wtorek, 25 grudnia 2012

rozdział 16

**** Oczyma Alice ****

- Aaaaauć! - Wrzasnęłam spadając z kanapy w salonie. Oprócz bólu pleców, który właśnie odczułam bolała mnie jeszcze głowa i przewracało mi się w brzuchu. Rozejrzałam się dookoła. Na fotelu spali wtuleni w siebie Niall i Nikki, Annette spała na drugim fotelu, a na kanapie z której spadłam leżał Liam. "Mam nadzieję, że my nic" - Pomyślałam. Przetarłam oczy. Usiadłam na zimnej podłodze i złapałam się za głowę. Posiedziałam chwilę, uspokoiłam oddech i powoli wstałam. Lekko chwiejnym krokiem poszłam na górę. Zajrzałam do pierwszego pokoju. Na łóżku spał rozebrany do majtek Leo. Poczułam nieodpartą potrzebę pójścia do toalety. Szybkim krokiem poszłam w kierunku łazienki. Otworzyłam drzwi. Widok mnie zaszokował. Louis i Harry w samych gaciach, wtuleni w siebie, leżący w wannie. Miałam w dupie, to że śpią. Otworzyłam klapę od sedesu, złapałam włosy na jedną stronę i zaczęłam zwracać.
- Wszystko w porządku ? - Zapytał zachrypnięty Louis z wanny. Skinęłam głową i nadal zwracałam. Było mi tak cholernie nie dobrze. Kątem oka spojrzałam na Lou. Miał dość niewyraźną minę. Kiedy poczułam, że na teraz to koniec stanęłam prosto, poprawiłam włosy i podeszłam do umywalki, aby umyć twarz. Odkręciłam wodę i okładając nią twarz czułam przyjemny chłód.
- Już lepiej. - Rzuciłam czując nadal najprzyjemniejsze do tej pory uczucie. Odwróciłam się przodem do wanny i patrzałam badawczo na Louis'a. Byłam najnormalniej w świcie ciekawa czy oni cokolwiek robili. Ich zachowanie zawsze zbijało mnie z tropu. Jak wszyscy zdążyli zauważyć zachowywali się jak typowi geje. Łapanie za tyłki, robienie scenek, te spojrzenia i czułe słówka - typowi geje, ale mogła to być ich oznaka przyjaźni. Kontrowersyjna, ale mimo wszystko przyjaźń, bo przecież i jeden i drugi lubili dziewczyny. Harry kiedyś całował się ze mną, co prawda było to naście lat temu, ale było. No i Louis. Nikki uważa, że zakochał się we mnie, ale ile w tym prawdy? Sama nie wiem. Mam nadzieję, że nie, bo przecież jestem z Zayn'em.
- I jak się spało z Daddy'm? - Zapytał wybudzając mnie z rozmyśleń.
- Skąd wiesz? - Zapytałam.
- Odpadłaś jako jedna z pierwszych, a ja i Harry zostaliśmy ostatni i widzieliśmy jak się ułożyłaś na kanapie obok Liam'a.
- Jedna z pierwszych?! - Zrobiłam smutną minę, a w głowie próbowałam sobie przypomnieć czy aż tyle wypiłam, ale jakoś trudno mi było cokolwiek sobie przypomnieć.
- No raczej, ale w sumie ja ci się nie dziwię. Tyle co wypiłaś, to wiesz, rzadko, która dziewczyna tyle chleje. - Odparł z uśmiechem.
- Tylko nie chleje, dobrze? - Zaśmiałam się lekko. - Więc co ja takiego robiłam? - Zapytałam z ciekawością.
- Nie pamiętasz? - Zdziwił się.
- Jakby ci to powiedzieć .. Nie. - Zaśmiałam się ponownie. Świtało mi coś w głowie, ale nie zbyt.
- Ścigałaś sie z Malik'em kto wypije 5 kieliszków, potem z Nikki, prawie zrobiłaś striptiz ..
- CO?! - Zrobiłam wielkie oczy.
- Jak co? Prawie zrobiłaś striptiz. - Uśmiechnął się. Zrobiłam złą minę. - Ale Zayn cię powstrzymał mówiąc "poczekaj skarbie, zrobisz to tylko dla mnie" i zabrał cię na kanapę. - Dodał.
- I co dalej?
- Nic. Siedziałaś i dalej z nami piłaś, Nikki i Annette już odpadły, a ty twardo siedziałaś przy stole i darłaś się na nas, że nie polewamy. - kolejny uśmiech w moją stronę.
- Boże. - wydałam z siebie. Stałam przy umywalce i rozmawiałam z Lou nadal o minionej nocy. W pewnym momencie coś we mnie drgnęło i zorientowałam się, że od pewnego momentu imprezy nie było przy mnie Zayn'a.
- Lou gdzie Zayn? - zapytałam z lekką obawą. Louis spojrzał na mnie z lekkim przerażeniem w oczach, chyba sam nie znał odpowiedzi na to pytanie.
- Sam nie wiem. - rzucił. Momentalnie wyszłam z toalety gdzie siedziałam z Lou i Harry'm, który właściwie jeszcze spał. Zaczęłam szwendać się po całym domu. Byłam w salonie, kuchni, w 3 sypialniach na pierwszym piętrze, na drugim piętrze również sprawdziłam, a po Zayn'e ani śladu. Pobiegłam do toalet.
- Louis nie ma nigdzie Zayn'a! - wrzasnęłam.
- Spokojnie daleko nie mógł pójść. - rzucił ubierając koszulkę. Obudziliśmy Harry'ego.
- Harry, Zayn zniknął. - powiedziałam.
- Jak to? - zapytał z zamkniętymi oczyma. - Pewnie śpi z Aly w którejś sypialni. Pewnie w nocy się pieprzyli. - dodał.
- Harry idioto! O to chodzi, że ja - Aly jestem tu, a Zayn'a nie ma w domku. - Harry otworzył oczy i spojrzał na mnie. Patrzył na chwilę, a potem dodał.
- To już wiem dlaczego głos Louis'a wydawał mi się zbyt damski. - uśmiechnął się.
- Harry mi wcale nie jest do śmiechu. - rzuciłam ze złością. Styles tylko zmierzył mnie wzrokiem. Złapałam go za ramiona i podniosłam delikatnie. - A teraz Styles wstawaj i pomóż nam go szukać. - rzuciłam znów. Harry chcąc, nie chcąc wstał ubrał spodnie i koszulkę i wyszedł z nami z toalety. Wyszliśmy na ganek.
- Ja idę w stronę jeziorka, a wy idźcie sprawdzić za domkiem i ogródek. - oznajmiłam.
- Idę z tobą. - Harry złapał mnie za ramię. - A jak ci się coś stanie? - dodał.
- Idioto mamy pranek, co mi się może stać? - zmierzyłam go wzrokiem.
- A jeśli napadną cię zombie, albo wampiry, albo inne potwory? Co wtedy? - powiedział bardzo poważnie.
- Ty chyba jeszcze nie wytrzeźwiałeś. - wzniosłam oczy do góry. - Dobra chodź. - pociągnęłam Harry'ego za rękę i poszliśmy przed siebie. Byliśmy kawałek od domku kiedy poczułam jak wibruje mój telefon. To Louis.
- Co jest? - spytałam.
- Zguba się znalazła, wracajcie. - odpowiedział i się rozłączył. 

- Boże! - wrzasnęłam.
- Jest? Wracamy?
- Tak. Z kim ja żyję. - Weszliśmy na ogródek. Na jednym leżaku leżał Louis, a na drugim nagi Zayn. Harry patrząc na Malik'a zaczął się śmiać. - Z czego rżysz idioto?! - rzuciłam patrząc na niego spod byka. Styles momentalnie przestał się śmiać.
- To co zrobimy? - zapytał Lou.
- Jak co? Budzimy go! - rzuciłam. Podeszłam do leżaka Zayn'a. Ściągnęłam z siebie bluzę i zakryłam przyrodzenie Zayn'a. Zaczęłam go szturchać i ciągle do niego mówiłam, ale nic nie dawało skutku.
- UWAGA! - wrzasnął Harry i zaczął lać zimną wodą z węża ogrodowego.
- Debilu! - krzyknęłam cała mokra.
- Ostrzegałem. - wzruszył ramionami i uśmiechnął się słodko.
- Co jest? - usłyszałam mega skacowany, pogrubiony głos Zayn'a.
- Co jest?! Ty się pytasz co jest?! - podparłam się o biodra. - Harry daj mi ten wąż! - Loczek podbiegł do mnie i wręczył mi go. Louis odkręcił wodę. Zaczęłam lać Malik'a. Ten nie zważając na swoją goliznę zaczął biegać po ogródku, a ja go ganiałam nadal lejąc wodą. Harry i Lou zwijali się ze śmiechu patrząc na całą tą szopkę. Spojrzałam na nich z uniesioną brwią, a po chwili strumień wody zwróciłam w stronę Louis'a i Harry'ego. Oni również zaczęli uciekać. Ganiałam całą trójkę, śmialiśmy się. W pewnym momencie woda przestała lecieć.
- Eeej no! - Wrzasnęłam robiąc smutną minę. Harry, Lou i Zayn odwrócili się i spojrzeli na mnie pytająco. - Ja tego nie zrobiłam. - Uśmiechnęłam się niewinnie. Spojrzałam w stronę gdzie był zawór. Stał tam wkurzony Liam.
- Co wy wyprawiacie?
- Niiiic. - całą czwórką odezwaliśmy się, a po chwili zaczęliśmy śmiać.
- Uspokójcie się, w domu jest bałagan, a wy zamiast sprzątać wydurniacie się na ogródku. - miał nadal zdenerwowany ton.
- Ja pierdole. - syknęłam. Odwróciłam się w stronę chłopaków. Spojrzałam na Zayn'a i zaczęłam się zwijać ze śmiechu. Zayn patrzał na mnie jak na nienormalną, to samo reszta.
- Coś ci się uniosło, kochanie! - wybełkotałam przez śmiech. Mulat spojrzał na dół i momentalnie zrobił się cały czerwony. Zakrył rękoma swoje przyrodzenie i pobiegł do domu. - Jaka dupcia! - wrzasnęłam za nim. Razem z resztą zaczęłam znów się zwijać ze śmiechu.
******************************************************

Przepraszam za tak długą przerwę. Postaram się to jak najszybciej nadrobić. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz