poniedziałek, 3 września 2012

rozdział 9

*** Oczyma Alice ***
Obudziły mnie czułe pocałunki Zayn'a.
- Dzień dobry kochanie. - Powiedział całując mnie po raz setny.
- Dzień dobry. - Powiedziałam uśmiechając się i odwzajemniając uśmiech.
- Jak się spało? - Zapytał.
- Dość dobrze, ale ktoś się straaasznie rzucał. - Uśmiechnęłam się strasznie szeroko.
- Przesadzasz. - Zaśmiał się. Wstałam i poszłam do łazienki. Umyłam zęby i buzię, a potem wróciłam do pokoju, gdzie siedział Zayn w samych gatkach. Patrzył na mnie, gdy wychodziłam z toalety. Uśmiechał się zadziornie. Doskonale wiedziałam o co mu chodzi. Uśmiechając się podeszłam do niego. Usiadłam mu na kolanach i pocałowałam. Przygryzł moją wargę na co oboje się zaśmialiśmy. Ręce chłopaka trzymały moje biodra, ja zaś trzymałam ręce na jego ramionach.
Uwielbiałam gdy całowaliśmy się, gdy obsypywał mnie masą pocałunków na minutę. Czułam się wtedy wyjątkowa, jedyna. W jego pocałunkach było coś niezwykłego co dawało szczęście i podniecenie. Całując go miałam ochotę na coś więcej, ale dziś nie byłam na to raczej gotowa, bynajmniej nie teraz.
Oderwałam się od niego i patrzałam w jego oczy. Zayn miał dziwną minę.
- Coś nie tak? - Spojrzał na mnie dziwnie, tak jakby posmutniał.
- Nie, nie kochanie, wszystko gra. - Uśmiechnęłam się słodko.
- Więc ...
- Po prostu ktoś mógłby nam przerwać. - Nadal słodko się uśmiechając pocałowałam go po raz ostatni. Wyszłam z pokoju i skierowałam się do pokoju Nicole. Zapukałam do pokoju.
- Kto? - Usłyszałam głos Nicole. Nie wiem czemu wydawało mi się, że był jakiś inny.
- Ja. - Powiedziałam do nadal zamkniętych drzwi.
- Moment! - krzyknęła. Słyszałam jakby za drzwiami odbywało się szybkie sprzątanie. Po chyba 5 minutach Nicole otworzyła mi drzwi.
- Ileż mam czekać? - Zapytałam śmiejąc się.
- Nie marudź właź. - Uśmiechnęła się nerwowo. Moim oczom ukazały się łóżka stojące obok siebie.
- A to? - Powiedziałam kierując palec na łóżka. Nikki i Niall chyba się speszyli, więc tę ciszę puściłam mimo uszu. - Ja tylko po walizkę. To znaczy ubiorę się, ogarnę i zawijam. - Powiedziałam.
- A właśnie o której jedziemy? - zapytał blondyn.
- Wczoraj mówili że gdzieś o 14 - 15 góra, bo pewnie korki będą. - Powiedziałam klęcząc przy torbie. - Nikki nie wiesz gdzie mam bluzkę* z Mckenzie? - Rzuciłam.
- Ja ją mam przecież. - Powiedziała wyciągając ze swojej torby bluzkę.
- Od kiedy? - Zdziwiłam się.
- Od wyjścia na plażę, jak szukałaś sukienki wpakowałaś mi ją do walizki. - Skrzywiła się.
- Dobra, dobra. - Pokazałam jej język. Wzięłam jeszcze moje dresy* i bieliznę, a następnie poszłam do toalety się ubrać i umalować. Związałam włosy w niedbały kok, a rzęsy przejechałam tuszem.
- To co idziemy na śniadanie wszyscy razem czy może wolicie iść sami? - Zapytał Niall.
- Wiesz .. W sumie dobry pomysł. - Uśmiechnęłam się. - To co ja idę do Zayn'a i Leo, a wy pójdziecie do Harry'ego i reszty i spotykamy się za 10 minut przy recepcji?
- Zgoda! - Powiedział z uśmiechem. Wparowałam do pokoju Zayn'a.
- Zbieraj dupsko kochanie! - Rzuciłam.
- Słucham? - Spojrzał na mnie unosząc brwi do góry.
- Oj Boże! Idziemy na śniadanie, wszyscy razem. - Powiedziałam wznosząc oczy ku górze.

 - Wszyscy? W sensie cała nasza patologia? - Odezwał się Leo.
- No raczej?
- A gdzie się pomieścimy?
- Dostawimy stolik, bez panki damy radę. - Uśmiechnęłam się i machnęłam ręką.
- Ciekawe kto sieje największą panikę. - Rzucił pod nosem Zayn.
- Słucham? - Udałam że nie słyszałam. Wiedziałam, że chodziło mu o to z Nicole i Nialler'em.
- Nie mów słucham bo cie ... - Urwał.
- Bo co? - Podeszłam do niego bliżej.
- Bo cie ... - Znów nie skończył.
- Noo słuuuucham. - Powiedziałam dotykając jego torsu. Pochylił się do mnie, a potem szepnął na ucho.
- bo cię wyrucham. - Spojrzał na moją rozpromienioną twarz. Po chwili jednak ja spoważniałam.
- Panie Zayn'e. Ja wiem że panu tylko jedno w głowie, ale niech pan da spokój, bo jest tu jeszcze pewien osobnik, a konkretnie mój kuzyn, więc niech pan mi nie składa tak niemoralnych propozycji. - Mówiłam z taką powagą, ale w głębi chciało mi się strasznie śmiać. Zayn również spoważniał.
- Dobrze proszę pani. Zachowałem się jak gówniarz, niech mi panienka wybaczy. - Powiedział równie poważnie co i ja. Skinęłam głową, a potem obróciłam się tyłem do Zayn'a i już chciałam ruszyć kiedy poczułam jak jego ręce obejmują mnie całą w pasie. Ścisnął mnie mocno i uniósł nad ziemią.
- Pamiętaj kochanie, że wybrałaś bad boy'a, a nie dobrze ułożonego chłopczyka. - Powiedział dalej mnie trzymając nad ziemią. Po chwili odstawił mnie, a ja złożyłam na jego ustach słodki pocałunek.
- Wiem kochanie. Jedyne co dobrze masz ułożone to włosy. - Pocałował mnie.
- Ja pierdolę! Rzygam jak na was patrzę, czaicie? - Powiedział z udawaną powagą. - Idziemy na to śniadanie? - Dodał po chwili. Zayn złapał moją dłoń i wyszliśmy, a Leo zamkną drzwi na klucz. Kiedy doszliśmy do restauracji Harry i Lou oczywiście się wygłupiali, Liam stał z jakąś dziewczyną i widać było, że dobrze im się gada, bo Payn, aż kipiał ze szczęścia, Niall i Nicole.. Właśnie ich gdzieś wcięło. Podeszłam do Lou i Harry'ego. Leo i Zayn zostali na fotelach i gadali o czymś.
- Hej chłopaki. - Powiedziałam uśmiechając się szeroko do obu.
- Hej Aly. - Powiedział Harry przytulając mnie i pocałował mnie w policzek.
- Cześć Aly . - Powiedział i powtórzył czynności po Harry'm.
- Nie wiecie gdzie Niall i Nicole? - Zapytałam opierając się o ramię Lou.
- Poszli poprosić, żeby nam złączyli stoliki. - Powiedział Louis obejmując mnie w pasie. 

- Siema. - Rzucił Zayn i przybił "piątki" chłopakom, po czym tak jakby wyrwał mnie od Louis'a. 
- Coś czuję, że żarłok i Nutella'nka sami zaczną to wspólnie śniadanie. - Zaśmiał się Harry. Staliśmy jeszcze jakieś 5 minut. Obserwowałam Liam'a. Ta dziewczyna chyba naprawdę mu się podobała. Uśmiechał się najszczerzej jak mógł, nerwowo gładził nogę i poprawiał włosy. 
- Ooo idą.- Z obserwacji wyrwał mnie głos Leo.
- Czy oni trzymają się za ręce?! - Wytrzeszczyłam oczy.
- Cześć. - Powiedział blondyn i rudowłosa Nicole.
- Eeem no cześć. Trzymaliście się za ręce! - Rzuciłam.
- Nieee. Co ty omamy masz czy jak? - Powiedziała Nicole wznosząc nerwowo oczy do góry.
- Taaak.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Skończcie! - Wrzasnął Louis. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać z głupoty mojej i Nicole.
- Idziemy? - Zapytał Niall. Skinęliśmy zgodnie głowami.
- Liam! Chodź na śniadanie słodziaku! - Krzyknął Harry. Liam zrobił dziwną minę, a dziewczyna zaczęła się śmiać. Pożegnali się, a Liam dołączył do nas.
- Słodziaku?! - Skrzywił się.
- Liam kochanie! Nie ukrywajmy już się! - Wrzasnął Harry i Wskoczył na Payn'a.
- No weź! Bo jeszcze Shannon zobaczy! - Zrzucił go z siebie.
- Shannon?! To tak ma na imię ta z którą mnie zdradzasz?! - Udał oburzonego.
- Hola hola! Czy ty mnie loczuś zdradzasz z Li?! - Złapał go za ramiona.
- Lou! Wybacz mi! To była jedna noc! Jedyna! - Udawał, że płacze.
- A ja nadal sądzę, że ci dwaj są gejami. - Rzuciła do mnie Nicole, podczas gdy Lou i Harry wyjaśniali sobie swoje zdrady.
- A ja nadal sądzę, że szłaś z Horan'em za rękę. - Uśmiechnęłam się i przytuliłam ją. Nikki nie odezwała się ani słowem. Weszliśmy na salę gdzie były stoliki. Podeszła do nas kelnerka i zaprowadziła nas do 2 połączonych stolików. Podała nam karty dań i odeszła, zapewniając, że za chwilę wróci. Przejrzeliśmy karty i każdy z nas wiedział co chce. Kelnerka podeszła i spisała nasze dania, a potem odeszła znów kierując się ku kuchni. Na zamówienia nie czekaliśmy długo z jakieś 10 - 15 minut. Jedliśmy rozmawiając i śmiejąc się z naszej gejowskiej parki - Harry i Louis. Po śniadaniu wszyscy udaliśmy się do pokoju Zayn'a, aby obgadać kto z kim jedzie i kto prowadzi. Sprawa była jasna. Ja, Zayn, Nicole i Nill jedziemy autem z Leo, a Harry i Lou z Liam'em.
- Każecie mi jechać z tymi bachorami! Na dodatek ja muszę prowadzić. - Oburzył się.
- Daddy nas zawozi! A co lepsze marcheweczko, mamy cały tył dla siebie. - Uśmiechnął się Harold i jak zwykle zaczął się wygłupiać z Louis'em. 

