*** Oczyma Alice ***
Latałyśmy jak idiotki szukając Niall'a, Larry'ego, Zayn'a, Liam'a i Leo. Nikki była cała zapłakana i roztrzęsiona. Czarne smugi na jej policzkach, które przedłużały się wraz z każdą łzą i podpuchnięte oczy od płaczu. Nie mogłam na nią patrzeć, ale nie dlatego że była brzydka czy coś, po prostu widok właśnie jej w takim stanie przyprawiał mnie o straszny ból serca. Zobaczyłyśmy Liam'a siedzącego na kocu z jakąś dziewczyną. Wyglądali na zagadanych. Siedzieli daleko od wszystkich. Postawą przypominała mi tę laskę z nad morza.
- Liam! - wrzasnęłam. Chłopak momentalnie się odwrócił. Spojrzał w naszym kierunku z rozkojarzeniem, a kiedy dostrzegł nas podchodzące bliżej posłał nam spojrzenie pełne gniewu i złości. Jakbyśmy przerwały mu coś ważnego.. Właściwie nie obchodził mnie w tym momencie czy mu coś przerwałam, przeszkodziłam mu w czymś, czy też będzie na mnie wściekły, teraz liczyło się to by znaleźć Annette jak najszybciej.
- Co jest? - zapytał się oschło. Kiedy dostrzegł jednak zapłakaną twarz Nikki wstał i złapał ją w ramiona, zapominając o dziewczynie siedzącej obok niego. - Nikki, co się stało? - teraz jego głos był pełen troski i współczucia.
- Bo ... bo ... Annette ... - wtulona w jego ramiona zaczęła zanosić się szlochem, nie mogła wydusić z siebie żadnego słowa więcej, a na samą myśl o zaginionej kuzynce Nikki dostawała ataku płaczu.
- Annette zniknęła. Nigdzie jej nie ma. - odpowiedziałam za nią krótko. Liam spojrzał w bok, gdy Nicole znów się w niego wtulała. Kątem oka zauważył siedzącą rozkojarzoną brunetkę i chyba na moment zapomniał kim ona jest, jednak szybko sobie przypomniał. Odepchnął delikatnie Nikki i pomógł wstać brunetce.
- Shannon, tak bardzo cię przepraszam. To Nikki i Alice. Moje przyjaciółki. - Wyjaśnił. Shannon podała nam ręce.
- Miło mi. - rzuciła uśmiechając się.
- Nam też. - odparłam za nas dwie z lekkim uśmieszkiem.
- Mogłabym wam jakoś pomóc? Słyszałam co się stało więc ..
- Oczywiście. Jeśli chcesz i będziesz na tyle miła, chętnie przyjmiemy twoją pomoc. Teraz każda para oczu się liczy. - odezwała się z nutą nadziei w głosie Nikki. - Dziękuję. - dodała przytulając Shannon.
- Teraz jeszcze musimy poszukać reszty. - rzuciłam i ruszyliśmy. Ja razem z Nicole szłam przodem. Starała się ją jakoś pocieszyć i sprawić by choć na chwilę zapomniała o zaginionej kuzynce, ale nic nie działało. Nikki strasznie bała się o Annette. Ten wyjazd sprawił, że obie się przywiązały do siebie. Nikki mi opowiadała o tym. Mówiła, że teraz zdołały znaleźć wspólny język i dogadują się lepiej niż zawsze, że to co mówiła o Annette na początku, że jest głupią gówniarą wcale nie jest prawdą, że jednak mimo wszystko Annette to dobra kuzynka. Nicole również bała się konsekwencji. Bała się tego że nie daj Boże Annette coś zagraża, ale również tego, że gdy matka i ciotka się o tym dowiedzą, zabiją Nikki, a tak naprawdę to nie była jej wina. Przecież Nikki pilnował dziewczynę najlepiej jak mogła, a poza tym nie była ona już 10letnim dzieckiem więc potrafiła sama o siebie zadbać. Ale matka i tak nie podzielałaby zdania Nikki i mojego i zaczęłaby się wydzierać na nią, że jest nieodpowiedzialna.
