**** oczyma Alice ****
Nicole nie odbiera telefonu. To samo Niall. Nikki zapewniała mnie przez sms'a że wszystko okeej i że nic się nie dzieje, tyle, że jest już po 3, a ich nadal nie ma. Martwię się o nich strasznie. W końcu postanowiłam wziąć prysznic.
- Kochanie pójdziesz ze mną do pokoju po rzeczy? Bo jeszcze nadal nie najlepiej się czuję. - Wypowiedź skierowałam do Zayn'a, ten bez słowa wziął mnie pod rękę i skierowaliśmy się do pokoju mojego i Nicole. Dzięki Bogu miałam swój klucz. Weszliśmy do pokoju. Skierowałam się ku swojej walizce. Schyliłam się wyciągając z niej piżamę* i szlafrok* , a także ręcznik. Wręczyłam to Zayn'owi, który miał głupkowaty uśmieszek.
- Co zacieszasz? - Zapytałam patrząc na niego ze zdziwieniem, bo nie wiedziałam o co może mu chodzić.
- Wiesz nigdy, ale to nigdy nie pomyślałbym, że właśnie ty masz koszulę z Micki Mouse i różowy szlafroczek. - Uśmiech nie znikał mu z twarzy.
- Niby dlaczego?
- No wiesz ... Twoje stroje. Ta seksowna niebieska sukienka, szpilki, bluzki z dekoltem i inne takie. Wiesz kiedy tu szliśmy myślałem że wyskoczysz mi tu z seksowną koronkową koszulą, taką że na jej widok miałbym fantazje erotyczne, a ty mi tu wyskakujesz z Micki Mouse. - Nadal się uśmiechając przytulił mnie i poczochrał włosy.
- Hahahaha! Bardzo śmieszne. Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz kotku. - Powiedziałam zalotnie się uśmiechając. Zayn pocałował mnie namiętnie, gdy poczułam wibracje. Oderwałam się raptownie od ust Mulata i wyciągnęłam z kieszeni. Dzwoniła Nicole.
-* No na reszcie się odezwaliście! Wiecie, że się martwię? Gdzie was do diabła pognało? - Zaczęłam.
-*Alice. No właśnie o to chodzi, że nie wiemy gdzie jesteśmy. Chodziliśmy i nagle ... - Przerwała, bo usłyszała mój śmiech. - No i co rżysz? To nie jest śmieszne plebsie! - Nie przestawałam się śmiać. Zayn szturchnął mnie.
- Co jest? - Zapytał.
- Nic, tylko się z Niall'em zgubili. - Zaśmiałam się.
-* Dzięki, powinnaś nam współczuć, a nie się nabijać z nas. - Rzuciła Nikki.
-* No przepraszam. Więc zapukajcie może do kogoś, albo zaczepcie na ulicy, albo idźcie do najbliższego club'u spytajcie o adres, albo niech wam taksówkę zamówią.
-* No co ty geniuszu! Nie pomyślelibyśmy. - usłyszałam sarkazm.
-* Więc w czym problem?
-* W tym, że nikt nie idzie światła pogaszone i o tej porze normalni ludzie śpią.
-* a club?
-* Nie ma w pobliżu.
-* No to ja nie wiem co mam wam poradzić, nosz kurwa! Też nie macie co robić tylko się gubić. - Skrzywiłam się.
-* Dzięki wiesz, sami sobie poradzimy. - Rzuciła i rozłączyła się. Znieruchomiałam na chwilę po czym spuściłam głowę w dół i obwiniałam się, że nie potrafię im pomóc. Zayn przytulił mnie.
- Nie martw się, są duzi i potrafią sobie poradzić. Poza tym Nicole nie jest sama, jest z nią przecież Niall, więc nic jej nie będzie. - Powiedział.
- No, ale ja nie wiem co mam teraz zrobić, będę teraz cały czas o nich myśleć i w głowie pojawiają mi się już czarne scenariusze. - Powiedziałam z żalem w głosie. - Idę ich szukać. - Powiedziałam odrywając się od chłopaka. Złapałam za jakąś bluzę i ruszyłam do drzwi. Zayn złapał mnie w talii od tyłu.
- Kotku i gdzie chcesz ich szukać? Poza tym sama mówiłaś, że nadal nie najlepiej się czujesz, a co jeśli w drodze zasłabniesz i nie będziemy mogli cię znaleźć? - Powiedział nie puszczając mnie z objęć.
- Ale to nasi przyjaciele, a co jeśli nie trafią, albo ktoś im coś zrobi? - Zaczęłam panikować. - Zayn ja sobie nie wybaczę jeśli im się coś stanie, nie zniosę kolejnej utraty kogoś bliskiego. - Obróciłam się do niego przodem i mocno wtuliłam.
- Kochanie, po pierwsze dramatyzujesz, po drugie rozmawiałaś z Nicole i wiesz, że nic im nie jest, a po trzecie nikogo nie stracisz. - Powiedziawszy to pocałował mnie w czoło. - Chodź do mnie, wykąpiesz się i pójdziesz spać.
- Zayn nie zasnę. - Rzuciłam.
- Dobra, to nie musisz spać słoneczko, najważniejsze żebyś była przy mnie i żebym miał pewność, że nie szukasz ich na własną rękę. - Pocałowałam go.
- Dziękuję.
- Za co?
- Za to, że się o mnie troszczysz, że nie pozwalasz mi płakać i że mnie wspierasz. Dziękuję.
- Od tego jest chyba właśnie chłopak, prawda? - Uśmiechnął się. Wziął moje rzeczy i poszliśmy do jego pokoju. Leo jeszcze nie spał.
- A gdzie Nicole i Niall. Blondas obiecał, że zagramy w karty. - Powiedział tasując je.
- Zgubił się z Nicole. - Powiedział Zayn. Leo najpierw zaczął się śmiać po czym spoważniał.
- Serio? - Zapytał.
- Nie no tak sobie jaja robimy. - Skrzywiłam się.
- A młoda się o nich martwi. - Zayn spojrzał na mnie.
- Mówiłam coś na temat "młodej" "małej" "niuni", prawda? - Skierowałam wzrok na chłopaka. Zayn uśmiechnął się tylko na co ja pokręciłam głową i poszłam do toalety. Umyłam się szybko i wróciłam do pokoju. Usiadłam na łóżku na przeciwko Zayn'a.
- No to od kiedy się znasz z Nicole? - Spytał Mulat.
- Od podstawówki.
- Aly, a pamiętasz jak Nicole się popłakała, bo nie chciałem jej wpuścić do twojego domu? - Zaśmiał się Leo.
- Pamiętam! - Zaczęłam się śmiać razem z nim.
- Ale czemu nie chciałeś jej wpuścić?
- Bo on nigdy jej nie lubił. To znaczy jak byliśmy młodsi. Zawsze mówił, że to brzydka jędza i że mam się z nią nie zadawać. - Wtrąciłam.
- Co?! Brzydka jędza?! - Powtórzył Malik śmiejąc się.
- No tak! Bo na podwórku zawsze wszystkich buntowała przeciwko mnie. - Zrobił śmiesznie smutną minę.
- Dopiero jak miała jakieś 14 lat zamknęła się i od tamtej pory zachowuje zdanie tylko dla siebie. - Rzuciłam.
- Coś się wtedy wydarzyło?
- W przeciągu nie całych 5 miesięcy straciła 2 bliskie osoby. Prababcię i wujka. Nie wytrzymywała, ale dobrze to ukrywała pod uśmiechniętą maską, ale tylko ja widziałam co tak naprawdę Nicole czuje w głębi. Nikomu się tak nie zwierzała jak mi.
- Ale coś się zmieniło od kiedy cie zabrali, nie? - Wtrącił Leo.
- Tak. Wydaje mi się, że jeszcze bardziej ona się zamknęła i tym razem nawet przede mną. Pomimo, że w weekend'y się widywałyśmy. - Dodałam. Przez kolejne parę minut wspominaliśmy z Leo wszystko co było możliwe, aż w pewnym momencie usnęłam.
**** około 1.5 h później ****
- Już jesteśmy. - Ledwo usłyszałam czyjś szept. Otworzyłam delikatnie oczy i ujrzałam Nicole.
- Na szczęście! - Wrzasnęłam i uściskałam ją mocno.
- Udusisz mnie. - Zaczęła się śmiać. Puściłam ją.
- No więc jak trafiliście do hotelu? - Zapytałam siadając.
- Kręciliśmy się ciągle po tej samej ulicy, aż w końcu jakaś babka około 30 lat wyszła do nas i zapytała czego szukamy, więc ja na to, że się zgubiliśmy, a nawet nie wiemy jaka to ulica i nawet nie mamy przez to jak zamówić taksówki. Zaprosiła nas na herbatę i okazało się, że miała seans filmowy z przyjaciółmi, więc szybko zadzwoniła nam po taksówkę, podziękowaliśmy jej, pożegnaliśmy się i wróciliśmy.
- A skąd wiedziała, że się tam kręcicie?
- Bo jej znajomy powiedział, że jakaś parka od godziny się tam kręci i ona do nas wyszła i dalej już wiesz. - Odparła.
- Błagam was więcej mi tego nie róbcie, nawet nie wiecie co mi się w głowie pojawiało, wszystko co możliwie najgorsze. - Powiedziawszy to przytuliłam Nikki i Niall'a.
- Tsa właśnie słyszałam jak się o nas martwiłaś jak ci o tym powiedziałam. - Skrzywiła się.
- No bo jak mi o tym powiedziałaś początkowo nie wierzyłam, ale jak już się rozłączyłaś to zapytaj Zayn'a, że już leciałam was szukać, tylko, że on mi nie pozwolił. - Odparłam. Nicole uśmiechnęła się i przytuliła mnie.
- Wiem, że się martwiłaś, za dobrze cię znam, a poza tym Zayn wszystko nam powiedział.
- Nie wiem jak wy, ale ja jestem strasznie zmęczony. - Powiedział Niall.
- Ja też. - Dodała Nicole.
- To idźcie spać, rano pogadamy. - Ucałowałam obojga i położyłam głowę na poduszkę.
- Dobranoc. - Powiedzieli razem Nicole i Niall.
- Dobranoc. - Powiedziałam. Zayn wrócił z toalety i położył się obok mnie. Wtuliłam się w niego.
- Szczęśliwa, że wrócili? - Zapytał.
- Tak. - Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się.
- To idźmy już spać. - Powiedział. - Dobranoc kotku. - Dodał.
- Dobranoc kochanie. - Powiedziałam i pocałowaliśmy się. Zamknęłam oczy.
- A mi to już nikt nie powie dobranoc, nie? - Oburzył się Leo. Razem z Zayn'em zaśmialiśmy się.
- Dobranoc kochany Leosiu. - Powiedziałam.
- Dobranoc. - Powiedział wyraźnie zadowolony.
**********************************************************
I mamy rozdział 8.
Dziękuję za ponad 500 wejść.
Jaram się każdą kolejną setką. Co ja gadam?! Jaram się KAŻDYM wejściem. <3
Naprawdę nie wierzę, że aż tyle osób tu wchodzi i czyta to co powstaje w mojej wyobraźni. ;D
Oczywiście jak zawsze zachęcam do komentowania <3
Jeszcze raz DZIĘKUJĘ za PONAD 500 WEJŚĆ <3
Jesteście kochani <3
Zajebiste wrecz ;* <3
OdpowiedzUsuń