mama równie, ja też.
- Znam ten strach przed pierwszym spotkaniem z teściową. - Uśmiechnęła się. - Idźcie do salonu właśnie piekę ciasto,mam nadzieję, że się skusicie. - Powiedziawszy to poszła do kuchni, a my z Zayn'em zasiedliśmy na kanapie w salonie.
- Zayn! - Zawołała pani Tricia. Chłopak posłusznie wstał i poszedł do kuchni. Chciało mi się strasznie do toalety więc wstałam i zwróciłam się w tę stronę. Musiałam przejść obok kuchni. Usłyszałam szept mamy Zayn'a.
- Jest naprawdę śliczna.
- Wiem mamo.
- Zayn błagam cię. Nie zepsuj tego. Pamiętasz co było z Kate?
- Mamo! Kate to co innego. Kate była przygoda, a Aly jest .. Jest kimś znacznie więcej niż poprzednie dziewczyny razem wzięte. Kocham ją.
- Wiesz. Nie twierdzę że nie, ale .. Jest śliczna i w ogóle, ale ..
- Ale co mamo?
- No nie wiem. Nie przekonała mnie jeszcze do siebie. Poza tym to przez nią ostatnio nie spałeś po nocach i nawet uroniłeś łzę. Kochanie martwię się, że albo ty zranisz ją, albo co gorsza ona ciebie.
- Mamo. Spokojnie.Nie poznałaś jej jeszcze za dobrze. Znacie się zaledwie od paru minut. Daj jej trochę czasu. Będzie naszym częstym gościem, będzie zostawała u mnie na noc. Zapoznacie się i polubicie. Obiecuję, że zrobię wszystko by przekonać ciebie do niej i ją do ciebie. - W tym momencie zajrzałam do kuchni przez uchylone drzwi i ujrzałam jak Zayn przytula swoją mamę. Poszłam szybko na górę do łazienki, a gdy wróciłam Zayn i pani Tricia siedzieli w salonie.
- Kochanie spróbuj ciasta. - Powiedział Zayn poklepując miejsce obok siebie na kanapie. Usiadłam obok niego i wzięłam kawałek ciasta.
- I jak? - Zapytałam mama po moim pierwszym kęsie.
- Pyszne. - Powiedziałam uśmiechając się.
- Cieszę się, że ci smakuje. - Powiedziała. Siedzieliśmy jeszcze z jakieś 20 minut.
- Mamo daj mi kluczyki. - Powiedział Zayn.
- Po co?
- Chcę jechać z Aly. Gdzieś. - Uśmiechnął się.
- No dobrze. - Powiedziała wstając i rzucając mu kluczyki.
- Dzięki mamo. To my już będziemy jechać. - Podszedł do niej i przytulił ją.
- Szerokiej. - Uśmiechnęła się i pocałowała go w policzek.
- Dziękuję. - Powiedział odwzajemniając pocałunek. Ja również podeszłam do jego mamy i pożegnałam się. Wyszliśmy z domu. Zayn otworzył mi drzwi od auta, a ja wsiadłam.
- Wrócę się jeszcze do domu, nie wziąłem telefonu. - Zajrzał przez uchylone okno od auta i poszedł. Włączyłam sobie radio i zaczęłam śpiewać równocześnie z radiem " It will rain " Bruno Mars'a. Po chwili wrócił Zayn. Wsiadł do strony kierowcy odpalił silnik i wyjechał z posesji. Słońce przyjemnie świeciło. Otworzyłam okno na oścież, odchyliłam sobie siedzenie do tyłu, podwinęłam nogawki spodni do góry i wystawiłam nogi za okno. Zayn spojrzał na mnie słodko się uśmiechając. Poczochrał mi włosy jedną ręką na co zareagowałam łagodnie i tylko delikatnie uderzyłam go w ramię. Mrużyłam oczy, bo słońce dawało mocno, prosto w oczy.
- W schowku masz okulary przeciwsłoneczne mamy. - Powiedział patrząc na mnie kątem oka. Otworzyłam schowek i wzięłam okulary.
- Mi też podaj. - Rzucił Zayn. Wzięłam więc drugą parę okularów i założyłam chłopakowi je na nos. Jechaliśmy dość długo, jednak wcale mi się nie nudziło. Rozmawiałam z chłopakiem, śpiewałam, robiłam zdjęcia i wydurniałam się przyciągając uwagę innych kierowców, pasażerów, a także przechodniów. Po jakimś czasie Zayn zatrzymał auto w lesie.
- Wysiadamy. - Rzucił wyłączając silnik. Posłusznie więc wyskoczyłam z auta wciągając świeże powietrze. Poczułam jak dłoń Malik'a łapie moją.
- No chodź. - Rzucił ciągnąc mnie za sobą. Szliśmy jeszcze chwilę, a potem usiedliśmy na moście.
- I po co mnie tu przyciągnąłeś? - Zapytałam uśmiechając się. Zayn miał jakby nie obecny wzrok. Szturchnęłam go delikatnie. - Eeej, kochanie coś nie tak?
- Nie, nie wszystko dobrze. Ostatnio to ty mi opowiedziałaś o swojej przeszłości, teraz moja kolej. - Powiedział dość poważnie. - Chodzi o to, że to tu poznałem chłopaków. To znaczy pierw poznałem tu Niall'a i Liam'a.
- Jak? - Zapytałam zaciekawiona.
- Miałem problemy z rodziną, dziewczyną. Mama i tata ciągle się kłócili. Z dziewczyną też się nie układało. Zerwałem z nią co było ciężkie, a potem oboje nawzajem sobie mąciliśmy w głowach.
- To znaczy?
- Raz ona mówiła, że chce do mnie wrócić, ale to ja nie chciałem, potem na odwrót, potem jeszcze coś, no ciężko było. - Opowiadał z nieobecnym wzrokiem. - No i któregoś dnia miałem dość. Uciekłem z domu, pakując do plecaka linę, tabletki i wódkę. Przyjechałem tutaj. Miałem zaledwie 15 lat, a chciałem się zabić. - Na te słowa złapałam go za rękę, a potem mocno przytuliłam. Spojrzałam na jego twarz. Było to chyba najsmutniejszy wyraz twarzy jaki widziałam w życiu.
- Zayn ... Wiem jak bolą wspomnienia, więc jeśli to sprawia ci zbyt duży ból to nie musisz ...
- Ale chcę. - Rzucił, przerywając mi. - No więc ... Siedziałem tu i szykowałem tabletki. Wyciągałem je wszystkie z opakowania, postawiłem obok wódkę. Nagle zobaczyłem 2 biegających chłopców. Jeden z nich bacznie mi się przyglądał. W końcu zostawił tego drugiego i podszedł do mnie. To był Liam. I wiesz naprawdę zabawnie to wyglądało, gdy Niall z kanapką w ręce wyglądał zza tamtych krzaków. - Wskazał na wielkie zarośla. - Opowiedziałem im i poczułem ulgę. - Zobaczyłam na jego policzku łzę, którą otarłam. Zayn wstał, podał mi rękę i również stanęłam. Wepchnął mnie przed siebie, a potem objął w talii. Oparł głowę o moje ramię.
- I któregoś dnia obiecałem im, że przyprowadzę tu ... - Przerwał. Obróciłam się do niego przodem. Zobaczyłam jak się uśmiecha. - Dziewczynę którą będę kochał bardziej niż tamtą, przez którą chciałem popełnić samobójstwo. - Patrzyłam na niego i nie bardzo wiedziałam co powiedzieć. To było naprawdę miłe, słodkie, romantyczne.
- Zayn, ale ja ... Nie wiem co powiedzieć.
- Nie musisz nic mówić. - Patrzeliśmy sobie w oczy i uśmiechaliśmy się. Oparłam ręce o ramiona Zayn'a i stanęłam na palcach tak aby sięgnąć jego ust swoimi. Kiedy nasze wargi się zatknęły chłopak złapał mnie w pasie i przyciągnął do siebie.
- To co dziś robimy? - Zapytałam wtulając się w niego.
- Zastańmy tu. Tam dalej jest domek Liam'a, do którego mam kluczyki. - Uśmiechnął się.
- Wszystko zaplanowałeś? - Zayn słodko skinął głową.
- Musisz tylko zadzwonić do cioci i poprosić żebyś mogła zostać pod moją opieką. - Zaśmiał się. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i wybrałam numer cioci.
*- Tak? - Usłyszałam głos cioci.
- Ciociu, bo jest taka sprawa ...
- Chcesz zostać z Zayn'em na noc? - Powiedziała przerywając mi lekko rozbawionym głosem.
- No tak, ale skąd wiesz? - Zapytałam robiąc wielkie oczy.
- Nicole była u mnie nie dawno i wspomniała coś o tym.
- Więc jak? Mogę?
- Aly masz 17 lat. Jesteś prawie dorosła. Jasne, że tak.
- Dziękuję ciociu. - Powiedziałam z uśmiechem.
- Do jutra.
- Pa Kocham cię.
*- Ja ciebie też - Powiedziawszy to Eva wyłączyła się.
*********************************************************************************
Przepraszam, że tak długo kazałam czekać na rozdział 14 , ale problemy rodzinne na to nie pozwalały, ale teraz obiecuję dodawać w miarę regularnie <3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)