wtorek, 25 grudnia 2012

Rozdział 17

*** Oczyma Aly *** 
Kiedy weszliśmy do domu wszyscy już w pełni sił. Tak jak na stan skacowanych nastolatków byli w pełni sił. Nicole i Niall byli w kuchni co wcale nikogo nie zszokowało, Leo i Annette ogarniali w salonie, a Zayn był na górze. Louis i Harry zaczęli pomagać w porządkach. Postanowiłam iść na górę do Zayn'a. Wchodząc po schodach usłyszałam za sobą ciche śmiechy i szepty Louis'a i Harry'ego. Odwróciłam się i pokazałam im język. Obaj zaśmiali się ponownie i zaczęli dalej sprzątać. Weszłam do sypialni, gdzie siedział Zayn. Miał już ubrane bokserki i koszulkę.
- Co jest? - zapytałam stając przed nim.
- Nic. - odparł oschło. Złapałam jego twarz w dłonie i uniosłam do góry, tak aby chłopak spojrzał na mnie. Jego brązowe przenikliwe oczy wpatrywały się we mnie. Pocałowałam go w czoło, a potem usiadłam mu na kolanach.
- Widzę, że jesteś na mnie zły. - odparłam. - Chodzi o to co zaszło na ogródku? - dodałam. Zayn nie odpowiedział, jedynie wyminął mnie wzrokiem. Nie dawałam za wygraną. Całowałam go po policzkach, ustach, czole, szyi, wtulałam się w niego.
- Kochanie, przecież wiesz, że to wszystko dla żartów. - rzuciłam nadal go całując.
- Fajne żarty. - rzucił skrzywiony.
- Nie mów mi, że nigdy cię nie widzieli w negliżu. - powiedziałam.
- Widzieli .. To znaczy .. Nie kiedy mi stawał! - zrzucił mnie z kolan. Podszedł do torby i udawał, że szuka ubrań. Podeszłam do niego i przytuliłam od tyłu, znów całowałam po szyi.
- Kochanie. - Nie przestawałam go całować. W środku cała ta sytuacja mnie rozbawiła, kiedy przypominałam sobie jak to wyglądało. Rozśmieszał mnie również Zayn i jego zachowanie. Ten cały foch i to jak poważnie się odnosił. To jak odtrącał mnie, chociaż w głębi mimo wszystko mnie pragnął, widziałam to w jego oczach.
Przeszłam do przodu. Objęłam go w pasie i mocno tuliłam, powtarzając "przepraszam" raz po raz. Odwracał głowę i udawał, że nie chce ze mną gadać, ani nawet na mnie patrzeć. Zaczęłam ciągnąć go w stronę łóżka, jednak było to trudne, ponieważ stawiał on opór. Stanęliśmy na środku pokoju.
- Przepraszam! Przepraszam! Przepraszaaaam! - zaczęłam wrzeszczeć. Oplotłam ręce wokół jego szyi. Wtulałam się w niego po raz setny, gdy w końcu zrozumiałam, że nic już nie poradzę dodałam - Poza tym to raczej ty powinieneś mnie przeprosić, bo to ty spałeś na ogródku nago, to ja musiałam cię szukać, więc to że ci stanął to nie moja wina. - odwróciłam się i odeszłam. Zayn podleciał do mnie i wziął mnie na ręce. - Puszczaj! - wrzasnęłam śmiejąc się. Położył mnie na łóżko i zaczął całować po szyi i reszcie ciała. 

- Nie potrafisz się na mnie długo gniewać, prawda?
- Prawda. - pocałował mnie ponownie. Usiadłam mu na kolana. - Więc może teraz wyjaśnisz mi, czemu spałeś w ogrodzie? Do tego nago. - uśmiechnęłam się i uniosłam brew
- Nie pamiętam. Wiem tylko tyle, że poszliśmy na górę się bzykać, wróciliśmy, piliśmy dalej, a potem ... Urwał mi się film. - powiedział. Zaczęliśmy się wydurniać. Ganialiśmy się po pokoju, Zayn brał mnie na barana, łaskotał mnie. Rzucaliśmy się na łóżko i robiliśmy inne durne rzeczy. Kiedy leżeliśmy zziajani na łóżku do pokoju wszedł Liam.
- Ominęło was sprzątanie, idziecie chociaż na śniadanio-obiad ? - zapytał zaglądając zza drzwi. Oboje usiedliśmy. Liam nie był już ani trochę zły.
- Za chwilę przyjdziemy. - rzucił Zayn. Liam skinął głową.
- Liam! - krzyknęłam zanim się ukrył za drzwiami, ten jeszcze raz zajrzał do pokoju.
- Co jest? - odezwał się z uśmiechem.
- Nie jesteś już na nas zły za te poranne wygłupy?
- Nie. - odparł z uśmiechem.
- Czy ma to coś wspólnego z tą brunetką znad morza?
- Ma na imię Shannon. - odparł i poszedł sobie. Razem z Zayn'em leżeliśmy jeszcze przez chwilę, a potem oboje zeszliśmy na dół. Przy stole siedzieli już wszyscy. Niall, Nicole i Annette na kanapie, na obu fotelach Lou i Leo, a Harry na podłodze. Liam nosił jedzenie.
- A my gdzie mamy usiąść? - zapytałam.
- Na dupach najlepiej. - zaśmiała się Nikki.
- Spadaj. - odparłam jej i pokazałam język. Zayn przyniósł krzesło.
- Siadaj. - Rzucił w moim kierunku, poklepując kolana. Wszyscy zaczęli pałaszować. Liam zrobił pomidorową. Nie była to zwykła zupa pomidorowa. Zrobił ją z zupek chińskich, koncentratu i kiełbasy. Mimo wszystko, każdemu smakowała. Do tego kanapki, kawa, herbata - norma. Po zjedzeniu ja, Nikki i Annette poszłyśmy pozmywać naczynia. Harry i Zayn siedzieli przy stole w kuchni.
- To co dziś robimy? - Zapytała Nikki.
- Może posiedzimy w domu? - rzucił Harry.
- Idźmy nad jeziorko! - Wrzasnął Niall stojący w przejściu.
- Wiecie, że to nie jest zły pomysł? - powiedziała Nikki opierając się o blat.
- Skacowane dzieci neo nad jeziorkiem? Serio? - odparła unosząc brwi.
- Sama jesteś neo. - oburzył się Harry.
- Fuck you! - odparłam.
- Pewna jesteś? Zadzierasz ze mną maleńka. - zaśmiał się.
- Pfff .. - Nagle Harry wstał i zaczął mnie ganiać po kuchni, potem uciekłam mu przez tylne drzwi i gonił mnie po ogrodzie, potem wróciliśmy do domu.
- Marchew łap ją! - wrzasnął do Louis'a, na którego wpadłam.
- Oouuu .. - Przygryzłam dolną wargę i uśmiechnęłam się uroczo. - Wiecie .. Możemy ponegocjować, bo jestem pewna, że chcecie mi coś zrobić. - uroczy uśmiech nie znikał z mojej twarzy.
- Zayn! Chcesz się jej odwdzięczyć? - zawołał Harry. Spojrzałam na Malik'a stojącego niedaleko. Chłopak skinął.
- Negocjujmy! Żądam negocjacji idioci!
- Przejebałaś! - krzyknęli chórem. Louis złapał mnie za ręce, a Zayn za nogi. Wnieśli mnie do toalety, wrzucili do wanny i zrobili mi zimny prysznic.
- Nie! Nie! Debileee! - Wrzeszczałam, ale to nie dawało skutku.
- Dobra już dajmy jej spokój. - rzucił Zayn. Chłopcy zakończywszy znęcanie się nade mną dodali 

- Teraz wiesz jak my się czuliśmy - Harry.
- Masz za swoje zła kobieto. - Lou. Trzęsłam się cała z zimna. Wygoniłam Harry'ego i Lou z łazienki, Zayn'owi pozwoliłam zostać. 
- Podaj mi ręcznik. - rzuciłam.
- Po co? - zapytał unosząc seksownie brwi. 
- Bo chcę się rozebrać. 
- To się rozbieraj. 
- Dobra sama se wezmę. - dodałam ozięble i sięgnęłam po ręcznik. Zakryłam się i powoli zaczęłam się rozbierać ponieważ byłam cała przemoczona, łącznie z bielizną. 
- Przyniesiesz mi jakieś ubrania? - Zapytałam Zayn'a. On jedynie mruknął. Wstał, podszedł do mnie i zaczął mnie całować. Złapał mnie za tyłek. Delikatnie zsunął ze mnie ręcznik. Oderwał się ode mnie.
- I weź tu taką z łóżka wypuść ... Za nic. - Powrócił do całowania mnie. Jego ręce wędrowały po mnie. Usiadłam na krawędzi wanny. Zayn ściągnął bokserki. Spojrzał na mnie pytająco, a ja skinęłam głową. Chłopak swoim "przyjacielem" wbił się we mnie, a ja lekko mruknęłam z rozkoszy. Zayn powoli we mnie wchodził, a ja coraz dotkliwiej czułam rozkosz. Mulat poruszał się coraz szybciej, wbijając się we mnie jeszcze mocniej. Starałam się głośno nie jęczeć, ale w pewnym momencie Zayn dawał mi tyle rozkoszy, że zapomniałam o bożym świecie i wydawałam z siebie najgłośniejsze dźwięki. Zayn słysząc to zatykał mi usta pocałunkami, po których lekko się uciszałam. Rozkoszowaliśmy się jeszcze chwilę, a potem oboje doznaliśmy szczytu rozkoszy i doszliśmy. Zayn pocałował mnie czule. Założyłam dresy Zayn'a i jego koszulkę, a on jedynie miał na sobie teraz bokserki. 
- Szybki, cudowny numerek. - zaśmiał się i pocałował mnie po raz kolejny. Wyszliśmy z toalety i skierowaliśmy się do "naszej" sypialni, ponieważ chciałam w końcu chciałam się ubrać w swoje ciuchy.
- Chodźmy się jeszcze napić. - powiedziałam i zeszliśmy na dół do salonu. Wszyscy tam siedzieli i oglądali coś w telewizji, kiedy nas zobaczyli zaczęli się śmiać. Lou i Harry zaczęli robić dziwne pozy na podłodze. 
- Oooh! Zayn! Mmmmh! Mmmh! Aaaaa! - wrzeszczał udając mnie Harry. 
- Śmieszne. - skrzywiłam się biorąc butelkę z piciem. 
- Aaaaa! Ooooo! - Larry nie przestawali nas parodiować. Robili to tak śmiesznie, że pijąc oblałam się. 
- Przestańcie już. - uśmiechnęłam się pomimo, że troszkę mnie to denerwowało. - Więc co dziś robimy? - dodałam.
- Podjęliśmy decyzję, idziemy nad jezioro. - rzucił Liam. 
- No to szykujmy się. - odparłam i poszłam z Zayn'em na górę. 
- To poczekamy na nich! Będzie szybki! - rzucił Leo, śmiejąc się. Zayn i ja nawet nie zareagowaliśmy na tę złośliwość. Poszliśmy na górę i zaczęliśmy przeszukiwać torbę, aby znaleźć coś dla mnie i dla niego. Poszłam się ubrać [KLIK] i ogarnąć. Po 30 minutach wszyscy byliśmy ogarnięci i gotowi, żeby pójść nad jezioro. 
**************************************************************
Kolejny rozdział .. Może jeszcze w czasie najbliższych 2 godzin dodam kolejny , ale nie obiecuję . 
Dziękuję za wszelkie wyświetlenia i komentarze . 
Kocham Was < 33

rozdział 16

**** Oczyma Alice ****

- Aaaaauć! - Wrzasnęłam spadając z kanapy w salonie. Oprócz bólu pleców, który właśnie odczułam bolała mnie jeszcze głowa i przewracało mi się w brzuchu. Rozejrzałam się dookoła. Na fotelu spali wtuleni w siebie Niall i Nikki, Annette spała na drugim fotelu, a na kanapie z której spadłam leżał Liam. "Mam nadzieję, że my nic" - Pomyślałam. Przetarłam oczy. Usiadłam na zimnej podłodze i złapałam się za głowę. Posiedziałam chwilę, uspokoiłam oddech i powoli wstałam. Lekko chwiejnym krokiem poszłam na górę. Zajrzałam do pierwszego pokoju. Na łóżku spał rozebrany do majtek Leo. Poczułam nieodpartą potrzebę pójścia do toalety. Szybkim krokiem poszłam w kierunku łazienki. Otworzyłam drzwi. Widok mnie zaszokował. Louis i Harry w samych gaciach, wtuleni w siebie, leżący w wannie. Miałam w dupie, to że śpią. Otworzyłam klapę od sedesu, złapałam włosy na jedną stronę i zaczęłam zwracać.
- Wszystko w porządku ? - Zapytał zachrypnięty Louis z wanny. Skinęłam głową i nadal zwracałam. Było mi tak cholernie nie dobrze. Kątem oka spojrzałam na Lou. Miał dość niewyraźną minę. Kiedy poczułam, że na teraz to koniec stanęłam prosto, poprawiłam włosy i podeszłam do umywalki, aby umyć twarz. Odkręciłam wodę i okładając nią twarz czułam przyjemny chłód.
- Już lepiej. - Rzuciłam czując nadal najprzyjemniejsze do tej pory uczucie. Odwróciłam się przodem do wanny i patrzałam badawczo na Louis'a. Byłam najnormalniej w świcie ciekawa czy oni cokolwiek robili. Ich zachowanie zawsze zbijało mnie z tropu. Jak wszyscy zdążyli zauważyć zachowywali się jak typowi geje. Łapanie za tyłki, robienie scenek, te spojrzenia i czułe słówka - typowi geje, ale mogła to być ich oznaka przyjaźni. Kontrowersyjna, ale mimo wszystko przyjaźń, bo przecież i jeden i drugi lubili dziewczyny. Harry kiedyś całował się ze mną, co prawda było to naście lat temu, ale było. No i Louis. Nikki uważa, że zakochał się we mnie, ale ile w tym prawdy? Sama nie wiem. Mam nadzieję, że nie, bo przecież jestem z Zayn'em.
- I jak się spało z Daddy'm? - Zapytał wybudzając mnie z rozmyśleń.
- Skąd wiesz? - Zapytałam.
- Odpadłaś jako jedna z pierwszych, a ja i Harry zostaliśmy ostatni i widzieliśmy jak się ułożyłaś na kanapie obok Liam'a.
- Jedna z pierwszych?! - Zrobiłam smutną minę, a w głowie próbowałam sobie przypomnieć czy aż tyle wypiłam, ale jakoś trudno mi było cokolwiek sobie przypomnieć.
- No raczej, ale w sumie ja ci się nie dziwię. Tyle co wypiłaś, to wiesz, rzadko, która dziewczyna tyle chleje. - Odparł z uśmiechem.
- Tylko nie chleje, dobrze? - Zaśmiałam się lekko. - Więc co ja takiego robiłam? - Zapytałam z ciekawością.
- Nie pamiętasz? - Zdziwił się.
- Jakby ci to powiedzieć .. Nie. - Zaśmiałam się ponownie. Świtało mi coś w głowie, ale nie zbyt.
- Ścigałaś sie z Malik'em kto wypije 5 kieliszków, potem z Nikki, prawie zrobiłaś striptiz ..
- CO?! - Zrobiłam wielkie oczy.
- Jak co? Prawie zrobiłaś striptiz. - Uśmiechnął się. Zrobiłam złą minę. - Ale Zayn cię powstrzymał mówiąc "poczekaj skarbie, zrobisz to tylko dla mnie" i zabrał cię na kanapę. - Dodał.
- I co dalej?
- Nic. Siedziałaś i dalej z nami piłaś, Nikki i Annette już odpadły, a ty twardo siedziałaś przy stole i darłaś się na nas, że nie polewamy. - kolejny uśmiech w moją stronę.
- Boże. - wydałam z siebie. Stałam przy umywalce i rozmawiałam z Lou nadal o minionej nocy. W pewnym momencie coś we mnie drgnęło i zorientowałam się, że od pewnego momentu imprezy nie było przy mnie Zayn'a.
- Lou gdzie Zayn? - zapytałam z lekką obawą. Louis spojrzał na mnie z lekkim przerażeniem w oczach, chyba sam nie znał odpowiedzi na to pytanie.
- Sam nie wiem. - rzucił. Momentalnie wyszłam z toalety gdzie siedziałam z Lou i Harry'm, który właściwie jeszcze spał. Zaczęłam szwendać się po całym domu. Byłam w salonie, kuchni, w 3 sypialniach na pierwszym piętrze, na drugim piętrze również sprawdziłam, a po Zayn'e ani śladu. Pobiegłam do toalet.
- Louis nie ma nigdzie Zayn'a! - wrzasnęłam.
- Spokojnie daleko nie mógł pójść. - rzucił ubierając koszulkę. Obudziliśmy Harry'ego.
- Harry, Zayn zniknął. - powiedziałam.
- Jak to? - zapytał z zamkniętymi oczyma. - Pewnie śpi z Aly w którejś sypialni. Pewnie w nocy się pieprzyli. - dodał.
- Harry idioto! O to chodzi, że ja - Aly jestem tu, a Zayn'a nie ma w domku. - Harry otworzył oczy i spojrzał na mnie. Patrzył na chwilę, a potem dodał.
- To już wiem dlaczego głos Louis'a wydawał mi się zbyt damski. - uśmiechnął się.
- Harry mi wcale nie jest do śmiechu. - rzuciłam ze złością. Styles tylko zmierzył mnie wzrokiem. Złapałam go za ramiona i podniosłam delikatnie. - A teraz Styles wstawaj i pomóż nam go szukać. - rzuciłam znów. Harry chcąc, nie chcąc wstał ubrał spodnie i koszulkę i wyszedł z nami z toalety. Wyszliśmy na ganek.
- Ja idę w stronę jeziorka, a wy idźcie sprawdzić za domkiem i ogródek. - oznajmiłam.
- Idę z tobą. - Harry złapał mnie za ramię. - A jak ci się coś stanie? - dodał.
- Idioto mamy pranek, co mi się może stać? - zmierzyłam go wzrokiem.
- A jeśli napadną cię zombie, albo wampiry, albo inne potwory? Co wtedy? - powiedział bardzo poważnie.
- Ty chyba jeszcze nie wytrzeźwiałeś. - wzniosłam oczy do góry. - Dobra chodź. - pociągnęłam Harry'ego za rękę i poszliśmy przed siebie. Byliśmy kawałek od domku kiedy poczułam jak wibruje mój telefon. To Louis.
- Co jest? - spytałam.
- Zguba się znalazła, wracajcie. - odpowiedział i się rozłączył. 

- Boże! - wrzasnęłam.
- Jest? Wracamy?
- Tak. Z kim ja żyję. - Weszliśmy na ogródek. Na jednym leżaku leżał Louis, a na drugim nagi Zayn. Harry patrząc na Malik'a zaczął się śmiać. - Z czego rżysz idioto?! - rzuciłam patrząc na niego spod byka. Styles momentalnie przestał się śmiać.
- To co zrobimy? - zapytał Lou.
- Jak co? Budzimy go! - rzuciłam. Podeszłam do leżaka Zayn'a. Ściągnęłam z siebie bluzę i zakryłam przyrodzenie Zayn'a. Zaczęłam go szturchać i ciągle do niego mówiłam, ale nic nie dawało skutku.
- UWAGA! - wrzasnął Harry i zaczął lać zimną wodą z węża ogrodowego.
- Debilu! - krzyknęłam cała mokra.
- Ostrzegałem. - wzruszył ramionami i uśmiechnął się słodko.
- Co jest? - usłyszałam mega skacowany, pogrubiony głos Zayn'a.
- Co jest?! Ty się pytasz co jest?! - podparłam się o biodra. - Harry daj mi ten wąż! - Loczek podbiegł do mnie i wręczył mi go. Louis odkręcił wodę. Zaczęłam lać Malik'a. Ten nie zważając na swoją goliznę zaczął biegać po ogródku, a ja go ganiałam nadal lejąc wodą. Harry i Lou zwijali się ze śmiechu patrząc na całą tą szopkę. Spojrzałam na nich z uniesioną brwią, a po chwili strumień wody zwróciłam w stronę Louis'a i Harry'ego. Oni również zaczęli uciekać. Ganiałam całą trójkę, śmialiśmy się. W pewnym momencie woda przestała lecieć.
- Eeej no! - Wrzasnęłam robiąc smutną minę. Harry, Lou i Zayn odwrócili się i spojrzeli na mnie pytająco. - Ja tego nie zrobiłam. - Uśmiechnęłam się niewinnie. Spojrzałam w stronę gdzie był zawór. Stał tam wkurzony Liam.
- Co wy wyprawiacie?
- Niiiic. - całą czwórką odezwaliśmy się, a po chwili zaczęliśmy śmiać.
- Uspokójcie się, w domu jest bałagan, a wy zamiast sprzątać wydurniacie się na ogródku. - miał nadal zdenerwowany ton.
- Ja pierdole. - syknęłam. Odwróciłam się w stronę chłopaków. Spojrzałam na Zayn'a i zaczęłam się zwijać ze śmiechu. Zayn patrzał na mnie jak na nienormalną, to samo reszta.
- Coś ci się uniosło, kochanie! - wybełkotałam przez śmiech. Mulat spojrzał na dół i momentalnie zrobił się cały czerwony. Zakrył rękoma swoje przyrodzenie i pobiegł do domu. - Jaka dupcia! - wrzasnęłam za nim. Razem z resztą zaczęłam znów się zwijać ze śmiechu.
******************************************************

Przepraszam za tak długą przerwę. Postaram się to jak najszybciej nadrobić.