Liam z tyłu tłumaczył wszystko Shannon. Opowiadał jej kto z kim jest i jak to się zaczęło. Z ust Liam'a brzmiało to niemal romantycznie. Szczególnie historia moja i Zayn'a. Z ust Shannon wydobywały się tylko którkie "mhyy" "aaa" "wow, serio?" "niespodziewane".
Kiedy doszliśmy do naszego koca siedział tam Dave z Niall'em i Leo. Blondyn zobaczył nas z daleka. Wstał niemal się zataczając i slalomem podbiegł do nas. Wyglądało to dość komicznie. Co prawda zaśmiałam się lekko, ale gdy spojrzałam na zmęczoną i smutną twarz Nikki przestałam momentalnie. Złapał w ramiona Nicole. Wplątywał palce w jej włosy i głaskał po plecach. Nikki chyba poczuła bezpieczeństwo w ramionach chłopaka, bo przestała zanosić się szlochem.
- Kochanie słyszałem co się stało. Nie martw się, znajdziemy ją. - widocznie mocniej ją przytulił. Tymi słowami wywołał wilka z lasu. Nikki na samą myśl znów wpadła w ryk. Niall zauważył że sam to spowodował i próbował ją uspokoić. - Już dobrze, dobrze. - dodał spokojnym i opanowanym głosem. Dziewczyna oparła głowę o jego ramię.
- Może lepiej zostań z nią tu, a my poszukamy Zayn'a i Larry'ego. - zwróciłam się do Niall'a.
- Nigdzie nie zostanę! Chcę iść jej szukać, muszę iść jej szukać Chodź Niall idziemy. - wyraźnie rozzłościła ją moja propozycja, a z ostatnim zdaniem zaczęła ciągnąc blondyna za rękę w byle jakim kierunku.
- Słuchaj Nikki, nie chodzi o to, że masz przestać szukać Annette. Potrzebujesz chwilę spokoju, musisz odetchnąć i się uspokoić. Zostaniesz tu z Niall'em, a my poszukamy Zayn'a i reszty, a potem wrócimy i razem jej poszukamy. - mój głos był delikatny. Nikki jednak nadal protestowała, mówiła, że nie może zwlekać, że liczy się każda chwila. Prawdę mówiąc miała rację, ale ona sama była zbyt roztrzęsiona by szukać Annette, a w tym stanie na pewno te poszukiwania nic by nie wskórały.
- Zróbmy tak. Alice i Leo idą szukać reszty waszej paczki, ja i Liam szukamy Annette ...
- A ja? - Nikki przerwała Shannon.
- A ty zostajesz tu z Niall'em i będziecie czekać na nasz powrót. - rzuciła Shannon. Trzeba było przyznać Liam trafił na bardzo pomysłową dziewczynę, ale czy to wystarczyło? Nikki z początku zawahała się, ale jednak przystała na propozycji Shannon. Razem z Niall'em i Dave została na kocu, a ja Leo, Liam i Shannon ruszyliśmy. Przez pewien czas szliśmy we czwórkę, jednak stwierdziliśmy, że jeżeli mamy odnaleźć pozostałych należy się rozdzielić. Ja oczywiście poszłam z kuzynem, a Liam z Shannon. Chodziliśmy po plaży i pytaliśmy przechodniów o Annette. Opisywaliśmy ją, jak wyglądała, w co była ubrana, jednak nikt nie był w stanie nam pomóc. Wszyscy kręcili przecząco głowami i zawsze była jedna śpiewka.
- Niestety nie widziałam jej, przykro mi. Wierzę, że się znajdzie, powodzenia życzę. - odparła już chyba setna osoba z kolei. Jednocześnie rozglądaliśmy się również za moim chłopakiem i przyjaciółmi, ale ich też nikt nie wiedział. Jedna dziewczyna powiedziała, że widziała parę gejów idących w stronę naszego domku, ale nie mieliśmy pewności czy chodziło jej właśnie o nich, bo po jej opisie byli nie co inni, a poza tym laska była nieźle wcięta.
- Właściwie czemu my do nich nie zadzwonimy? - zdziwił się Leo.
- Lou nie brał telefonu, a Zayn ma w mojej torebce. - odparłam.
- A Harry?
- Bez kitu! Masz telefon? - Leo skinął głową. - To dawaj zadzwoń do Harry'ego. - Leo wyciągnął telefon z kieszeni i wybrał numer Harolda.
*- Harry?! - rzucił gdy tylko ktoś odebrał telefon.Głos Leo przepełnił się krztą radości, że chociaż ich znajdziemy.
- ....
*- Aha, no dobra, to pa. - minę miał zrezygnowaną.
- Iii .. ? - spojrzałam na niego unosząc brwi.
- Zostawił telefon na kocu, Nikki odebrała. - odparł. To był pierwszy raz od dłuższego czasu kiedy mogłam porozmawiać sam na sam z Leo. Tylko właściwe to chyba nie był odpowiedni moment, ale Leo sam zaczął nawijać. Pierw zapytał jak mi się u nich mieszka. Czy nie czuję się dziwnie mieszkając z nim i jego rodzicami. Potem zaczęliśmy gadać o moich rodzicach, o ich śmierci i jak to się na mnie odbiło. Zaczęliśmy wspominać. Potem rozmowa zeszła do mojego związku z Zayn'em. Zaczął się z nas nabijać, z tego że darliśmy z sobą łachy tylko po to by potem z sobą być. Stwierdził jednak, że to dobrze, że jestem właśnie z nim.
- Rzecz jasna siostra, że do reszty nic nie mam. Kolesie ją spoko i serio ich lubię, ale Zayn to Zayn. Wiadomo jak to utalentowany bachor, próżny, ale jest całkiem okeej i wiem, że nie pozwoli cię skrzywdzić, a i sam ci nic takiego nie zrobi. Znam go na tyle dobrze, żeby mu zaufać i cię w jego ręce powierzyć. - tak właśnie Leo tłumaczył. Nasza rozmowa ciągnęła się, a poszukiwania nie dawały skutków. Zrezygnowani zaczęliśmy się kierować w stronę Nikki. Po drodze oczywiście wciąż pytaliśmy o Zayn'a , Lou, Harolda i Annette, ale ludzie nadal irytowali mnie tą samą śpiewką. W pewnym momencie myślałam, że ich zatłukę. Sądzili, że jeśli powiedzą, że im przykro to to coś zmieni. Tak naprawdę zmieniało to tylko mój nastrój, z złego na jeszcze gorszy. Ludzie nie rozumieli, że wolałabym już usłyszeć "Nie widziałem jej, spieprzajcie mi stąd, chcę sie pieprzyć ze swoją laską" niż jak to jest mi przykro i życzą owocnych poszukiwań, nie rozumieli, że gówno to dawało.
- Siostra! Pacz, Zayn. - pokazywał palcem na idącego chłopaka, którego podtrzymywała dziewczyna. Poznałam go po tym pijackim chodzie, to był Zayn. Ruszyliśmy w ich stronę nie co szybciej.
- Zayn! - wrzasnęłam. Chłopak odwrócił się szybko. Nie dość, że sam prawie wylądował na piachu to prawie pociągnął za sobą tą laskę. Kiedy podeszłam bliżej zdałam sobie sprawę że to Blanka - znajoma Dave - byłam spokojna, bo wcale nie musiałam się obawiać, że coś między nimi było. Po pierwsze dlatego, że Blanka była zajęta, a po drugie, że była trzeźwa.
- Blanko, robił ci jakieś kłopoty? - zapytałam.
- Nie, kiedy poszłaś tańczyć z Dave on przylazł do mnie i zaczęliśmy gadać, ja musiałam iść do baru niedaleko po alkohol więc powiedział, że idzie ze mną, a zanim wyszłam z zaplecza on był już zajebany.
- Dziękuję. - odparłam.