- To ja i Nikki idziemy się pakować. - Powiedziałam.
- Eeej, a buzi? - Powiedział Zayn podchodząc do mnie. Leo i reszta zrobili coś w stylu " ooo nie! Znów!", ale ja się tym nie przejęłam i pocałowała Zayn'a długo i namiętnie. Nikki ciągnęła mnie z rękę więc oderwałam się od ust chłopaka i poszłam z nią do pokoju. Zaczęłyśmy składać ubrania.
- Boże! Ty i Zayn normalnie gdybyście mogli byście całowali się 24 na dobę! - Rzuciła gdy poruszyłyśmy temat mojego związku.
- No przykro mi. On zbyt dobrze całuje żebym mogła się mu oprzeć. - Powiedziałam uśmiechając się.
- No dobra rozumiem. Wszystko wszystkim, ale nie uważasz, że trochę za szybko to się potoczyło? Ty i Zayn? Wasz związek? Bo wiesz gdy tu dojechaliśmy uważałaś, że to dupek, a teraz ... Ust, wzroku, rąk nie możecie od siebie oderwać.
- Nikki prawda jest taka, że on mi od razu się podobał ... 

- Wiem, ale nie mówimy o początku znajomości, tylko o waszym związku. Ufasz mu? - Zapytała z troską.
- No wiem, ale ... Tak ufam. Wierzę, że on mnie uszczęśliwi. Pokocha jak nikt. - Powiedziałam ze smutkiem.
- A czy nie szukasz w nim pocieszenia? Kogoś kto załagodzi ból i wypełni pustkę po rodzicach i Tommy'm? - Jej głos nadal był przepełniony troską, nie wspominając o oczach.

- Nie. To znaczy. Nie myślałam o tym w ten sposób, ale ... Może masz rację. Może chcę, aby on był pocieszeniem. Tylko, że pustki po nich nikt nie wypełni. - Po moich policzkach spłynęły łzy. Nicole przetarła mi je. - Ale jednak mimo wszystko chcę z nim być. Początek wiadomo nie był miły, ale kiedy pocałował mnie wtedy w pokoju ... Ja ... Ja poczułam, że mogę być dla niego kimś więcej, a potem na plaży on chciał odejść i mnie zostawić, a ja nie chciałam, chciałam mieć go obok, ale nie tylko w tamtej chwili ... Poczułam, że potrzebuję go na dłużej, tak jakby na zawsze. - Teraz rozryczałam się konkretnie. Ryczałam, choć sama nie wiedziałam dlaczego. Być może właśnie uświadamiałam sobie, że mój związek jest tylko czymś na pocieszenie, czymś co ma mnie postawić na nogi po utracie bliskich. Właśnie tego się bałam. Jeszcze długi czas rozmawiałyśmy, a ja nadal płakałam. Do pokoju wszedł Zayn. Starałam ukryć się moje łzy i udawać, że nie płakałam, ale już chyba za dobrze mnie znał. Podszedł do mnie i zaczął wypytywać o co chodzi. Bałam się mu powiedzieć, że znów zwątpiłam w nasz związek. Bałam się, że uzna, że nie chcę z nim być, ale przecież tak naprawdę sama nie wiedziałam, czy to wszystko ma jakikolwiek sens. Zmęczony moimi wymijającymi odpowiedziami zabrał bagaż i zapakował go do bagażnika. Ja wsiadłam na tylne siedzenie przy oknie, a obok mnie mój chłopak. Pozwoliłam sobie zasnąć, bo przed nami długa droga i stanie w korkach.

*************************************


Już jest rozdział 9 ;*
Długo musieliście czekać co jest moją winą, ale zrozumcie, że ostatnie dni wakacji chciałam wykorzystać jak najlepiej. <3
Mam nadzieję, że nie zawiodłam waszej ciekawości <3
Teraz już rozdziały będą dodawane tak często jak tylko będę mogła je dodawać.
Kocham Was i dziękuję za tyle wejść i komentarze <3
Czekam na recenzje w komentarzach. <3
Do następnego. Cya. Kaśku xxxx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz