*** Oczyma Alice ***
Leżałam do paru minut wpatrując się w śpiącego w najlepsze Zayn'a.Czułam jego oddech i dłonie, które leżały bezwładnie na moim biodrze. W głowie miałam lekki szum. Jednak mimo wszystko pamiętałam co zdarzyło się tej nocy. Pogodziłam się z Zayn'em, a potem wylądowaliśmy w łóżku. Nie żałuję tej decyzji. To był mój pierwszy raz i pomimo, małej ilości alkoholu w mojej krwi myślałam trzeźwo i pamiętam każdy szczegół.
Zayn zaczął powoli otwierać oczy. Patrzał na mnie przez chwilę i nie odzywaliśmy się do siebie ani słowem. Cisza i nasze uśmiechy. To było wszystko.
- Dzień dobry kochanie. - Powiedział jeszcze zaspanym głosem chłopak.
- Dzień dobry. - Odrzekłam uśmiechając się szeroko. Zayn zbliżył się do mnie i pocałował. Wymienialiśmy się spojrzeniami. W pewnym momencie Zayn położył się na plecy i westchnął przeciągle,a gdy podniosłam się na tyle by moja twarzy był nad jego on wymijał moje spojrzenie.
- Coś nie tak kotku? - Zapytałam z obawą w głębi, że jemu po prostu nie podobała się miniona noc.
- Chodzi o to że .. W nocy .. Byliśmy pijani i .. Doszło do ..
- Tym się przejmujesz? - Zapytałam z ciepłym uśmiechem, a on skinął. - Zayn ja wszystko pamiętam, a powiem ci więcej. Bardzo mi się podobało. - Oparłam się o jego klatkę piersiową.
- Tyle że można to podać o wykorzystanie. - Rzucił.
- Głupi jesteś. Przecież chciałam tego i pamiętam, więc nie masz się czym martwić. - Odrzekłam. Usiedliśmy i rozmawialiśmy. Nagle rozległo się pukanie do drzwi. Spojrzałam na Zayn'a z przerażeniem w oczach.
- Proszę. - Powiedział śmiejąc się ze mnie, trzymając moją rękę. Przez uchylone drzwi zajrzała ciotka. Uśmiechała się.
- Cześć Zayn, hej Aly. Macie ochotę na śniadanie? - Zapytała nie przejęta tym, że jestem z nim w łóżku.
- Eee .. Za chwilę zejdziemy. - Powiedziałam rumieniąc się. Ciotka wyszła z pokoju, a rumieńce z moich policzków nie znikały.
- Czym się przejmujesz? - Zapytał uśmiechając się nadal.
- Zayn! To nie jest śmieszne! Moja ciotka nas widziała razem w łóżku! Pewnie się domyśliła że ...
- Uprawialiśmy seks? - Przerwał mi i pocałował w policzek.
- Przestań! - On jednak nie przejął się tym co mówiłam i nadal się śmiał.
- I tak mnie już widziała. - Dodał nie przejęty. Zrobiłam wielkie oczy.
- Słucham?! - Wydarłam się.
- Nie krzycz. No w nocy. Widzieliśmy się.
- Ale jak w nocy?
- No bo .. Ja wyszedłem do łazienki i ona szła do góry i ... - Uśmiechał się strasznie szeroko. Oddychała powoli i starałam się uspokoić i nie przejmować.
- Powiedź mi tylko jedno ... Byłeś w bokserkach? - Patrzałam na niego wielkimi oczyma i czekałam na odpowiedź.
- Noo .. Nie - Wyszeptał, a po chwili zaczął się śmiać.
- Zayn! - Krzyknęłam znów. On znów się nie przejął moim przerażeniem i pocałował mnie.
- Daj spokój. Nic takiego się nie stało, bo było ciemno. Twoja ciocia nic nie wiedziała. - Uśmiechnął się zabójczo.
- I ty naprawdę nic sobie z tego nie robisz? - Nie potrafię nawet opisać co w tym momencie czułam. Chyba wstyd, ale nie o to że to właśnie z nim spędziłam noc tylko, o to że ciotka widziała go w negliżu.
- Aly, o co ci chodzi? Mówię, że nic nie wiedziała. Byłem w łazience, kiedy usłyszałem, że ktoś idzie, wiedziałem, że to nie ty bo spałaś więc wziąłem ręcznik, zakryłem się i wyszedłem. Powiedziałem Eva'e "dobry wieczór" ona odpowiedziała i poprosiła żebym przyszedł na dół. Przylazłem do pokoju ubrałem bokserki i koszulkę, a potem zszedłem do niej na dół i rozmawialiśmy. - Zayn to chyba jedyny chłopak na świecie, który byłby tak opanowany w tej sytuacji. Inni pewnie by panikowali tak jak ja, a on po prostu nic sobie z tego nie robił, a na dodatek prowadził nocne dyskusje z moją ciotką.
Ubrałam szybko jakieś dresy i razem z Zayn'em zeszliśmy na dół, gdzie przywitał nas cudowny zapach pieczonych bułeczek z czosnkiem. Weszliśmy do kuchni trzymając się za ręce.
- Dzień dobry. - Rzucił promiennie mój chłopak siadając na krześle przy stole. Nie krępując się pociągnął mnie tak że wylądowałam na jego kolanach.
- Dzień dobry. - Powiedział wuj odkładając gazetę i podając Zayn'owi dłoń na przywitanie. Do kuchni wszedł jeszcze zaspany Leo.
- Cześć. - Rzucił zaspanym, pogrubionym głosem, spojrzał na Zayn'a. - Eeej co ty se robisz? To moje dresy. - Powiedział z udawanym zdenerwowaniem delikatnie szarpiąc za spodnie, które pożyczyłam Zayn'owi.
- To co seks na zgodę był? - Zapytał Leo już ocucony, po tym jak wypił szklankę soku. Zarumieniłam się i wtuliłam w Zayn'a niczym małe dziecko.
- Leo! - Powiedziała z lekko podniesionym głosem ciotka. - Nie wypytuj się o takie rzeczy, nie wypada. - Dodała.
- Nic takiego się nie stało. - Powiedział Zayn. Zjedliśmy rodzinne sniadanie po czym razem z Zyn'em poszliśmy do mojego pokoju. Chłopak rozwalił się na moim łóżku, a ja stałam przed szafą.
- Czego szukasz? - Zapytał robiąc coś na telefonie.
- Czegoś w czym będę wyglądała w miarę normalnie. - Powiedziałam patrząc na niego przez ramię.
- We wszystkim wyglądasz ślicznie. - Powiedział puszczając mi oczko. - A jeszcze lepiej bez niczego. - Uśmiechnął się cwaniacko. Nie skomentowałam tego. Wybrałam ubrania* i poszłam do toalety aby się ogarnąć. Wzięłam prysznic, umyłam zęby, ubrałam się, uczesałam, pomalowałam, a wszystko zajęło mi z 40 minut. Kiedy wyszłam z toalety Zayn siedział przed moi laptopem.
- Co robisz? - Zapytałam obejmując go.
- Sprawdzam facebook'a i tt. - Powiedział poklepując nogi, abym usiadła.
- I co tam ciekawego?
- No w sumie nic. Tylko wiesz skarbie, niedługo castingi do x-factor'a, i będziemy musieli robić więcej prób. - Spuścił oczy w dół.
- No to chyba dobrze, prawda? Więcej prób z pewnością wam się przyda. Chociaż co ja mówię. Wy i tak jesteście świetni. - Uśmiechnęłam się i objęłam twarz Zayn'a dłońmi, a potem go pocałowałam.
- Dziękuję. - Uśmiechnął się. - Skoczymy na chwilę do mnie? Żebym się przebrał? - Spojrzał na mnie pytająco, skinęłam głowa. Zayn ubrał swoje ubrania, które walały się po moim pokoju. Po paru minutach wyszliśmy z mojego domu kierując się w stronę domu chłopaka. Weszliśmy do niewielkiego domu. Nikogo nie było.
- Rozgość się. W końcu jesteś u siebie. - Powiedziawszy to pocałował mnie w policzek, następnie przytulił i zostawił samą w salonie. Zobaczyłam na komodzie jakiś album. Wzięłam go. Otworzyłam na pierwszej stronie. Widniało tam zdjęcie mamy Zayn'a z maluszkiem jeszcze w szpitalu. Z każdą stroną czułam jakbym choć na chwilę wchodziła w jego życie. Było tam jeszcze wiele śmiesznych zdjęć. Mały Zayn siedzący na motorze z miną złego chłopca. Wiele wiele zdjęć. Zayn długo nie wracał więc wcale nie spieszyłam się z oglądaniem albumu. Po 20 minutach siedzenia i oglądania zdjęć poczułam jak silne męskie dłonie dotykają moich ramion. Zjeżdżały coraz niżej i otuliły mnie. Twarz chłopaka zbliżała się na tyle do mojej, że czułam na policzku jego oddech. Pocałował mnie, a potem siadł obok. Włosy miał idealnie ułożone.
- To co dziś robimy? - Zapytałam opierając się o jego ramię.
- Może... Zadzwonimy do reszty i pójdziemy gdzieś?
- A może spędzimy choć 1 dzień sami? Pójdźmy na jakiś spacer, albo nie wiem siedźmy w domu. Wszystko bylebym mogła być z tobą jak najdłużej. - Powiedziałam to uśmiechając się.
- To co powiedziałaś było piękne skarbie. - Pocałował mnie w czoło.
- No wiem. - Zaśmiałam się. Siedzieliśmy w salonie przez dłuższy czas.
- Chodź. Nie będziemy siedzieć cały dzień w domu. Pokażę ci jedno wspaniałe miejsce. - Uśmiechał się przy tym jakby miał mi pokazać tajemnicę swojego życia.
- Zayn, a możemy jeszcze zajechać na cmentarz? Wiesz dawno nie byłam na grobie rodziców. Ostatni raz poszłam tam po naszej kłótni. - Spuściłam głowę w dół niepewna czy Zayn się na to zgodzi.
- Ależ oczywiście. - Oboje wstaliśmy z kanapy, założyliśmy buty i wyszliśmy z domu. Szliśmy ponad półgodziny. Rozmawialiśmy i wygłupialiśmy się po drodze. Stanęliśmy na chwilę do stoiska gdzie starsza kobieta sprzedawała znicze i kwiaty. Kupiłam 2 czerwone znicze i 1 żółty, a do tego 3 czerwone róże i 3 białe lilie. Zayn również kupił znicze co mnie zaskoczyło i zarazem ucieszyło. Szliśmy na groby rodziców i Tommy'ego drogą którą dobrze znałam. Drogą, która zawsze budziła we mnie coś w rodzaju strachu i smutku. Jednak nie tym razem. Dziś szłam tam uśmiechając się i trzymając dłoń Zayn'a. Kiedy doszliśmy na groby klęknęłam przed nimi i przeżegnałam się. Zayn również to zrobił.
- Cześć mamo, tato, Tommy. - Patrzałam na groby rodziców i brata i po raz pierwszy nie czułam tak wielkiej chęci do płaczu. - Dawno mnie nie było. Przepraszam. - Wciąż zwracałam się do grobów. Zayn stał obok i odpalał świeczki. Potem stawiał je przede mną, a ja je ustawiałam i położyłam po 2 kwiaty na każdym nagrobku.
- Dziś przyszłam z Zayn'em. Mówiłam wam o nim. Na początku nie przypadł mi do gustu, ale teraz jesteśmy razem, pomimo tej ostatniej kłótni o której wspominałam. - Zayn przyciągnął mnie do siebie i przytulił mocno. Ja jednak nadal mówiłam.
- Mamo byłabyś dumna z niego. Zawsze mówiłaś, że powinnam znaleźć sobie kogoś o ciepłej duszy i dobrym sercu. On właśnie taki jest. Do tego jest szarmancki i troszczy się o mnie więc tato nie miałbyś się o co martwić puszczając mnie z nim gdziekolwiek. - Zayn patrzał na mnie dość zabawnie.
- Mogę coś? - Urwał w połowie. Skinęłam głową, bo domyśliłam się, że chce "porozmawiać" z moimi rodzicami.
- Eeem ... Dzień dobry. - Zaczął nie pewnie. - Jestem chłopakiem Aly i bardzo ją kocham. Jest wspaniałą dziewczyną i piękną, inteligentną. Chciałem tylko państwu podziękować za ten dar. Ona jest tą częścią mojego życia i gdyby nie Harry nie poznałbym jej. - Spojrzał na mnie, a potem pocałował mnie.
- Będziemy już szli, bo Zayn chce mnie jeszcze gdzieś zabrać. Kocham was. - Powiedziałam to i trzymając dłoń chłopaka odeszliśmy.
***********************************************************
Kolejny rozdział. Dziękuję <3
Czekam na głosy w ankiecie i komentarze.
sobota, 29 września 2012
niedziela, 16 września 2012
Rozdział 12
*** Alice ***
Zaczęłam się powoli szykować. Szczerze nie chciało mi się nigdzie iść, ale też nie chciałam wystawić Nicole. Wstałam z łóżka, stanęłam przed szafą i kompletnie nie wiedziałam co założyć. Zaczęłam przeglądać wszystkie sukienki, aż w końcu wybrałam tę* jedyną, z butami* nie miałam tyle problemów. Poszłam wziąć prysznic i umyć głowę. Wysuszyłam włosy, a potem siedziałam i męczyłam się z prostowaniem ich. Zaczęłam przeglądać książeczkę "makijaż krok po kroku", którą mama dała mi jeszcze przed śmiercią. Poszłam po kosmetyki do cioci, a po powrocie do pokoju starałam się zrobić makijaż, który odpowiadałby temu* z obrazka. Po około 30 minutach byłam gotowa. Zeszłam na dół.
- Wow, ale pięknie wyglądasz. - Powiedziała ciocia łapiąc mnie za ręce i uśmiechając się.
- Dziękuję. - Uśmiechnęłam się lekko.
- Nie zbyt cieszysz się na tę imprezę, prawda? - Spojrzała na mnie z troską. Skinęłam głową. - Dlaczego? - Zapytała ciągnąc mnie do kuchni, gdzie usiadłyśmy same i mogłyśmy w spokoju sam na sam porozmawiać.
- Bo ... - Odwróciłam głowę w bok.
- Myślisz o Zayn'e?
- Tak ciociu. - Powstrzymywałam łzy.
- Ale co się dokładnie stało? Wiesz kochanie może jakoś ci pomogę. - Trzymała mnie za rękę, co było znakiem, że zawsze mogę na nią liczyć.
- Po prostu byliśmy ze sobą od paru dni, a ja już często wątpiłam w sens naszego związku i on się w końcu wkurzył i tak, obraził się. Wiem, że go zraniłam tymi wątpliwościami, ale nie chciałam nic przed nim kryć ciociu. - Spłynęła mi łza.
- Nie płacz kochanie masz za ładny makijaż. - Uśmiechnęła się. - Nie martw się. Jeżeli jeszcze nie zerwał z tobą to może nie wszystko stracone. Z pewnością nadal cię kocha, ale nie dziw mu się, że może mieć jakiekolwiek pretensje o to, że masz wątpliwości, bo przecież w końcu jesteście razem.
- Tak wiem i wcale mu się nie dziwię. Wręcz cieszę się że jeszcze ze mną nie zerwał, ale tak bardzo się boję, że go stracę. - Starałam się nie płakać i jakoś mi się to udawało. Do kuchni wparował wystrojony wujek.
- Eva, a ty jeszcze nie gotowa? - Zapytał patrząc na nią ze zdziwieniem.
- Ach no tak, już idę. - Uśmiechając się wstała. Podeszła mnie od tyłu i przytuliła. - Nie płacz i nie przejmuj się. Po prostu musi sobie wszystko w spokoju poukładać, a potem zobaczysz, że będziecie szczęśliwi, każdy związek musi mieć pierwszą poważną kłótnię. - Pocałowała mnie w policzek i wyszła z kuchni. Wujek właśnie nalewał sobie sok. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
- Jesteś taka śliczna i tak bardzo podobna do mamy. - Mówiąc o mojej mamie miał łzy w oczach, które nie spłynęły po jego policzku. W sumie nie można się mu dziwić, bo mama była jego młodszą siostrą.
- Nie jestem ani trochę do niej podobna, mama była najpiękniejsza i nikt jej nie dorówna. - Uśmiechnęłam się.
- A jednak. - Powiedział z przekonaniem. Uśmiechnęłam się i nie odezwałam już ani słowem. Wujek już chciał wychodzić z kuchni,kiedy krzyknęłam za nim.
- Wujku, a gdzie wy idziecie?
- Do Dorothy, zaprosiła nas na drinka, a że ciocia ma jutro wolne i dawno nigdzie nie byliśmy to zaakceptowaliśmy jej zaproszenie, ale i tak pewnie zostaniemy u niej do rana. - Uśmiechnął się.
- Czyli tylko Leo zostaje w domu?
- Nie Leo już dawno nie ma. Poszedł gdzieś do kolegi na noc.
- To nikogo nie będzie?
- No na to wygląda. - Uśmiechnął się zabawnie.
- To jak ja do domu wrócę? Przecież jeszcze mi kluczy nie dorobiliście. - Skrzywiłam się na co wuj znów się zaśmiał.
- Ciocia ci da i będziesz mogła zaprosić Nikki na noc.- Uśmiechnął się, a potem szybko dodał. - Możesz nawet więcej, ale pamiętaj, że góra dwie osoby. Tylko nie mają prawa spać w mojej sypialni. - Powiedział to zabawnym tonem i puścił mi oczko. Czekałam jeszcze na Nicole. Po kilku minutach pojawiła się i wyszłyśmy z domu żegnając się z ciocią i wujkiem. Szłyśmy na tę imprezę dość długo i zaczynałam się niepokoić, bo z tego co pamiętam to Sophie nie mieszkała wcale tak daleko i nawet nie trzeba było przechodzić przez londyński hyde park.
- Nikki czy ty pewna jesteś, że my dobrze idziemy? - Zapytałam wyraźnie zaniepokojona.
- Tak jestem pewna. - Uśmiechnęła się. Po chwili zatrzymała mnie. - Stój. No bo muszę ci coś powiedzieć. Tylko się nie złość, bo wcale na żadną imprezę nie idziemy. To znaczy ty nie idziesz, bo ja tak, ale muszę ci zawiązać oczy i poprowadzić cię do miejsca gdzie czeka twoja niespodzianka. - Uśmiech jej nie znikał.
- Nikki kurwa co ty znów kombinujesz?!
- Nie marudź tylko dawaj oczy. - Zawiązała mi czarną opaską i prowadziła za rękę przez około 10 minut. Ściągnęła mi opaskę i zaczęła się śmiać. Doprowadziła mnie do miejsca gdzie były fontanny. Rozłożony był tam koc i stały na około świece. Był szampan i kosz wiklinowy. Było romantycznie.
- Usiądź tu i czekaj na to co się stanie. - Uśmiech. - A ja idę, bo Niall na mnie czeka. - Pocałował mnie w policzek i poszła. Siedziała na tym kocu i marzłam. Gdzieś za sobą usłyszałam piosenkę Adele "One and Only". Odwróciłam się, żeby zobaczyć o co chodzi. W moją stronę szedł Zayn. Ubrany w ciemne rurki z krokiem, buty NIKE, koszulkę z napisem "Love Only You", a na to czarną bejsbolówkę z literką "A". Podchodził coraz bliżej mnie, a ja czułam coraz to mocniejsze dreszcze. Kiedy do mnie podszedł wstałam. Patrzeliśmy na siebie, prost w oczy. Tak bardzo chciałam go pocałować czuć, że na pewno już wszystko gra, ale bałam się zrobić cokolwiek. Po moim policzku zaczęły płynąć łzy. Zayn patrzał na mnie złapał moją dłoń, a drugą ręką zaczął gładzić mój policzek.
- Dlaczego płaczesz? - Zapytał z troską.
- Bo ... Bo ... Bo Zayn ja cię tak bardzo kocham. - Zaczęłam płakać jeszcze bardziej. Przytulił mnie.
- Już dobrze nie płacz. - Głaskał mnie po głowie jak wcześniej. Wtulałam się w niego mocno i błagałam Boga, żeby było tak jak najdłużej, żebym mogła tak tulić się w niego ciągle.
- Zayn, ale czy to znaczy że ... Że już wszystko dobrze między nami? - Spojrzałam na niego.
- A czy gdyby tak nie było to czy zorganizowałbym to i czy bym zrobił to? - Mówiąc to zbliżał się do moich ust. Zaczęliśmy się całować. Zayn zaczął wplątywać dłonie w moje włosy, a ja swoje ręce opierałam o jego ramiona. Staliśmy tak całując się, a ja w myślach dziękowałam Bogu za to, że mi wybaczył, że teraz jest tu ze mną, że mnie całuje i nie jest dla mnie tak nie miły jak w ciągu dnia.
- Zayn ... Naprawdę, przepraszam, nie chciałam żebyś tak się poczuł. - Mówiłam ze zwieszoną głową.
- Jak? Myślisz że jak się poczułem?
- Nie kochany?
- Nie Aly. Tak to też, ale bardziej zraniony i oszukany, bo widzisz ... Chodzi o to, że jesteś pierwszą na której aż tak mi zależy.
- Przepraszam, chyba nic więcej nie mogę zrobić, ani powiedzieć.
- Zapomnijmy o tym dobrze? - Pocałował mnie w policzek. Złapał mnie za dłonie, a potem zrobił krok w tył. Patrzał na mnie uśmiechając się, a po chwili zagwizdał. - Wow kochanie, pięknie wyglądasz. - Uśmiechał się tak cudownie. Jego oczy lśniły co było oznaką, że mi wybaczył i że cieszy się.
- Dziękuję. - Rzuciłam mu się na szyję i zaczęłam obsypywać pocałunkami.
- Kochanie uspokój się. - Mówił z uśmiechem.
- Zayn! Kiedy ja nie mogę. Chcę nadrobić każdą chwilę kiedy nie mogłam cię pocałować, bo byłeś na mnie zły. - Znów zaczęłam go całować.
- Kochanie jeszcze to nadrobimy, a teraz usiądź i cieszmy się uroczym wieczorem. - Usiadł na kocu, a ja obok niego. Zayn otworzył szampana i nalał nam do kieliszków.
- Za co wypijemy? - Zapytałam.
- Za szczęście i miłość.
- I żeby było jak najlepiej jak najdłużej.
- Za nas. - Powiedzieliśmy razem. Popijaliśmy szampana i jedliśmy owoce z koszyka.
- Więc sam na to wpadłeś? - Zapytałam.
- To znaczy. Siedzieliśmy na próbie i nie mogłem się skupić, uwierz że ciągle o tobie myślałem, ale nie chciałem żebyś myślała że dam się tak łatwo. No i chłopaki powiedzieli, że muszę coś z tym zrobić, bo ani ja ani Harry, ani reszta nie mogliśmy się skupić na próbie.
- A co do tego i miał Harry i reszta? - Zdziwiłam się.
- No przecież Harry to twój przyjaciel, Lou też się o ciebie martwił, Liam to samo, a Niall też. - Uśmiechnął się. - No i powiedzieli że mam cię gdzieś zaprosić i potem pomogli mi to przygotować, Niall załatwił resztę z Nikki i cię przyprowadziła. - Pocałował moją dłoń.
- Nawet nie wiesz jak bardzo mi ciebie brakowało. Jak się o to obwiniałam i jak bardzo żałowałam. Chciałam ze sobą skończyć, ale bałam się. - Oparłam głowę o ramię Zayn'a.
- Wiem znam to uczucie, bo mi wcale nie było łatwiej. Codziennie wypytywałem Harry'ego i Louis'a co u ciebie i prosiłem, żeby nie mówili ci nic o tym, bo nie chciałem, żebyś wiedziała że się martwię. Nie mogłem się skupić na próbach, bo myślałem czy nadal to przeżywasz czy może masz już mnie w dupie i te wątpliwości okazały się słuszne i mnie nie kochasz. Bałem się spotkanie z tobą na śniadaniu, a gdy w drzwiach staliśmy chciałem cię objąć i pocałować, ale nie mogłem, bo uznałabyś mnie za niewytrwałego. I pamiętaj, że nie masz prawa myśleć o skończeniu ze sobą, bo ja bez ciebie tu nie mogę zostać, nie dam rady. - Pocałował mnie w czoło. Długo jeszcze rozmawialiśmy o tym co się miedzy nami wydarzyło. Całowaliśmy się leżąc na kocu. Ręce Zayn'a wędrowały po całym moim ciele. Wtulaliśmy się w siebie, było cudownie do czasu, aż zaczęło wiać coraz mocniej i padać. Złożyliśmy rzeczy i szliśmy w stronę mojego domu. Po długiej drodze w końcu doszliśmy. Wyciągnęłam klucze z torebki.
- To ja pójdę do domu. - Powiedział całując mnie.
- Nie idź. - Powiedziałam ze łzami. - Zostań u mnie na noc. Ciotka i wujek poszli do znajomej, a Leo też nie ma. Będziemy sami. Proszę zostań. - Nie puszczałam jego dłoni.
- Czy ja wiem, to chyba nie najlepszy pomysł. - Skrzywił się delikatnie, ale w jego oczach widziałam, że chce zostać.
- Wystarczy, że ja wiem, że to dobry pomysł. - Powiedziałam i wciągnęłam chłopaka do domu zamykając za nim drzwi. Zayn zaśmiał się idąc za mną do salonu. Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy się całować. Jego ręce wędrowały po całym moim ciele wprawiając mnie w delikatne drżenie. Zaczęłam ściągać z niego bejsbolówkę.
- Poczekaj! - Powiedziałam w ostatniej chwili za nim chłopak zdjąłby ze mnie sukienkę. - Przyjdź za chwilę do mojego pokoju. - Pocałował go namiętnie i pobiegłam na górę. Jak burza wparowałam do pokoju szukając jak najseksowniejszej bielizny. W końcu z szafki wyciągnęłam koronkowe czarne majtki i skąpą koszulę. Poszłam do toalety i wzięłam szybki prysznic i wcisnęłam się w bieliznę. Umyłam zęby i poprawiłam makijaż, a potem wyszłam z toalety. Położyłam się na łóżku.
- Zayn! - Zawołałam jak najczulej. Po chwili chłopak pojawił się w drzwiach mojego pokoju.
- Wow. - Zrobił wielkie oczy stanął przy łóżku.
- No chodź do mnie i weź co twoje. - Powiedziałam. Chłopak jednak nie wziął sobie tego aż tak poważnie i zaśmiał się. Klęknęłam przed nim na łóżku, pociągnęłam za koszulkę i pocałowałam. Zayn wylądował na mnie. Całowaliśmy się zachłannie i namiętnie. Ściągnęliśmy z niego koszulkę i spodnie. Chłopak szybkim ruchem zdjął ze mnie koszulę i oboje zostaliśmy tylko w majtkach. Zayn spojrzał na mnie pytająco.
- Kochanie na pewno? - Pochylał się nade mną. Skinęłam głową i przygryzłam dolną wargę. Malik zaczął przystępować do konkretów.
******************************************************************
No więc kolejny rozdział .
Wiecie co? Chyba będę dodawać rozdziały co tydzień. W niedzielę.
Wiecie jestem w 2 gimnazjum i mam coraz więcej nauki i coraz mniej czasu na bloga, ale to nie oznacza że to zostawię.
Wiem, że niektórych to już nudzi, ale mam nadzieję, że są osoby, które czytają to i interesuje ich to.
Takim osobom Dziękuję za wsparcie . <3
Chciałabym, abyście głosowali w ankiecie, bo nie wiem ile Was ( Czytelników ) jest.
No więc . Kocham Was, dziękuję i proszę o komentarze i głowy <3
Zaczęłam się powoli szykować. Szczerze nie chciało mi się nigdzie iść, ale też nie chciałam wystawić Nicole. Wstałam z łóżka, stanęłam przed szafą i kompletnie nie wiedziałam co założyć. Zaczęłam przeglądać wszystkie sukienki, aż w końcu wybrałam tę* jedyną, z butami* nie miałam tyle problemów. Poszłam wziąć prysznic i umyć głowę. Wysuszyłam włosy, a potem siedziałam i męczyłam się z prostowaniem ich. Zaczęłam przeglądać książeczkę "makijaż krok po kroku", którą mama dała mi jeszcze przed śmiercią. Poszłam po kosmetyki do cioci, a po powrocie do pokoju starałam się zrobić makijaż, który odpowiadałby temu* z obrazka. Po około 30 minutach byłam gotowa. Zeszłam na dół.
- Wow, ale pięknie wyglądasz. - Powiedziała ciocia łapiąc mnie za ręce i uśmiechając się.
- Dziękuję. - Uśmiechnęłam się lekko.
- Nie zbyt cieszysz się na tę imprezę, prawda? - Spojrzała na mnie z troską. Skinęłam głową. - Dlaczego? - Zapytała ciągnąc mnie do kuchni, gdzie usiadłyśmy same i mogłyśmy w spokoju sam na sam porozmawiać.
- Bo ... - Odwróciłam głowę w bok.
- Myślisz o Zayn'e?
- Tak ciociu. - Powstrzymywałam łzy.
- Ale co się dokładnie stało? Wiesz kochanie może jakoś ci pomogę. - Trzymała mnie za rękę, co było znakiem, że zawsze mogę na nią liczyć.
- Po prostu byliśmy ze sobą od paru dni, a ja już często wątpiłam w sens naszego związku i on się w końcu wkurzył i tak, obraził się. Wiem, że go zraniłam tymi wątpliwościami, ale nie chciałam nic przed nim kryć ciociu. - Spłynęła mi łza.
- Nie płacz kochanie masz za ładny makijaż. - Uśmiechnęła się. - Nie martw się. Jeżeli jeszcze nie zerwał z tobą to może nie wszystko stracone. Z pewnością nadal cię kocha, ale nie dziw mu się, że może mieć jakiekolwiek pretensje o to, że masz wątpliwości, bo przecież w końcu jesteście razem.
- Tak wiem i wcale mu się nie dziwię. Wręcz cieszę się że jeszcze ze mną nie zerwał, ale tak bardzo się boję, że go stracę. - Starałam się nie płakać i jakoś mi się to udawało. Do kuchni wparował wystrojony wujek.
- Eva, a ty jeszcze nie gotowa? - Zapytał patrząc na nią ze zdziwieniem.
- Ach no tak, już idę. - Uśmiechając się wstała. Podeszła mnie od tyłu i przytuliła. - Nie płacz i nie przejmuj się. Po prostu musi sobie wszystko w spokoju poukładać, a potem zobaczysz, że będziecie szczęśliwi, każdy związek musi mieć pierwszą poważną kłótnię. - Pocałowała mnie w policzek i wyszła z kuchni. Wujek właśnie nalewał sobie sok. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
- Jesteś taka śliczna i tak bardzo podobna do mamy. - Mówiąc o mojej mamie miał łzy w oczach, które nie spłynęły po jego policzku. W sumie nie można się mu dziwić, bo mama była jego młodszą siostrą.
- Nie jestem ani trochę do niej podobna, mama była najpiękniejsza i nikt jej nie dorówna. - Uśmiechnęłam się.
- A jednak. - Powiedział z przekonaniem. Uśmiechnęłam się i nie odezwałam już ani słowem. Wujek już chciał wychodzić z kuchni,kiedy krzyknęłam za nim.
- Wujku, a gdzie wy idziecie?
- Do Dorothy, zaprosiła nas na drinka, a że ciocia ma jutro wolne i dawno nigdzie nie byliśmy to zaakceptowaliśmy jej zaproszenie, ale i tak pewnie zostaniemy u niej do rana. - Uśmiechnął się.
- Czyli tylko Leo zostaje w domu?
- Nie Leo już dawno nie ma. Poszedł gdzieś do kolegi na noc.
- To nikogo nie będzie?
- No na to wygląda. - Uśmiechnął się zabawnie.
- To jak ja do domu wrócę? Przecież jeszcze mi kluczy nie dorobiliście. - Skrzywiłam się na co wuj znów się zaśmiał.
- Ciocia ci da i będziesz mogła zaprosić Nikki na noc.- Uśmiechnął się, a potem szybko dodał. - Możesz nawet więcej, ale pamiętaj, że góra dwie osoby. Tylko nie mają prawa spać w mojej sypialni. - Powiedział to zabawnym tonem i puścił mi oczko. Czekałam jeszcze na Nicole. Po kilku minutach pojawiła się i wyszłyśmy z domu żegnając się z ciocią i wujkiem. Szłyśmy na tę imprezę dość długo i zaczynałam się niepokoić, bo z tego co pamiętam to Sophie nie mieszkała wcale tak daleko i nawet nie trzeba było przechodzić przez londyński hyde park.
- Nikki czy ty pewna jesteś, że my dobrze idziemy? - Zapytałam wyraźnie zaniepokojona.
- Tak jestem pewna. - Uśmiechnęła się. Po chwili zatrzymała mnie. - Stój. No bo muszę ci coś powiedzieć. Tylko się nie złość, bo wcale na żadną imprezę nie idziemy. To znaczy ty nie idziesz, bo ja tak, ale muszę ci zawiązać oczy i poprowadzić cię do miejsca gdzie czeka twoja niespodzianka. - Uśmiech jej nie znikał.
- Nikki kurwa co ty znów kombinujesz?!
- Nie marudź tylko dawaj oczy. - Zawiązała mi czarną opaską i prowadziła za rękę przez około 10 minut. Ściągnęła mi opaskę i zaczęła się śmiać. Doprowadziła mnie do miejsca gdzie były fontanny. Rozłożony był tam koc i stały na około świece. Był szampan i kosz wiklinowy. Było romantycznie.
- Usiądź tu i czekaj na to co się stanie. - Uśmiech. - A ja idę, bo Niall na mnie czeka. - Pocałował mnie w policzek i poszła. Siedziała na tym kocu i marzłam. Gdzieś za sobą usłyszałam piosenkę Adele "One and Only". Odwróciłam się, żeby zobaczyć o co chodzi. W moją stronę szedł Zayn. Ubrany w ciemne rurki z krokiem, buty NIKE, koszulkę z napisem "Love Only You", a na to czarną bejsbolówkę z literką "A". Podchodził coraz bliżej mnie, a ja czułam coraz to mocniejsze dreszcze. Kiedy do mnie podszedł wstałam. Patrzeliśmy na siebie, prost w oczy. Tak bardzo chciałam go pocałować czuć, że na pewno już wszystko gra, ale bałam się zrobić cokolwiek. Po moim policzku zaczęły płynąć łzy. Zayn patrzał na mnie złapał moją dłoń, a drugą ręką zaczął gładzić mój policzek.
- Dlaczego płaczesz? - Zapytał z troską.
- Bo ... Bo ... Bo Zayn ja cię tak bardzo kocham. - Zaczęłam płakać jeszcze bardziej. Przytulił mnie.
- Już dobrze nie płacz. - Głaskał mnie po głowie jak wcześniej. Wtulałam się w niego mocno i błagałam Boga, żeby było tak jak najdłużej, żebym mogła tak tulić się w niego ciągle.
- Zayn, ale czy to znaczy że ... Że już wszystko dobrze między nami? - Spojrzałam na niego.
- A czy gdyby tak nie było to czy zorganizowałbym to i czy bym zrobił to? - Mówiąc to zbliżał się do moich ust. Zaczęliśmy się całować. Zayn zaczął wplątywać dłonie w moje włosy, a ja swoje ręce opierałam o jego ramiona. Staliśmy tak całując się, a ja w myślach dziękowałam Bogu za to, że mi wybaczył, że teraz jest tu ze mną, że mnie całuje i nie jest dla mnie tak nie miły jak w ciągu dnia.
- Zayn ... Naprawdę, przepraszam, nie chciałam żebyś tak się poczuł. - Mówiłam ze zwieszoną głową.
- Jak? Myślisz że jak się poczułem?
- Nie kochany?
- Nie Aly. Tak to też, ale bardziej zraniony i oszukany, bo widzisz ... Chodzi o to, że jesteś pierwszą na której aż tak mi zależy.
- Przepraszam, chyba nic więcej nie mogę zrobić, ani powiedzieć.
- Zapomnijmy o tym dobrze? - Pocałował mnie w policzek. Złapał mnie za dłonie, a potem zrobił krok w tył. Patrzał na mnie uśmiechając się, a po chwili zagwizdał. - Wow kochanie, pięknie wyglądasz. - Uśmiechał się tak cudownie. Jego oczy lśniły co było oznaką, że mi wybaczył i że cieszy się.
- Dziękuję. - Rzuciłam mu się na szyję i zaczęłam obsypywać pocałunkami.
- Kochanie uspokój się. - Mówił z uśmiechem.
- Zayn! Kiedy ja nie mogę. Chcę nadrobić każdą chwilę kiedy nie mogłam cię pocałować, bo byłeś na mnie zły. - Znów zaczęłam go całować.
- Kochanie jeszcze to nadrobimy, a teraz usiądź i cieszmy się uroczym wieczorem. - Usiadł na kocu, a ja obok niego. Zayn otworzył szampana i nalał nam do kieliszków.
- Za co wypijemy? - Zapytałam.
- Za szczęście i miłość.
- I żeby było jak najlepiej jak najdłużej.
- Za nas. - Powiedzieliśmy razem. Popijaliśmy szampana i jedliśmy owoce z koszyka.
- Więc sam na to wpadłeś? - Zapytałam.
- To znaczy. Siedzieliśmy na próbie i nie mogłem się skupić, uwierz że ciągle o tobie myślałem, ale nie chciałem żebyś myślała że dam się tak łatwo. No i chłopaki powiedzieli, że muszę coś z tym zrobić, bo ani ja ani Harry, ani reszta nie mogliśmy się skupić na próbie.
- A co do tego i miał Harry i reszta? - Zdziwiłam się.
- No przecież Harry to twój przyjaciel, Lou też się o ciebie martwił, Liam to samo, a Niall też. - Uśmiechnął się. - No i powiedzieli że mam cię gdzieś zaprosić i potem pomogli mi to przygotować, Niall załatwił resztę z Nikki i cię przyprowadziła. - Pocałował moją dłoń.
- Nawet nie wiesz jak bardzo mi ciebie brakowało. Jak się o to obwiniałam i jak bardzo żałowałam. Chciałam ze sobą skończyć, ale bałam się. - Oparłam głowę o ramię Zayn'a.
- Wiem znam to uczucie, bo mi wcale nie było łatwiej. Codziennie wypytywałem Harry'ego i Louis'a co u ciebie i prosiłem, żeby nie mówili ci nic o tym, bo nie chciałem, żebyś wiedziała że się martwię. Nie mogłem się skupić na próbach, bo myślałem czy nadal to przeżywasz czy może masz już mnie w dupie i te wątpliwości okazały się słuszne i mnie nie kochasz. Bałem się spotkanie z tobą na śniadaniu, a gdy w drzwiach staliśmy chciałem cię objąć i pocałować, ale nie mogłem, bo uznałabyś mnie za niewytrwałego. I pamiętaj, że nie masz prawa myśleć o skończeniu ze sobą, bo ja bez ciebie tu nie mogę zostać, nie dam rady. - Pocałował mnie w czoło. Długo jeszcze rozmawialiśmy o tym co się miedzy nami wydarzyło. Całowaliśmy się leżąc na kocu. Ręce Zayn'a wędrowały po całym moim ciele. Wtulaliśmy się w siebie, było cudownie do czasu, aż zaczęło wiać coraz mocniej i padać. Złożyliśmy rzeczy i szliśmy w stronę mojego domu. Po długiej drodze w końcu doszliśmy. Wyciągnęłam klucze z torebki.
- To ja pójdę do domu. - Powiedział całując mnie.
- Nie idź. - Powiedziałam ze łzami. - Zostań u mnie na noc. Ciotka i wujek poszli do znajomej, a Leo też nie ma. Będziemy sami. Proszę zostań. - Nie puszczałam jego dłoni.
- Czy ja wiem, to chyba nie najlepszy pomysł. - Skrzywił się delikatnie, ale w jego oczach widziałam, że chce zostać.
- Wystarczy, że ja wiem, że to dobry pomysł. - Powiedziałam i wciągnęłam chłopaka do domu zamykając za nim drzwi. Zayn zaśmiał się idąc za mną do salonu. Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy się całować. Jego ręce wędrowały po całym moim ciele wprawiając mnie w delikatne drżenie. Zaczęłam ściągać z niego bejsbolówkę.
- Poczekaj! - Powiedziałam w ostatniej chwili za nim chłopak zdjąłby ze mnie sukienkę. - Przyjdź za chwilę do mojego pokoju. - Pocałował go namiętnie i pobiegłam na górę. Jak burza wparowałam do pokoju szukając jak najseksowniejszej bielizny. W końcu z szafki wyciągnęłam koronkowe czarne majtki i skąpą koszulę. Poszłam do toalety i wzięłam szybki prysznic i wcisnęłam się w bieliznę. Umyłam zęby i poprawiłam makijaż, a potem wyszłam z toalety. Położyłam się na łóżku.
- Zayn! - Zawołałam jak najczulej. Po chwili chłopak pojawił się w drzwiach mojego pokoju.
- Wow. - Zrobił wielkie oczy stanął przy łóżku.
- No chodź do mnie i weź co twoje. - Powiedziałam. Chłopak jednak nie wziął sobie tego aż tak poważnie i zaśmiał się. Klęknęłam przed nim na łóżku, pociągnęłam za koszulkę i pocałowałam. Zayn wylądował na mnie. Całowaliśmy się zachłannie i namiętnie. Ściągnęliśmy z niego koszulkę i spodnie. Chłopak szybkim ruchem zdjął ze mnie koszulę i oboje zostaliśmy tylko w majtkach. Zayn spojrzał na mnie pytająco.
- Kochanie na pewno? - Pochylał się nade mną. Skinęłam głową i przygryzłam dolną wargę. Malik zaczął przystępować do konkretów.
******************************************************************
No więc kolejny rozdział .
Wiecie co? Chyba będę dodawać rozdziały co tydzień. W niedzielę.
Wiecie jestem w 2 gimnazjum i mam coraz więcej nauki i coraz mniej czasu na bloga, ale to nie oznacza że to zostawię.
Wiem, że niektórych to już nudzi, ale mam nadzieję, że są osoby, które czytają to i interesuje ich to.
Takim osobom Dziękuję za wsparcie . <3
Chciałabym, abyście głosowali w ankiecie, bo nie wiem ile Was ( Czytelników ) jest.
No więc . Kocham Was, dziękuję i proszę o komentarze i głowy <3
sobota, 8 września 2012
Rozdział 11
*** Oczyma Alice ***
***** kilka dni później ****
Obudziłam się rano, nie wiedząc co mam zrobić. Cieszyć się czy płakać. Poszłam do toalety i spojrzałam w lustro. Nie mogłam na siebie patrzeć co było spowodowane 2 argumentami. Po pierwsze zraniłam Zayn'a wątpiąc w NAS, a po drugie wyglądałam okropnie. Byłam cała rozmazana i miałam podpuchnięte oczy, co raczej nie było dziwne jeżeli przepłakało się praktycznie całą noc. Wzięłam dłuuuugą kąpiel po czym założyłam szlafrok i poszłam na śniadanie. W salonie siedział Leo i wujek.
- Dzień dobry. - Uśmiechnęłam się nieznacznie. Podeszłam do Leo i pocałowałam go w policzek.
- Cześć siostra. - Uśmiechnął się, a potem przytulił mnie odwzajemniając pocałunek w polik. Podeszłam do wuja, który ścisnął mnie mocno.
- Witaj księżniczko. Już lepiej? - Zapytał troskliwie.
- Tak ... Można tak powiedzieć. - Skrzywiłam się troszeczkę.
- Aly! Chodź do mnie! - Usłyszałam głos ciotki z kuchni. Zdziwiło mnie to, bo przecież była środa, a ciotka nie w pracy.
- Cześć ciociu. - Powiedziałam stojąc w progu.
- Cześć, cześć kochanie. Pomożesz mi dobrze? - Spojrzała na mnie z prośbą w oczach. Skinęłam przytakująco głową. Zaczęłam przygotowywać omlet z warzywami, a ciocia robiła dodatkowo kanapki i wstawiła parówki na gaz. Zaparzyłam kawę po czym na jej prośbę zrobiłam jeszcze herbatę.
- Ciociu, ale czy my to wszystko zjemy? - Zapytałam.
- A no tak ... Nie powiedziałam ci, że na śniadanie przyjdą goście. - Uśmiechnęła się.
- Jacy goście? - Zapytałam zaciekawiona, a zarazem niechętna na gości.
- No wasi znajomi. Nicole, Harry, Liam, Louis, Niall i być może ...
- Zayn?! - Zapytałam szybko z nadzieją w głosie.
- Chyba tak. - Odpowiedziała.
- A tak apropo to jeśli ma przyjść Nialler to raczej jedzenia nam nie wystarczy. - Zaśmiałam się. Zaczęłyśmy z ciocią robić jeszcze więcej kanapek, omletów i parówek. Po około 20 minutach skończyłyśmy robić śniadanie i zaczęłyśmy nakrywać do stołu. Miałam nadzieję, że zanim przyjaciele przyjdą zdążę się przebrać jednak myliłam się. Do drzwi zadzwonił dzwonek. Poszłam szybko otworzyć. Ujrzałam na przodzie Harry'ego.
- Cześć wpadliśmy na śniadanko. - Powiedział. Uścisnął mnie, a potem pocałował w policzek. Witałam się ze wszystkimi, ale wzrokiem wypatrywałam Zayn'a. Na końcu przywitałam się z Louis'em.
- Malik jest przy aucie. - Dodał uśmiechając się. Jakby wiedział, że właśnie na niego czekam. W sumie nie można było tego nie zauważyć. Czekała w drzwiach. Zobaczyłam jak Zayn wchodzi na posesję. Był taki seksowny. Każdy jego ruch, krok. Patrzałam na niego. Uśmiechał się, ale kiedy zbliżył się do mnie z jego ust momentalnie zniknął ten uśmiech, a pojawił się smutek w oczach, co zabolał mnie straszne.
- Hej. - Odezwałam się cicho, jednak chłopak to usłyszał. Uśmiechnął się nieznacznie.
- Cześć. - Rzucił. Chciał mnie wyminąć w drzwiach, jednak zatrzymałam go.
- Czekaj. - Powiedziałam zdecydowanie głośno.
- Na co? - Zapytał.
- Nie wpuszczę cię tam dopóki nie powiem ci wszystkiego.
- No to nie idę tam. - Odwrócił się i chciał odejść. Złapałam go za bejsbolówkę.
- Musisz tam iść, ale pierw musisz mnie wysłuchać.
- Zdecyduj się.
- Kocham cię głupku i nie wiem jak mogła wątpić w cokolwiek z nami związane. Nie rozumiem jak mogłam zwątpić w NAS. NASZ związek. Jestem zwykłą kretynką, ale ... Rozmowa z Nikki w hotelu naprawdę dała mi do myślenia i zaczęło mi się wydawać, że tak jest jak mówiłam wczoraj, ale ... Wiem, że tak nie jest. Nie jest bo cię kocham. - Powiedziałam.
- Mogę już wejść? - Zapytał niewzruszony. Westchnęłam tylko głośno i przeciągle, a potem usunęłam się mu z drogi. Stałam jak wryta. Starałam się mu wytłumaczyć, a on nic na to nie zareagował. Nie powiedział nawet "pocałuj się w dupę" Nic tylko "Mogę już wejść?" Myślałam, że szlag trafi. Weszłam do domu trzaskając drzwiami. Do oczu cisnęły mi się łzy jednak starałam się ich nie ujawnić. Zayn siedział najdalej ode mnie. Zaczęliśmy pałaszować śniadanie. Po śniadaniu razem z Niall'em poszłam zmywać naczynia.
- I jak tam? - Zapytał.
- A jak ma być? Nawet nie chce ze mną gadać, ani mnie słuchać. - Westchnęłam.
- On taki jest. Ciężko z nim przeżyć, bo łatwo się obraża i łatwo można go zranić. Ale na pewno nie miewa wątpliwości co do tak dobrego związku jak z tobą. - Uśmiechnął się.
- Dobrego? Nialler! Ja po raz kolejny miałam wątpliwości co do nas. Proszę cię. W sumie wcale mu się nie dziwię, że nie chce mnie słuchać! Co to za dziewczyna, która po 4 dniach związku ma masę wątpliwości? Szczerze to ja mu się nie dziwię, że nie chce mnie słuchać. Zdziwię się jeśli w ogóle będzie chciał to ciągnąć. - Po moich policzkach spłynęły łzy. Niall przytulił mnie.
- Nie płacz. On cię kocha. Gdyby tak nie było nie przyszedłby tutaj wiedząc, że cię zobaczy. Pewnie był niemiły? - Skinęłam głową. - No widzisz, jak go znam? Uwierz, że cię kocha i że ci wybaczy. - Uśmiechnął się. Po zmyciu naczyń poszłam z Niall'em do salonu. Wszyscy się śmiali i oglądali zdjęcia.
- A tu Aly. Taka malutka. - Zaśmiał się wujek, pokazując Zayn'owi moje zdjęcie. Chłopak spojrzał na nie i uśmiechnął się.
- Byłaś słodka. - Spojrzał na mnie. Uśmiechnęłam się i podeszłam bliżej.
- Oh tak ... Szczególnie na tym zdjęciu. - Uśmiechnęłam się i lekko zarumieniłam, bo było to dość kompromitujące mnie zdjęcie. Oparłam się dłońmi o ramiona Zayn'a. Spojrzał na mnie, a ja poczułam, że zrobiłam coś nie tak, więc zabrałam szybko dłonie z jego ramion. Siedzieliśmy jeszcze przez długi czas i rozmawialiśmy. Zayn nie odzywał się ani słowem do mnie. Poszłam do siebie, aby w końcu się ubrać. Usiadłam na łóżku i wzięłam w ręce telefon. Od razu gdy go odblokowałam w oczach pojawiły mi się łzy, bo na tapecie miałam zdjęcie z Zayn'em. Rozpłakałam się. Rzuciłam się na łóżko i płakałam w poduszkę. Do pokoju ktoś wszedł. Oderwałam głowę od poduszek z nadzieją, że to Zayn, jednak myliłam się. Był to Louis. Podszedł do łóżka i popatrzył na mnie przez chwilę po czym usiadł obok mnie.
- No weź już nie płacz. - Uśmiechnął się.
- Lou, ale jak? Jak mam nie płakać skoro go kocham i wszyscy o tym wiedzą, on też, ale przez moją głupotę on nie chce ze mną gadać. - Szlochałam.
- Słuchaj ... Gdyby nie chciał już mieć z tobą nic wspólnego nie przyszedłby tu.
- Niall mówił to samo.
- No właśnie, a widzisz my znamy go już tak dobrze. - Po raz kolejny się uśmiechnął. Przytulił mnie. Mocno wtulona w jego ramiona płakałam. - Oj no Alice. Co mam jeszcze zrobić, żebyś nie płakała? Mam zatańczyć nago "I sexy and i know it" ? - Już chciał wstać, ale ja go nie puściłam z objęć.
- Nie Lou. Wystarczy, że jesteś. - Pocałowałam go w policzek. Po chwili do pokoju wparował Liam.
- Tomlinson! Jedziemy na próbę. - Rzucił zaglądając do mojego pokoju. Louis otarł moje łzy.
- No już koniec płaczu. - Pocałował mnie w czoło.
- Dobrze. - Uśmiechnęłam się. Chłopcy wyszli, a ja zostałam w pokoju. Leżałam słuchając Adele " Make You Feel My Love* " Ciągle w moich myślach pojawiał się Zayn. Zamykając oczy widziałam, każdy jego uśmiech i moment w którym przeze mnie pojawiły się jego łzy. Chciałam umrzeć na myśl o tym. Bałam się, że zaraz zadzwoni i powie, że to koniec, że nie możemy być razem, bo zraniłam go wątpliwościami. To tak cholernie rozpieprzało mi głowę.
- Alice. - Usłyszałam delikatny głos Nicole. Otarłam łzę z policzka i podniosłam się.
- Co?
- Nie pozwolę ci tak leżeć w domu i ryczeć. Idziesz dziś ze mną na imprezę. Nie ma żadnego ale. Przychodzę po ciebie o 19 i masz być gotowa jasne? - Patrzała na mnie z uśmiechem na ustach.
- Nikki ja naprawdę nie mam ochoty na takie coś jak impreza. - Westchnęłam.
- Mnie to nie interesuje. Ubierasz sukienkę i idziemy na domówkę do Spohie z mojej klasy. Niedawno do mnie dzwoniła i powiedziała, że mogę z kimś przyjść więc idziesz ze mną.
- Nikki ...
- Cicho skarbie. Idziesz i koniec. - Poczochrała mi włosy i ruszyła do drzwi. - Pamiętaj 19 . - Uśmiechnęła się i zniknęła za drzwiami. Rzuciłam się na łóżko i ponownie słuchałam swojej idolki. Do ponownego przyjścia przyjaciółki dzieliło mnie ponad 6 godzin więc mogłam jeszcze poleżeć i pomyśleć w spokoju.
*********************************************************
No i jest kolejny. Mam nadzieję, że się podoba.
Kocham Was Pyśki <3
Czekam na recenzje i proszę o głosowanie w ankiecie, bo nie wiem czy opłaca się dalej pisać <3
Dziękuję tym, którzy zagłosowali i tym którzy komentują <3
Do następnego <3
***** kilka dni później ****
Obudziłam się rano, nie wiedząc co mam zrobić. Cieszyć się czy płakać. Poszłam do toalety i spojrzałam w lustro. Nie mogłam na siebie patrzeć co było spowodowane 2 argumentami. Po pierwsze zraniłam Zayn'a wątpiąc w NAS, a po drugie wyglądałam okropnie. Byłam cała rozmazana i miałam podpuchnięte oczy, co raczej nie było dziwne jeżeli przepłakało się praktycznie całą noc. Wzięłam dłuuuugą kąpiel po czym założyłam szlafrok i poszłam na śniadanie. W salonie siedział Leo i wujek.
- Dzień dobry. - Uśmiechnęłam się nieznacznie. Podeszłam do Leo i pocałowałam go w policzek.
- Cześć siostra. - Uśmiechnął się, a potem przytulił mnie odwzajemniając pocałunek w polik. Podeszłam do wuja, który ścisnął mnie mocno.
- Witaj księżniczko. Już lepiej? - Zapytał troskliwie.
- Tak ... Można tak powiedzieć. - Skrzywiłam się troszeczkę.
- Aly! Chodź do mnie! - Usłyszałam głos ciotki z kuchni. Zdziwiło mnie to, bo przecież była środa, a ciotka nie w pracy.
- Cześć ciociu. - Powiedziałam stojąc w progu.
- Cześć, cześć kochanie. Pomożesz mi dobrze? - Spojrzała na mnie z prośbą w oczach. Skinęłam przytakująco głową. Zaczęłam przygotowywać omlet z warzywami, a ciocia robiła dodatkowo kanapki i wstawiła parówki na gaz. Zaparzyłam kawę po czym na jej prośbę zrobiłam jeszcze herbatę.
- Ciociu, ale czy my to wszystko zjemy? - Zapytałam.
- A no tak ... Nie powiedziałam ci, że na śniadanie przyjdą goście. - Uśmiechnęła się.
- Jacy goście? - Zapytałam zaciekawiona, a zarazem niechętna na gości.
- No wasi znajomi. Nicole, Harry, Liam, Louis, Niall i być może ...
- Zayn?! - Zapytałam szybko z nadzieją w głosie.
- Chyba tak. - Odpowiedziała.
- A tak apropo to jeśli ma przyjść Nialler to raczej jedzenia nam nie wystarczy. - Zaśmiałam się. Zaczęłyśmy z ciocią robić jeszcze więcej kanapek, omletów i parówek. Po około 20 minutach skończyłyśmy robić śniadanie i zaczęłyśmy nakrywać do stołu. Miałam nadzieję, że zanim przyjaciele przyjdą zdążę się przebrać jednak myliłam się. Do drzwi zadzwonił dzwonek. Poszłam szybko otworzyć. Ujrzałam na przodzie Harry'ego.
- Cześć wpadliśmy na śniadanko. - Powiedział. Uścisnął mnie, a potem pocałował w policzek. Witałam się ze wszystkimi, ale wzrokiem wypatrywałam Zayn'a. Na końcu przywitałam się z Louis'em.
- Malik jest przy aucie. - Dodał uśmiechając się. Jakby wiedział, że właśnie na niego czekam. W sumie nie można było tego nie zauważyć. Czekała w drzwiach. Zobaczyłam jak Zayn wchodzi na posesję. Był taki seksowny. Każdy jego ruch, krok. Patrzałam na niego. Uśmiechał się, ale kiedy zbliżył się do mnie z jego ust momentalnie zniknął ten uśmiech, a pojawił się smutek w oczach, co zabolał mnie straszne.
- Hej. - Odezwałam się cicho, jednak chłopak to usłyszał. Uśmiechnął się nieznacznie.
- Cześć. - Rzucił. Chciał mnie wyminąć w drzwiach, jednak zatrzymałam go.
- Czekaj. - Powiedziałam zdecydowanie głośno.
- Na co? - Zapytał.
- Nie wpuszczę cię tam dopóki nie powiem ci wszystkiego.
- No to nie idę tam. - Odwrócił się i chciał odejść. Złapałam go za bejsbolówkę.
- Musisz tam iść, ale pierw musisz mnie wysłuchać.
- Zdecyduj się.
- Kocham cię głupku i nie wiem jak mogła wątpić w cokolwiek z nami związane. Nie rozumiem jak mogłam zwątpić w NAS. NASZ związek. Jestem zwykłą kretynką, ale ... Rozmowa z Nikki w hotelu naprawdę dała mi do myślenia i zaczęło mi się wydawać, że tak jest jak mówiłam wczoraj, ale ... Wiem, że tak nie jest. Nie jest bo cię kocham. - Powiedziałam.
- Mogę już wejść? - Zapytał niewzruszony. Westchnęłam tylko głośno i przeciągle, a potem usunęłam się mu z drogi. Stałam jak wryta. Starałam się mu wytłumaczyć, a on nic na to nie zareagował. Nie powiedział nawet "pocałuj się w dupę" Nic tylko "Mogę już wejść?" Myślałam, że szlag trafi. Weszłam do domu trzaskając drzwiami. Do oczu cisnęły mi się łzy jednak starałam się ich nie ujawnić. Zayn siedział najdalej ode mnie. Zaczęliśmy pałaszować śniadanie. Po śniadaniu razem z Niall'em poszłam zmywać naczynia.
- I jak tam? - Zapytał.
- A jak ma być? Nawet nie chce ze mną gadać, ani mnie słuchać. - Westchnęłam.
- On taki jest. Ciężko z nim przeżyć, bo łatwo się obraża i łatwo można go zranić. Ale na pewno nie miewa wątpliwości co do tak dobrego związku jak z tobą. - Uśmiechnął się.
- Dobrego? Nialler! Ja po raz kolejny miałam wątpliwości co do nas. Proszę cię. W sumie wcale mu się nie dziwię, że nie chce mnie słuchać! Co to za dziewczyna, która po 4 dniach związku ma masę wątpliwości? Szczerze to ja mu się nie dziwię, że nie chce mnie słuchać. Zdziwię się jeśli w ogóle będzie chciał to ciągnąć. - Po moich policzkach spłynęły łzy. Niall przytulił mnie.
- Nie płacz. On cię kocha. Gdyby tak nie było nie przyszedłby tutaj wiedząc, że cię zobaczy. Pewnie był niemiły? - Skinęłam głową. - No widzisz, jak go znam? Uwierz, że cię kocha i że ci wybaczy. - Uśmiechnął się. Po zmyciu naczyń poszłam z Niall'em do salonu. Wszyscy się śmiali i oglądali zdjęcia.
- A tu Aly. Taka malutka. - Zaśmiał się wujek, pokazując Zayn'owi moje zdjęcie. Chłopak spojrzał na nie i uśmiechnął się.
- Byłaś słodka. - Spojrzał na mnie. Uśmiechnęłam się i podeszłam bliżej.
- Oh tak ... Szczególnie na tym zdjęciu. - Uśmiechnęłam się i lekko zarumieniłam, bo było to dość kompromitujące mnie zdjęcie. Oparłam się dłońmi o ramiona Zayn'a. Spojrzał na mnie, a ja poczułam, że zrobiłam coś nie tak, więc zabrałam szybko dłonie z jego ramion. Siedzieliśmy jeszcze przez długi czas i rozmawialiśmy. Zayn nie odzywał się ani słowem do mnie. Poszłam do siebie, aby w końcu się ubrać. Usiadłam na łóżku i wzięłam w ręce telefon. Od razu gdy go odblokowałam w oczach pojawiły mi się łzy, bo na tapecie miałam zdjęcie z Zayn'em. Rozpłakałam się. Rzuciłam się na łóżko i płakałam w poduszkę. Do pokoju ktoś wszedł. Oderwałam głowę od poduszek z nadzieją, że to Zayn, jednak myliłam się. Był to Louis. Podszedł do łóżka i popatrzył na mnie przez chwilę po czym usiadł obok mnie.
- No weź już nie płacz. - Uśmiechnął się.
- Lou, ale jak? Jak mam nie płakać skoro go kocham i wszyscy o tym wiedzą, on też, ale przez moją głupotę on nie chce ze mną gadać. - Szlochałam.
- Słuchaj ... Gdyby nie chciał już mieć z tobą nic wspólnego nie przyszedłby tu.
- Niall mówił to samo.
- No właśnie, a widzisz my znamy go już tak dobrze. - Po raz kolejny się uśmiechnął. Przytulił mnie. Mocno wtulona w jego ramiona płakałam. - Oj no Alice. Co mam jeszcze zrobić, żebyś nie płakała? Mam zatańczyć nago "I sexy and i know it" ? - Już chciał wstać, ale ja go nie puściłam z objęć.
- Nie Lou. Wystarczy, że jesteś. - Pocałowałam go w policzek. Po chwili do pokoju wparował Liam.
- Tomlinson! Jedziemy na próbę. - Rzucił zaglądając do mojego pokoju. Louis otarł moje łzy.
- No już koniec płaczu. - Pocałował mnie w czoło.
- Dobrze. - Uśmiechnęłam się. Chłopcy wyszli, a ja zostałam w pokoju. Leżałam słuchając Adele " Make You Feel My Love* " Ciągle w moich myślach pojawiał się Zayn. Zamykając oczy widziałam, każdy jego uśmiech i moment w którym przeze mnie pojawiły się jego łzy. Chciałam umrzeć na myśl o tym. Bałam się, że zaraz zadzwoni i powie, że to koniec, że nie możemy być razem, bo zraniłam go wątpliwościami. To tak cholernie rozpieprzało mi głowę.
- Alice. - Usłyszałam delikatny głos Nicole. Otarłam łzę z policzka i podniosłam się.
- Co?
- Nie pozwolę ci tak leżeć w domu i ryczeć. Idziesz dziś ze mną na imprezę. Nie ma żadnego ale. Przychodzę po ciebie o 19 i masz być gotowa jasne? - Patrzała na mnie z uśmiechem na ustach.
- Nikki ja naprawdę nie mam ochoty na takie coś jak impreza. - Westchnęłam.
- Mnie to nie interesuje. Ubierasz sukienkę i idziemy na domówkę do Spohie z mojej klasy. Niedawno do mnie dzwoniła i powiedziała, że mogę z kimś przyjść więc idziesz ze mną.
- Nikki ...
- Cicho skarbie. Idziesz i koniec. - Poczochrała mi włosy i ruszyła do drzwi. - Pamiętaj 19 . - Uśmiechnęła się i zniknęła za drzwiami. Rzuciłam się na łóżko i ponownie słuchałam swojej idolki. Do ponownego przyjścia przyjaciółki dzieliło mnie ponad 6 godzin więc mogłam jeszcze poleżeć i pomyśleć w spokoju.
*********************************************************
No i jest kolejny. Mam nadzieję, że się podoba.
Kocham Was Pyśki <3
Czekam na recenzje i proszę o głosowanie w ankiecie, bo nie wiem czy opłaca się dalej pisać <3
Dziękuję tym, którzy zagłosowali i tym którzy komentują <3
Do następnego <3
wtorek, 4 września 2012
rozdział 10
*** Oczyma Alice ***
Dojechaliśmy do domu. Wszyscy wysiedli tylko ja jeszcze zaspana siedziałam z tyłu auta. Leo i Zayn wyjęli nasze torby. Weszłam do domu gdzie siedziała ciocia i wujek.
Dojechaliśmy do domu. Wszyscy wysiedli tylko ja jeszcze zaspana siedziałam z tyłu auta. Leo i Zayn wyjęli nasze torby. Weszłam do domu gdzie siedziała ciocia i wujek.
- Już jesteśmy! - Zawołał z uśmiechem Leo. - Wiem wiem stęskniliście się. - Powiedział podchodząc do Evy i całując ją w policzek.
- Właściwie nie tęskniliśmy. - Powiedziała ciotka przytulając Leo.
- Cześć ciociu. - Powiedziałam cicho, podchodząc do niej i wtulając się w jej drobne ramiona.
- Coś się stało kochanie? - Zapytała trzymając mnie za ramiona.
- Nie nie wszystko gra. - Uśmiechnęłam się mimowolnie. - Jestem trochę zmęczona. - Dodałam.
- To idź do pokoju. - Powiedziała uśmiechając się miło. Ruszyłam więc w stronę schodów, które prowadziły na górę.
- Czekaj kochanie, zaniosę twoją torbę. - Powiedział za mną Zayn. Podszedł do mnie i złapał mnie za dłoń. Spojrzałam na ciotkę i wuja, którzy uśmiechali się. Zarumieniłam się delikatnie, a potem poszłam razem z Zayn'em na górę. Po wejściu do pokoju od razu rzuciłam się na łóżko. Chłopak popatrzył na mnie. Zaczął rozpakowywać moją torbę.
- Zostaw misiek ja to zrobię później. - Powiedziałam nadal leżąc na łóżku.
- Daj spokój dla mnie to nie problem. - Uśmiechnął się uroczo.
- Oj zostaw. - Rzuciłam niezbyt miło.
- Kochanie coś nie tak? - Zapytał. Gdy przez dłuższą chwilę nie odpowiadałam on dodał. - Pierw płakałaś w hotelu, potem w aucie spałaś, a jak się obudziłaś nie odezwałaś się ani słowem, a teraz jesteś nieobecna myślami i niezbyt miła. - Usiadł na moim łóżku. Nie odezwałam się i zaczęłam płakać. Położyłam głowę na kolanach chłopaka, a on zaczął gładzić mnie po głowie.
- Sama nie wiem co się ze mną dzieje. - Mamrotałam przez łzy.
- Kotku nie płacz. W ogóle dlaczego płaczesz, coś się dzieje? Czy może ja cię jakoś skrzywdziłem?
- Nie Zayn. Właśnie chodzi o to, że ty jesteś wspaniały, kochany, troskliwy. Tylko, że ja ... Chodzi tu o mnie i o to że znów mam wątpliwości co do naszego związku. - Rozpłakałam się mocniej. - Rozmawiałam dziś w hotelu z Nikki i doszłam do wniosku, że ... - Urwałam.
- Że? - Spojrzał mi w oczy.
- Że chyba jestem z tobą tylko, żeby po to by jakoś się pocieszyć po utracie rodziców. - Zaniosłam się płaczem. Zayn wstał.
- Jak to? Czyli to wszystko, to co jest między nami nie ma znaczenia i jest tylko po to by tobie było lepiej po utracie rodziny?! - Zobaczyłam w jego oczach łzy. Wstałam i podeszłam do niego.
- Nie. To znaczy nie chcę, żeby tak było i czuję do ciebie to co ty do mnie tylko, że obawiam się, że to jest spowodowane tym, że szukam sobie pocieszenia. Zayn ja cię kocham, ale ... Nie potrafię sobie poradzić z tym wszystkim, bo ... Początek sam wiesz jaki był, a teraz ... - Chłopak nie wytrzymał i ze łzami w oczach wybiegł z mojego pokoju, a ja za nim. - Zayn czekaj! Stój! Proszę cię! - Krzyczałam za nim jednak on nawet się nie odwrócił. Wybiegłam za nim aż na podwórze, dopiero tam byłam na tyle blisko by go złapać za rękę. - Zayn proszę cię! Porozmawiajmy! Nie chcę niczego kończyć! Błagam cię! Wytłumaczmy to sobie. - Mówiłam zanosząc się płaczem.
- Nie chcesz niczego kończyć?! To po co w ogóle zaczynałaś? Przecież jestem tylko na pocieszenie! Co chcesz mi wytłumaczyć?! Że mnie kochasz, ale tylko dlatego, że boisz się że nie będziesz miała nikogo kto będzie cię wspierał? To mi chcesz wytłumaczyć? - Po jego policzkach spływały łzy. Co gorsza płakał przeze mnie.
- Zayn to nie tak. Błagam cię pozwól mi ...
- Słuchaj Aly. - Mówił teraz łagodniej. - Nie kończymy tego, ale ja dziś chcę to przemyśleć. Jesteśmy ze sobą 4 dni, a ty miałaś już masę wątpliwości co do nas. Ja też nie chcę niczego kończyć, bo jesteś pierwszą dziewczyną na której od razu zaczęło mi zależeć i nie chcę cię stracić, ale wydaje mi się, że dziś już nie mamy o czym gadać. Cześć. - Objął mnie i delikatnie pocałował w policzek.
- Pa. - Wyszeptałam przez łzy. - Kocham cię. - dodałam. Patrzałam jak chłopak, który kocha mnie z wzajemnością odchodzi tylko dlatego, że ja mam jakieś durne wątpliwości. Tylko dlatego, że przez tą rozmowę z Nikki je mam. Stałam i płakałam, a na podjazd podjechało auto Liam'a z Harry'm i Louis'em na tyle. Wysiedli, a Harry widząc mój stan podbiegł do mnie niczym błyskawica. Objął mnie i mocno przytulił, a ja rozryczałam się jeszcze gorzej. Liam i Lou doszli do nas i zaczęli mnie gładzić po głowie.
- Co się stało? - Spytał zatroskany Liam. Oderwałam głowę od torsu Harry'ego.
- Bo ja jestem taka durna i mam wątpliwości co do mojego związku z Zayn'em i powiedziałam mu o tym i on powiedział, ze nie chce nic kończyć, bo mnie kocha, ale dziś mam nie pisać nawet do niego. - Próbowałam się uspokoić.
- No to chyba dobrze, no nie? - Powiedział Lou.
- No tak.
- Więc czemu płaczesz?
- Bo ... Mam jakieś durne wątpliwości, a przecież go kocham i on kocha mnie. Boże jaka jestem durna! - Harry objął mnie w pasie,a potem w czwórkę weszliśmy do domu.
- Aly co się stało? - Zapytał wujek.
- Nic wujku, nic. - Uśmiechnęłam się sztucznie.
- Jak to nie? Czy on cię w jakiś sposób skrzywdził? - Podszedł do mnie i złapał moją rękę.
- Nie wujku, to raczej moja głupota zraniła jego. Naprawdę Zayn to dobry facet i nie skrzywdziłby mnie, a to że ja czasem zbyt pogrążam się w przemyśleniach i ponosi mnie wyobraźnia to tylko i wyłącznie moja wina. - Rzuciłam. Wuj przytulił mnie.
- Moja mała księżniczka. - Pocałował mnie w czoło.
- Idę do siebie. - Powiedziałam i poszłam. Za mną poszedł Harry, Lou, Liam, Niall, Leo i Nicole. Weszliśmy do pokoju, a ja zaczęłam im opowiadać o tym co miało miejsce. Harry jako najlepszy przyjaciel ciągle mnie tulił i pocieszał reszta również, ale jemu wychodziło to najlepiej. Położyłam się, a on gładził moje włosy.
****************************
Rozdział 10. <3
podoba się? Tak wiem krótki, ale przepraszam za to.
No więc ... Czekam na komentarze <3
Kocham Was <3
- Właściwie nie tęskniliśmy. - Powiedziała ciotka przytulając Leo.
- Cześć ciociu. - Powiedziałam cicho, podchodząc do niej i wtulając się w jej drobne ramiona.
- Coś się stało kochanie? - Zapytała trzymając mnie za ramiona.
- Nie nie wszystko gra. - Uśmiechnęłam się mimowolnie. - Jestem trochę zmęczona. - Dodałam.
- To idź do pokoju. - Powiedziała uśmiechając się miło. Ruszyłam więc w stronę schodów, które prowadziły na górę.
- Czekaj kochanie, zaniosę twoją torbę. - Powiedział za mną Zayn. Podszedł do mnie i złapał mnie za dłoń. Spojrzałam na ciotkę i wuja, którzy uśmiechali się. Zarumieniłam się delikatnie, a potem poszłam razem z Zayn'em na górę. Po wejściu do pokoju od razu rzuciłam się na łóżko. Chłopak popatrzył na mnie. Zaczął rozpakowywać moją torbę.
- Zostaw misiek ja to zrobię później. - Powiedziałam nadal leżąc na łóżku.
- Daj spokój dla mnie to nie problem. - Uśmiechnął się uroczo.
- Oj zostaw. - Rzuciłam niezbyt miło.
- Kochanie coś nie tak? - Zapytał. Gdy przez dłuższą chwilę nie odpowiadałam on dodał. - Pierw płakałaś w hotelu, potem w aucie spałaś, a jak się obudziłaś nie odezwałaś się ani słowem, a teraz jesteś nieobecna myślami i niezbyt miła. - Usiadł na moim łóżku. Nie odezwałam się i zaczęłam płakać. Położyłam głowę na kolanach chłopaka, a on zaczął gładzić mnie po głowie.
- Sama nie wiem co się ze mną dzieje. - Mamrotałam przez łzy.
- Kotku nie płacz. W ogóle dlaczego płaczesz, coś się dzieje? Czy może ja cię jakoś skrzywdziłem?
- Nie Zayn. Właśnie chodzi o to, że ty jesteś wspaniały, kochany, troskliwy. Tylko, że ja ... Chodzi tu o mnie i o to że znów mam wątpliwości co do naszego związku. - Rozpłakałam się mocniej. - Rozmawiałam dziś w hotelu z Nikki i doszłam do wniosku, że ... - Urwałam.
- Że? - Spojrzał mi w oczy.
- Że chyba jestem z tobą tylko, żeby po to by jakoś się pocieszyć po utracie rodziców. - Zaniosłam się płaczem. Zayn wstał.
- Jak to? Czyli to wszystko, to co jest między nami nie ma znaczenia i jest tylko po to by tobie było lepiej po utracie rodziny?! - Zobaczyłam w jego oczach łzy. Wstałam i podeszłam do niego.
- Nie. To znaczy nie chcę, żeby tak było i czuję do ciebie to co ty do mnie tylko, że obawiam się, że to jest spowodowane tym, że szukam sobie pocieszenia. Zayn ja cię kocham, ale ... Nie potrafię sobie poradzić z tym wszystkim, bo ... Początek sam wiesz jaki był, a teraz ... - Chłopak nie wytrzymał i ze łzami w oczach wybiegł z mojego pokoju, a ja za nim. - Zayn czekaj! Stój! Proszę cię! - Krzyczałam za nim jednak on nawet się nie odwrócił. Wybiegłam za nim aż na podwórze, dopiero tam byłam na tyle blisko by go złapać za rękę. - Zayn proszę cię! Porozmawiajmy! Nie chcę niczego kończyć! Błagam cię! Wytłumaczmy to sobie. - Mówiłam zanosząc się płaczem.
- Nie chcesz niczego kończyć?! To po co w ogóle zaczynałaś? Przecież jestem tylko na pocieszenie! Co chcesz mi wytłumaczyć?! Że mnie kochasz, ale tylko dlatego, że boisz się że nie będziesz miała nikogo kto będzie cię wspierał? To mi chcesz wytłumaczyć? - Po jego policzkach spływały łzy. Co gorsza płakał przeze mnie.
- Zayn to nie tak. Błagam cię pozwól mi ...
- Słuchaj Aly. - Mówił teraz łagodniej. - Nie kończymy tego, ale ja dziś chcę to przemyśleć. Jesteśmy ze sobą 4 dni, a ty miałaś już masę wątpliwości co do nas. Ja też nie chcę niczego kończyć, bo jesteś pierwszą dziewczyną na której od razu zaczęło mi zależeć i nie chcę cię stracić, ale wydaje mi się, że dziś już nie mamy o czym gadać. Cześć. - Objął mnie i delikatnie pocałował w policzek.
- Pa. - Wyszeptałam przez łzy. - Kocham cię. - dodałam. Patrzałam jak chłopak, który kocha mnie z wzajemnością odchodzi tylko dlatego, że ja mam jakieś durne wątpliwości. Tylko dlatego, że przez tą rozmowę z Nikki je mam. Stałam i płakałam, a na podjazd podjechało auto Liam'a z Harry'm i Louis'em na tyle. Wysiedli, a Harry widząc mój stan podbiegł do mnie niczym błyskawica. Objął mnie i mocno przytulił, a ja rozryczałam się jeszcze gorzej. Liam i Lou doszli do nas i zaczęli mnie gładzić po głowie.
- Co się stało? - Spytał zatroskany Liam. Oderwałam głowę od torsu Harry'ego.
- Bo ja jestem taka durna i mam wątpliwości co do mojego związku z Zayn'em i powiedziałam mu o tym i on powiedział, ze nie chce nic kończyć, bo mnie kocha, ale dziś mam nie pisać nawet do niego. - Próbowałam się uspokoić.
- No to chyba dobrze, no nie? - Powiedział Lou.
- No tak.
- Więc czemu płaczesz?
- Bo ... Mam jakieś durne wątpliwości, a przecież go kocham i on kocha mnie. Boże jaka jestem durna! - Harry objął mnie w pasie,a potem w czwórkę weszliśmy do domu.
- Aly co się stało? - Zapytał wujek.
- Nic wujku, nic. - Uśmiechnęłam się sztucznie.
- Jak to nie? Czy on cię w jakiś sposób skrzywdził? - Podszedł do mnie i złapał moją rękę.
- Nie wujku, to raczej moja głupota zraniła jego. Naprawdę Zayn to dobry facet i nie skrzywdziłby mnie, a to że ja czasem zbyt pogrążam się w przemyśleniach i ponosi mnie wyobraźnia to tylko i wyłącznie moja wina. - Rzuciłam. Wuj przytulił mnie.
- Moja mała księżniczka. - Pocałował mnie w czoło.
- Idę do siebie. - Powiedziałam i poszłam. Za mną poszedł Harry, Lou, Liam, Niall, Leo i Nicole. Weszliśmy do pokoju, a ja zaczęłam im opowiadać o tym co miało miejsce. Harry jako najlepszy przyjaciel ciągle mnie tulił i pocieszał reszta również, ale jemu wychodziło to najlepiej. Położyłam się, a on gładził moje włosy.
****************************
Rozdział 10. <3
podoba się? Tak wiem krótki, ale przepraszam za to.
No więc ... Czekam na komentarze <3
Kocham Was <3
poniedziałek, 3 września 2012
rozdział 9
*** Oczyma Alice ***
Obudziły mnie czułe pocałunki Zayn'a.
- Dzień dobry kochanie. - Powiedział całując mnie po raz setny.
- Dzień dobry. - Powiedziałam uśmiechając się i odwzajemniając uśmiech.
- Jak się spało? - Zapytał.
- Dość dobrze, ale ktoś się straaasznie rzucał. - Uśmiechnęłam się strasznie szeroko.
- Przesadzasz. - Zaśmiał się. Wstałam i poszłam do łazienki. Umyłam zęby i buzię, a potem wróciłam do pokoju, gdzie siedział Zayn w samych gatkach. Patrzył na mnie, gdy wychodziłam z toalety. Uśmiechał się zadziornie. Doskonale wiedziałam o co mu chodzi. Uśmiechając się podeszłam do niego. Usiadłam mu na kolanach i pocałowałam. Przygryzł moją wargę na co oboje się zaśmialiśmy. Ręce chłopaka trzymały moje biodra, ja zaś trzymałam ręce na jego ramionach.
Uwielbiałam gdy całowaliśmy się, gdy obsypywał mnie masą pocałunków na minutę. Czułam się wtedy wyjątkowa, jedyna. W jego pocałunkach było coś niezwykłego co dawało szczęście i podniecenie. Całując go miałam ochotę na coś więcej, ale dziś nie byłam na to raczej gotowa, bynajmniej nie teraz.
Oderwałam się od niego i patrzałam w jego oczy. Zayn miał dziwną minę.
- Coś nie tak? - Spojrzał na mnie dziwnie, tak jakby posmutniał.
- Nie, nie kochanie, wszystko gra. - Uśmiechnęłam się słodko.
- Więc ...
- Po prostu ktoś mógłby nam przerwać. - Nadal słodko się uśmiechając pocałowałam go po raz ostatni. Wyszłam z pokoju i skierowałam się do pokoju Nicole. Zapukałam do pokoju.
- Kto? - Usłyszałam głos Nicole. Nie wiem czemu wydawało mi się, że był jakiś inny.
- Ja. - Powiedziałam do nadal zamkniętych drzwi.
- Moment! - krzyknęła. Słyszałam jakby za drzwiami odbywało się szybkie sprzątanie. Po chyba 5 minutach Nicole otworzyła mi drzwi.
- Ileż mam czekać? - Zapytałam śmiejąc się.
- Nie marudź właź. - Uśmiechnęła się nerwowo. Moim oczom ukazały się łóżka stojące obok siebie.
- A to? - Powiedziałam kierując palec na łóżka. Nikki i Niall chyba się speszyli, więc tę ciszę puściłam mimo uszu. - Ja tylko po walizkę. To znaczy ubiorę się, ogarnę i zawijam. - Powiedziałam.
- A właśnie o której jedziemy? - zapytał blondyn.
- Wczoraj mówili że gdzieś o 14 - 15 góra, bo pewnie korki będą. - Powiedziałam klęcząc przy torbie. - Nikki nie wiesz gdzie mam bluzkę* z Mckenzie? - Rzuciłam.
- Ja ją mam przecież. - Powiedziała wyciągając ze swojej torby bluzkę.
- Od kiedy? - Zdziwiłam się.
- Od wyjścia na plażę, jak szukałaś sukienki wpakowałaś mi ją do walizki. - Skrzywiła się.
- Dobra, dobra. - Pokazałam jej język. Wzięłam jeszcze moje dresy* i bieliznę, a następnie poszłam do toalety się ubrać i umalować. Związałam włosy w niedbały kok, a rzęsy przejechałam tuszem.
- To co idziemy na śniadanie wszyscy razem czy może wolicie iść sami? - Zapytał Niall.
- Wiesz .. W sumie dobry pomysł. - Uśmiechnęłam się. - To co ja idę do Zayn'a i Leo, a wy pójdziecie do Harry'ego i reszty i spotykamy się za 10 minut przy recepcji?
- Zgoda! - Powiedział z uśmiechem. Wparowałam do pokoju Zayn'a.
- Zbieraj dupsko kochanie! - Rzuciłam.
- Słucham? - Spojrzał na mnie unosząc brwi do góry.
- Oj Boże! Idziemy na śniadanie, wszyscy razem. - Powiedziałam wznosząc oczy ku górze.
- Wszyscy? W sensie cała nasza patologia? - Odezwał się Leo.
- No raczej?
- A gdzie się pomieścimy?
- Dostawimy stolik, bez panki damy radę. - Uśmiechnęłam się i machnęłam ręką.
- Ciekawe kto sieje największą panikę. - Rzucił pod nosem Zayn.
- Słucham? - Udałam że nie słyszałam. Wiedziałam, że chodziło mu o to z Nicole i Nialler'em.
- Nie mów słucham bo cie ... - Urwał.
- Bo co? - Podeszłam do niego bliżej.
- Bo cie ... - Znów nie skończył.
- Noo słuuuucham. - Powiedziałam dotykając jego torsu. Pochylił się do mnie, a potem szepnął na ucho.
- bo cię wyrucham. - Spojrzał na moją rozpromienioną twarz. Po chwili jednak ja spoważniałam.
- Panie Zayn'e. Ja wiem że panu tylko jedno w głowie, ale niech pan da spokój, bo jest tu jeszcze pewien osobnik, a konkretnie mój kuzyn, więc niech pan mi nie składa tak niemoralnych propozycji. - Mówiłam z taką powagą, ale w głębi chciało mi się strasznie śmiać. Zayn również spoważniał.
- Dobrze proszę pani. Zachowałem się jak gówniarz, niech mi panienka wybaczy. - Powiedział równie poważnie co i ja. Skinęłam głową, a potem obróciłam się tyłem do Zayn'a i już chciałam ruszyć kiedy poczułam jak jego ręce obejmują mnie całą w pasie. Ścisnął mnie mocno i uniósł nad ziemią.
- Pamiętaj kochanie, że wybrałaś bad boy'a, a nie dobrze ułożonego chłopczyka. - Powiedział dalej mnie trzymając nad ziemią. Po chwili odstawił mnie, a ja złożyłam na jego ustach słodki pocałunek.
- Wiem kochanie. Jedyne co dobrze masz ułożone to włosy. - Pocałował mnie.
- Ja pierdolę! Rzygam jak na was patrzę, czaicie? - Powiedział z udawaną powagą. - Idziemy na to śniadanie? - Dodał po chwili. Zayn złapał moją dłoń i wyszliśmy, a Leo zamkną drzwi na klucz. Kiedy doszliśmy do restauracji Harry i Lou oczywiście się wygłupiali, Liam stał z jakąś dziewczyną i widać było, że dobrze im się gada, bo Payn, aż kipiał ze szczęścia, Niall i Nicole.. Właśnie ich gdzieś wcięło. Podeszłam do Lou i Harry'ego. Leo i Zayn zostali na fotelach i gadali o czymś.
- Hej chłopaki. - Powiedziałam uśmiechając się szeroko do obu.
- Hej Aly. - Powiedział Harry przytulając mnie i pocałował mnie w policzek.
- Cześć Aly . - Powiedział i powtórzył czynności po Harry'm.
- Nie wiecie gdzie Niall i Nicole? - Zapytałam opierając się o ramię Lou.
- Poszli poprosić, żeby nam złączyli stoliki. - Powiedział Louis obejmując mnie w pasie.
- Siema. - Rzucił Zayn i przybił "piątki" chłopakom, po czym tak jakby wyrwał mnie od Louis'a.
- Coś czuję, że żarłok i Nutella'nka sami zaczną to wspólnie śniadanie. - Zaśmiał się Harry. Staliśmy jeszcze jakieś 5 minut. Obserwowałam Liam'a. Ta dziewczyna chyba naprawdę mu się podobała. Uśmiechał się najszczerzej jak mógł, nerwowo gładził nogę i poprawiał włosy.
- Ooo idą.- Z obserwacji wyrwał mnie głos Leo.
- Czy oni trzymają się za ręce?! - Wytrzeszczyłam oczy.
- Cześć. - Powiedział blondyn i rudowłosa Nicole.
- Eeem no cześć. Trzymaliście się za ręce! - Rzuciłam.
- Nieee. Co ty omamy masz czy jak? - Powiedziała Nicole wznosząc nerwowo oczy do góry.
- Taaak.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Skończcie! - Wrzasnął Louis. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać z głupoty mojej i Nicole.
- Idziemy? - Zapytał Niall. Skinęliśmy zgodnie głowami.
- Liam! Chodź na śniadanie słodziaku! - Krzyknął Harry. Liam zrobił dziwną minę, a dziewczyna zaczęła się śmiać. Pożegnali się, a Liam dołączył do nas.
- Słodziaku?! - Skrzywił się.
- Liam kochanie! Nie ukrywajmy już się! - Wrzasnął Harry i Wskoczył na Payn'a.
- No weź! Bo jeszcze Shannon zobaczy! - Zrzucił go z siebie.
- Shannon?! To tak ma na imię ta z którą mnie zdradzasz?! - Udał oburzonego.
- Hola hola! Czy ty mnie loczuś zdradzasz z Li?! - Złapał go za ramiona.
- Lou! Wybacz mi! To była jedna noc! Jedyna! - Udawał, że płacze.
- A ja nadal sądzę, że ci dwaj są gejami. - Rzuciła do mnie Nicole, podczas gdy Lou i Harry wyjaśniali sobie swoje zdrady.
- A ja nadal sądzę, że szłaś z Horan'em za rękę. - Uśmiechnęłam się i przytuliłam ją. Nikki nie odezwała się ani słowem. Weszliśmy na salę gdzie były stoliki. Podeszła do nas kelnerka i zaprowadziła nas do 2 połączonych stolików. Podała nam karty dań i odeszła, zapewniając, że za chwilę wróci. Przejrzeliśmy karty i każdy z nas wiedział co chce. Kelnerka podeszła i spisała nasze dania, a potem odeszła znów kierując się ku kuchni. Na zamówienia nie czekaliśmy długo z jakieś 10 - 15 minut. Jedliśmy rozmawiając i śmiejąc się z naszej gejowskiej parki - Harry i Louis. Po śniadaniu wszyscy udaliśmy się do pokoju Zayn'a, aby obgadać kto z kim jedzie i kto prowadzi. Sprawa była jasna. Ja, Zayn, Nicole i Nill jedziemy autem z Leo, a Harry i Lou z Liam'em.
- Każecie mi jechać z tymi bachorami! Na dodatek ja muszę prowadzić. - Oburzył się.
- Daddy nas zawozi! A co lepsze marcheweczko, mamy cały tył dla siebie. - Uśmiechnął się Harold i jak zwykle zaczął się wygłupiać z Louis'em.
- To ja i Nikki idziemy się pakować. - Powiedziałam.
- Eeej, a buzi? - Powiedział Zayn podchodząc do mnie. Leo i reszta zrobili coś w stylu " ooo nie! Znów!", ale ja się tym nie przejęłam i pocałowała Zayn'a długo i namiętnie. Nikki ciągnęła mnie z rękę więc oderwałam się od ust chłopaka i poszłam z nią do pokoju. Zaczęłyśmy składać ubrania.
- Boże! Ty i Zayn normalnie gdybyście mogli byście całowali się 24 na dobę! - Rzuciła gdy poruszyłyśmy temat mojego związku.
- No przykro mi. On zbyt dobrze całuje żebym mogła się mu oprzeć. - Powiedziałam uśmiechając się.
- No dobra rozumiem. Wszystko wszystkim, ale nie uważasz, że trochę za szybko to się potoczyło? Ty i Zayn? Wasz związek? Bo wiesz gdy tu dojechaliśmy uważałaś, że to dupek, a teraz ... Ust, wzroku, rąk nie możecie od siebie oderwać.
- Nikki prawda jest taka, że on mi od razu się podobał ...
- Wiem, ale nie mówimy o początku znajomości, tylko o waszym związku. Ufasz mu? - Zapytała z troską.
- No wiem, ale ... Tak ufam. Wierzę, że on mnie uszczęśliwi. Pokocha jak nikt. - Powiedziałam ze smutkiem.
- A czy nie szukasz w nim pocieszenia? Kogoś kto załagodzi ból i wypełni pustkę po rodzicach i Tommy'm? - Jej głos nadal był przepełniony troską, nie wspominając o oczach.
- Nie. To znaczy. Nie myślałam o tym w ten sposób, ale ... Może masz rację. Może chcę, aby on był pocieszeniem. Tylko, że pustki po nich nikt nie wypełni. - Po moich policzkach spłynęły łzy. Nicole przetarła mi je. - Ale jednak mimo wszystko chcę z nim być. Początek wiadomo nie był miły, ale kiedy pocałował mnie wtedy w pokoju ... Ja ... Ja poczułam, że mogę być dla niego kimś więcej, a potem na plaży on chciał odejść i mnie zostawić, a ja nie chciałam, chciałam mieć go obok, ale nie tylko w tamtej chwili ... Poczułam, że potrzebuję go na dłużej, tak jakby na zawsze. - Teraz rozryczałam się konkretnie. Ryczałam, choć sama nie wiedziałam dlaczego. Być może właśnie uświadamiałam sobie, że mój związek jest tylko czymś na pocieszenie, czymś co ma mnie postawić na nogi po utracie bliskich. Właśnie tego się bałam. Jeszcze długi czas rozmawiałyśmy, a ja nadal płakałam. Do pokoju wszedł Zayn. Starałam ukryć się moje łzy i udawać, że nie płakałam, ale już chyba za dobrze mnie znał. Podszedł do mnie i zaczął wypytywać o co chodzi. Bałam się mu powiedzieć, że znów zwątpiłam w nasz związek. Bałam się, że uzna, że nie chcę z nim być, ale przecież tak naprawdę sama nie wiedziałam, czy to wszystko ma jakikolwiek sens. Zmęczony moimi wymijającymi odpowiedziami zabrał bagaż i zapakował go do bagażnika. Ja wsiadłam na tylne siedzenie przy oknie, a obok mnie mój chłopak. Pozwoliłam sobie zasnąć, bo przed nami długa droga i stanie w korkach.
*************************************
Już jest rozdział 9 ;*
Długo musieliście czekać co jest moją winą, ale zrozumcie, że ostatnie dni wakacji chciałam wykorzystać jak najlepiej. <3
Mam nadzieję, że nie zawiodłam waszej ciekawości <3
Teraz już rozdziały będą dodawane tak często jak tylko będę mogła je dodawać.
Kocham Was i dziękuję za tyle wejść i komentarze <3
Czekam na recenzje w komentarzach. <3
Do następnego. Cya. Kaśku xxxx
Obudziły mnie czułe pocałunki Zayn'a.
- Dzień dobry kochanie. - Powiedział całując mnie po raz setny.
- Dzień dobry. - Powiedziałam uśmiechając się i odwzajemniając uśmiech.
- Jak się spało? - Zapytał.
- Dość dobrze, ale ktoś się straaasznie rzucał. - Uśmiechnęłam się strasznie szeroko.
- Przesadzasz. - Zaśmiał się. Wstałam i poszłam do łazienki. Umyłam zęby i buzię, a potem wróciłam do pokoju, gdzie siedział Zayn w samych gatkach. Patrzył na mnie, gdy wychodziłam z toalety. Uśmiechał się zadziornie. Doskonale wiedziałam o co mu chodzi. Uśmiechając się podeszłam do niego. Usiadłam mu na kolanach i pocałowałam. Przygryzł moją wargę na co oboje się zaśmialiśmy. Ręce chłopaka trzymały moje biodra, ja zaś trzymałam ręce na jego ramionach.
Uwielbiałam gdy całowaliśmy się, gdy obsypywał mnie masą pocałunków na minutę. Czułam się wtedy wyjątkowa, jedyna. W jego pocałunkach było coś niezwykłego co dawało szczęście i podniecenie. Całując go miałam ochotę na coś więcej, ale dziś nie byłam na to raczej gotowa, bynajmniej nie teraz.
Oderwałam się od niego i patrzałam w jego oczy. Zayn miał dziwną minę.
- Coś nie tak? - Spojrzał na mnie dziwnie, tak jakby posmutniał.
- Nie, nie kochanie, wszystko gra. - Uśmiechnęłam się słodko.
- Więc ...
- Po prostu ktoś mógłby nam przerwać. - Nadal słodko się uśmiechając pocałowałam go po raz ostatni. Wyszłam z pokoju i skierowałam się do pokoju Nicole. Zapukałam do pokoju.
- Kto? - Usłyszałam głos Nicole. Nie wiem czemu wydawało mi się, że był jakiś inny.
- Ja. - Powiedziałam do nadal zamkniętych drzwi.
- Moment! - krzyknęła. Słyszałam jakby za drzwiami odbywało się szybkie sprzątanie. Po chyba 5 minutach Nicole otworzyła mi drzwi.
- Ileż mam czekać? - Zapytałam śmiejąc się.
- Nie marudź właź. - Uśmiechnęła się nerwowo. Moim oczom ukazały się łóżka stojące obok siebie.
- A to? - Powiedziałam kierując palec na łóżka. Nikki i Niall chyba się speszyli, więc tę ciszę puściłam mimo uszu. - Ja tylko po walizkę. To znaczy ubiorę się, ogarnę i zawijam. - Powiedziałam.
- A właśnie o której jedziemy? - zapytał blondyn.
- Wczoraj mówili że gdzieś o 14 - 15 góra, bo pewnie korki będą. - Powiedziałam klęcząc przy torbie. - Nikki nie wiesz gdzie mam bluzkę* z Mckenzie? - Rzuciłam.
- Ja ją mam przecież. - Powiedziała wyciągając ze swojej torby bluzkę.
- Od kiedy? - Zdziwiłam się.
- Od wyjścia na plażę, jak szukałaś sukienki wpakowałaś mi ją do walizki. - Skrzywiła się.
- Dobra, dobra. - Pokazałam jej język. Wzięłam jeszcze moje dresy* i bieliznę, a następnie poszłam do toalety się ubrać i umalować. Związałam włosy w niedbały kok, a rzęsy przejechałam tuszem.
- To co idziemy na śniadanie wszyscy razem czy może wolicie iść sami? - Zapytał Niall.
- Wiesz .. W sumie dobry pomysł. - Uśmiechnęłam się. - To co ja idę do Zayn'a i Leo, a wy pójdziecie do Harry'ego i reszty i spotykamy się za 10 minut przy recepcji?
- Zgoda! - Powiedział z uśmiechem. Wparowałam do pokoju Zayn'a.
- Zbieraj dupsko kochanie! - Rzuciłam.
- Słucham? - Spojrzał na mnie unosząc brwi do góry.
- Oj Boże! Idziemy na śniadanie, wszyscy razem. - Powiedziałam wznosząc oczy ku górze.
- Wszyscy? W sensie cała nasza patologia? - Odezwał się Leo.
- No raczej?
- A gdzie się pomieścimy?
- Dostawimy stolik, bez panki damy radę. - Uśmiechnęłam się i machnęłam ręką.
- Ciekawe kto sieje największą panikę. - Rzucił pod nosem Zayn.
- Słucham? - Udałam że nie słyszałam. Wiedziałam, że chodziło mu o to z Nicole i Nialler'em.
- Nie mów słucham bo cie ... - Urwał.
- Bo co? - Podeszłam do niego bliżej.
- Bo cie ... - Znów nie skończył.
- Noo słuuuucham. - Powiedziałam dotykając jego torsu. Pochylił się do mnie, a potem szepnął na ucho.
- bo cię wyrucham. - Spojrzał na moją rozpromienioną twarz. Po chwili jednak ja spoważniałam.
- Panie Zayn'e. Ja wiem że panu tylko jedno w głowie, ale niech pan da spokój, bo jest tu jeszcze pewien osobnik, a konkretnie mój kuzyn, więc niech pan mi nie składa tak niemoralnych propozycji. - Mówiłam z taką powagą, ale w głębi chciało mi się strasznie śmiać. Zayn również spoważniał.
- Dobrze proszę pani. Zachowałem się jak gówniarz, niech mi panienka wybaczy. - Powiedział równie poważnie co i ja. Skinęłam głową, a potem obróciłam się tyłem do Zayn'a i już chciałam ruszyć kiedy poczułam jak jego ręce obejmują mnie całą w pasie. Ścisnął mnie mocno i uniósł nad ziemią.
- Pamiętaj kochanie, że wybrałaś bad boy'a, a nie dobrze ułożonego chłopczyka. - Powiedział dalej mnie trzymając nad ziemią. Po chwili odstawił mnie, a ja złożyłam na jego ustach słodki pocałunek.
- Wiem kochanie. Jedyne co dobrze masz ułożone to włosy. - Pocałował mnie.
- Ja pierdolę! Rzygam jak na was patrzę, czaicie? - Powiedział z udawaną powagą. - Idziemy na to śniadanie? - Dodał po chwili. Zayn złapał moją dłoń i wyszliśmy, a Leo zamkną drzwi na klucz. Kiedy doszliśmy do restauracji Harry i Lou oczywiście się wygłupiali, Liam stał z jakąś dziewczyną i widać było, że dobrze im się gada, bo Payn, aż kipiał ze szczęścia, Niall i Nicole.. Właśnie ich gdzieś wcięło. Podeszłam do Lou i Harry'ego. Leo i Zayn zostali na fotelach i gadali o czymś.
- Hej chłopaki. - Powiedziałam uśmiechając się szeroko do obu.
- Hej Aly. - Powiedział Harry przytulając mnie i pocałował mnie w policzek.
- Cześć Aly . - Powiedział i powtórzył czynności po Harry'm.
- Nie wiecie gdzie Niall i Nicole? - Zapytałam opierając się o ramię Lou.
- Poszli poprosić, żeby nam złączyli stoliki. - Powiedział Louis obejmując mnie w pasie.
- Siema. - Rzucił Zayn i przybił "piątki" chłopakom, po czym tak jakby wyrwał mnie od Louis'a.
- Coś czuję, że żarłok i Nutella'nka sami zaczną to wspólnie śniadanie. - Zaśmiał się Harry. Staliśmy jeszcze jakieś 5 minut. Obserwowałam Liam'a. Ta dziewczyna chyba naprawdę mu się podobała. Uśmiechał się najszczerzej jak mógł, nerwowo gładził nogę i poprawiał włosy.
- Ooo idą.- Z obserwacji wyrwał mnie głos Leo.
- Czy oni trzymają się za ręce?! - Wytrzeszczyłam oczy.
- Cześć. - Powiedział blondyn i rudowłosa Nicole.
- Eeem no cześć. Trzymaliście się za ręce! - Rzuciłam.
- Nieee. Co ty omamy masz czy jak? - Powiedziała Nicole wznosząc nerwowo oczy do góry.
- Taaak.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Skończcie! - Wrzasnął Louis. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać z głupoty mojej i Nicole.
- Idziemy? - Zapytał Niall. Skinęliśmy zgodnie głowami.
- Liam! Chodź na śniadanie słodziaku! - Krzyknął Harry. Liam zrobił dziwną minę, a dziewczyna zaczęła się śmiać. Pożegnali się, a Liam dołączył do nas.
- Słodziaku?! - Skrzywił się.
- Liam kochanie! Nie ukrywajmy już się! - Wrzasnął Harry i Wskoczył na Payn'a.
- No weź! Bo jeszcze Shannon zobaczy! - Zrzucił go z siebie.
- Shannon?! To tak ma na imię ta z którą mnie zdradzasz?! - Udał oburzonego.
- Hola hola! Czy ty mnie loczuś zdradzasz z Li?! - Złapał go za ramiona.
- Lou! Wybacz mi! To była jedna noc! Jedyna! - Udawał, że płacze.
- A ja nadal sądzę, że ci dwaj są gejami. - Rzuciła do mnie Nicole, podczas gdy Lou i Harry wyjaśniali sobie swoje zdrady.
- A ja nadal sądzę, że szłaś z Horan'em za rękę. - Uśmiechnęłam się i przytuliłam ją. Nikki nie odezwała się ani słowem. Weszliśmy na salę gdzie były stoliki. Podeszła do nas kelnerka i zaprowadziła nas do 2 połączonych stolików. Podała nam karty dań i odeszła, zapewniając, że za chwilę wróci. Przejrzeliśmy karty i każdy z nas wiedział co chce. Kelnerka podeszła i spisała nasze dania, a potem odeszła znów kierując się ku kuchni. Na zamówienia nie czekaliśmy długo z jakieś 10 - 15 minut. Jedliśmy rozmawiając i śmiejąc się z naszej gejowskiej parki - Harry i Louis. Po śniadaniu wszyscy udaliśmy się do pokoju Zayn'a, aby obgadać kto z kim jedzie i kto prowadzi. Sprawa była jasna. Ja, Zayn, Nicole i Nill jedziemy autem z Leo, a Harry i Lou z Liam'em.
- Każecie mi jechać z tymi bachorami! Na dodatek ja muszę prowadzić. - Oburzył się.
- Daddy nas zawozi! A co lepsze marcheweczko, mamy cały tył dla siebie. - Uśmiechnął się Harold i jak zwykle zaczął się wygłupiać z Louis'em.
- To ja i Nikki idziemy się pakować. - Powiedziałam.
- Eeej, a buzi? - Powiedział Zayn podchodząc do mnie. Leo i reszta zrobili coś w stylu " ooo nie! Znów!", ale ja się tym nie przejęłam i pocałowała Zayn'a długo i namiętnie. Nikki ciągnęła mnie z rękę więc oderwałam się od ust chłopaka i poszłam z nią do pokoju. Zaczęłyśmy składać ubrania.
- Boże! Ty i Zayn normalnie gdybyście mogli byście całowali się 24 na dobę! - Rzuciła gdy poruszyłyśmy temat mojego związku.
- No przykro mi. On zbyt dobrze całuje żebym mogła się mu oprzeć. - Powiedziałam uśmiechając się.
- No dobra rozumiem. Wszystko wszystkim, ale nie uważasz, że trochę za szybko to się potoczyło? Ty i Zayn? Wasz związek? Bo wiesz gdy tu dojechaliśmy uważałaś, że to dupek, a teraz ... Ust, wzroku, rąk nie możecie od siebie oderwać.
- Nikki prawda jest taka, że on mi od razu się podobał ...
- Wiem, ale nie mówimy o początku znajomości, tylko o waszym związku. Ufasz mu? - Zapytała z troską.
- No wiem, ale ... Tak ufam. Wierzę, że on mnie uszczęśliwi. Pokocha jak nikt. - Powiedziałam ze smutkiem.
- A czy nie szukasz w nim pocieszenia? Kogoś kto załagodzi ból i wypełni pustkę po rodzicach i Tommy'm? - Jej głos nadal był przepełniony troską, nie wspominając o oczach.
- Nie. To znaczy. Nie myślałam o tym w ten sposób, ale ... Może masz rację. Może chcę, aby on był pocieszeniem. Tylko, że pustki po nich nikt nie wypełni. - Po moich policzkach spłynęły łzy. Nicole przetarła mi je. - Ale jednak mimo wszystko chcę z nim być. Początek wiadomo nie był miły, ale kiedy pocałował mnie wtedy w pokoju ... Ja ... Ja poczułam, że mogę być dla niego kimś więcej, a potem na plaży on chciał odejść i mnie zostawić, a ja nie chciałam, chciałam mieć go obok, ale nie tylko w tamtej chwili ... Poczułam, że potrzebuję go na dłużej, tak jakby na zawsze. - Teraz rozryczałam się konkretnie. Ryczałam, choć sama nie wiedziałam dlaczego. Być może właśnie uświadamiałam sobie, że mój związek jest tylko czymś na pocieszenie, czymś co ma mnie postawić na nogi po utracie bliskich. Właśnie tego się bałam. Jeszcze długi czas rozmawiałyśmy, a ja nadal płakałam. Do pokoju wszedł Zayn. Starałam ukryć się moje łzy i udawać, że nie płakałam, ale już chyba za dobrze mnie znał. Podszedł do mnie i zaczął wypytywać o co chodzi. Bałam się mu powiedzieć, że znów zwątpiłam w nasz związek. Bałam się, że uzna, że nie chcę z nim być, ale przecież tak naprawdę sama nie wiedziałam, czy to wszystko ma jakikolwiek sens. Zmęczony moimi wymijającymi odpowiedziami zabrał bagaż i zapakował go do bagażnika. Ja wsiadłam na tylne siedzenie przy oknie, a obok mnie mój chłopak. Pozwoliłam sobie zasnąć, bo przed nami długa droga i stanie w korkach.
*************************************
Już jest rozdział 9 ;*
Długo musieliście czekać co jest moją winą, ale zrozumcie, że ostatnie dni wakacji chciałam wykorzystać jak najlepiej. <3
Mam nadzieję, że nie zawiodłam waszej ciekawości <3
Teraz już rozdziały będą dodawane tak często jak tylko będę mogła je dodawać.
Kocham Was i dziękuję za tyle wejść i komentarze <3
Czekam na recenzje w komentarzach. <3
Do następnego. Cya. Kaśku xxxx
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)