- Nie ma za co śliczna. - Blanka uśmiechnęła sie i mnie przytuliła. Leo prowadził Zayn'a. - Wiecie ja muszę jeszcze tam na chwilę wrócić. Pa - zawróciła i poszła w drugą stronę. - Alice! - usłyszałam za sobą ponownie głos Blanki. Podbiegła do mnie. - Jeżeli szukacie tych gejowatych kolesi to poszli do baru dla gejów. Katy założyła się z nimi, że tam nawet nie wejdą, ale oni powiedzieli, że będą tam nawet do rana siedzieć, no i poszła z nimi, bo mnie oczywiście ma w dupie jak poznaje kogoś nowego. - końcówkę powiedziała pół żartem, pół serio. - Dave powie wam gdzie to, u nas jest tylko jeden taki club. - Jeszcze raz się pożegnałyśmy i każdy poszedł w swoją stronę.
- Nie jesteś zazdrosna? - oburzył się lekko Leo. - Był z inną panną, całkiem niezłą panną. - dodał.
- Ta panna i tak na niego nie poleci. - zaśmiałam się. Gadaliśmy jakby Zayn'a w ogóle tu nie było. Właściwie to przez pewien czas był nieobecny.
- Bo? Sądzisz, że nie poleci na niego bo co? Bo ma inną? Tym bardziej jej się spodoba, co nie? - klepnął go w plecy. Zayn ledwie to odczuł.
- Nie muszę się martwić Blanką. - rzuciłam.
- Mylisz się - odparł Leo. Zaśmiałam się. - Z czego się śmiejesz? - dodał.
- Blanka to lesbijka, a Katy to jej laska. Nadal sądzisz, że Blanka poleci na Zayn'a? - Leo zdębiał. Wpatrywał się przez chwilę we mnie.
- Takie cycki, taka dupcia i ona jest lesbą? - rzucił z niedowierzaniem.
- To samo pomyślałem. - wtrącił Zayn. Klepnęłam go w ramię.
- Ja ci dam. - zaśmiałam się. Mulat wyrwał się z rąk Leo i zaczął mnie gonić, byłam również pijana i nie miałam siły biegać więc złapał mnie w mgnieniu oka. Przewróciliśmy się na piach. Zayn zabawnie wyglądał gdy był pijany, co nie oznaczało mniej seksownie. Jego usta zbliżyły się do moich i czule się całowaliśmy. Włożył rękę pod moją sukienkę.
- Dajcie spokój, mamy ważniejsze sprawy niż powiększanie gatunku ludzkiego. - odciągnął ode mnie Zayn'a. Oboje wstaliśmy. Zayn puścił mi oczko i uśmiechał się. Wpatrywał przez chwilę we mnie.
- Czyja to bluza? - bełkotał.
- Dave dał mi, bo było mi zimno. - odparłam. Zayn pokręcił głową. - O co ci chodzi? - dodałam.
- Nie podoba mi się, że uczepił się właśnie ciebie.
- Wcale się nie uczepił, po prostu chciał być miły i dał mi ją na chwilę.
- Pocałował cię, bo też chciał być miły?! - wrzasnął gniewnie. - Zdziwiona, że widziałem? - przez chwilę nie wiedziałam co mam powiedzieć.
- Po pierwsze nie wydzieraj się na mnie, a po drugie to było tylko w policzek.
- I co z tego?! Ale było! - znów wrzasnął.
- Jak Harry czy inni mnie pocałują w policzek nie robisz takiej afery. - skrzywiłam się.
- Oni to co innego. - odparł.
- To to samo. Też są homo i też są facetami.
- Ale im mogę ufać. - głos miał nieco ciszej jednak nadal przepełniony gniewem.
- Jak ty się z laskami prowadzasz i muszę cię szukać to jest dobrze, a jak ja pożyczę bluzę od kolegi i on mnie pocałuje w policzek to już wielkie halo! - tym razem to ja krzyknęłam.
- Ta laska była lesbą.
- I co z tego?
- To co innego!
- To to samo!
- Uspokójcie się, do chuja! Annette zniknęła i trzeba ją znaleźć, a nie kurwa się kłócicie! - wtrącił Leo. Przez resztę drogi szliśmy w ciszy, jedynie pojedynczo odzywaliśmy się do Leo ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz