piątek, 27 lipca 2012

# rozdział 3

*** Oczyma Alice ***


- Alice. - Usłyszałam szept Nicole. Nie ruszyłam się jednak. - Aly. - Znów jej szept. Brak jakiejkolwiek reakcji. - Alice Katherine Dixon, radzę ci się ruszyć, bo i tak wiem, że nie śpisz, więc liczę do trzech. - Powiedziała i zaczęła odliczać. - TRZY! - krzyknęła i rzuciła się na mnie.
- Debilu! - Krzyknęłam leżąc pod ciężarem Nicole.Ona tylko uśmiechnęła się niewinnie. 
- Złaź ze mnie. - Powiedziałam, a na mojej twarzy pojawił się grymas.
- Nie. - Powiedziała i pokazała mi język. 
- Pewna jesteś? - spytałam. Przyjaciółka skinęła głową. Zaczęłam ją łaskotać. Miotała się po łóżku, aż w końcu spadła. Zaczęłyśmy się śmiać. Wstałam z łóżka i podeszłam do biurka, a Nikki nadal leżała na podłodze. 
- Robię trolololoo na podłodze! - Wydzierała się i zaczęła turlać po ziemi. Przyturlała się pod moje stopy.
- Wstań. - Powiedziałam śmiejąc się z niej.
- O witaj Alice. - Zaśmiała się i poturlała znów w stronę łóżka. Wstała. Do pokoju weszła ciocia.
- Cześć dziewczyny. - powiedziała uśmiechając się ciepło. Opierała się dłońmi o futrynę drzwi. Ubrana w jej elegancki strój* wyglądała bardzo kobieco. Prowadziła kancelarię adwokacką więc musiała dobrze się prezentować, a ponieważ zarabiała wystarczająco dużo jej stroje były bardzo pięknie i orginalne.
- Cześć ciociu. - Powiedziałam uśmiechając się pogodnie.
- Dzień dobry. - Powiedziała siedząca na łóżku Nicole. 
- Idę do pracy. Śniadanie jest w kuchni. Leo jeszcze śpi, a wujek już pojechał. - Powiedziała.
- Dobrze. Dziękujemy. - Powiedziałam
- A tu masz pieniądze na zakupy. Kup sobie jakieś modne ubrania i bawcie się dobrze. - Powiedziała wręczając mi pieniądze.
- Dziękuję ciociu. - Uściskałam ją mocno. 
- No to ja lecę do pracy, bo nie chcę się spóźnić. - Pocałowała mnie w policzek. - Pa Alice, do zobaczenia Nicole. Mam nadzieję, że na obiad wpadniesz. - Uśmiechnęła się ciepło.
- Z miłą chęcią. Do widzenia. - Uśmiechnęła się. Ciocia wyszła z pokoju. Położyłam pieniądze na biurko, a potem podeszłam do szafy i otworzyłam ją. 
- Nie mam się w co ubrać. - Powiedziałam i skrzywiłam się. 
- Przestań. Zaraz coś znajdziemy. - Uśmiechnęła się i zaczęłyśmy przeszukiwać moje ubrania. Po pięciu minutach znalazłyśmy odpowiedni strój* .
- Dzięki. Możesz sobie też coś wybrać nie krępuj się. - Uśmiechnęłam się i z ubraniami w ręku poszłam do łazienki się ubrać. Umyta, ubrana, uczesana i pomalowana opuściłam łazienkę i wróciłam do pokoju. 
- Wybrałaś coś? - Zapytałam.
- Tak. - Powiedziała i poszła do łazienki.
- Kosmetyczka jest w łazience! - krzyknęłam za nią. Nikki skinęła głową. W czasie gdy Nicole się ubierała ja poszłam na dół. Na stole stał talerz z kanapkami. Wstawiłam wodę na kawę i poszłam do salonu. Po chwili zeszła do mnie Nikki. 
- i jak? - Zapytała prezentując się przede mną. 
- Bomba. - Uśmiechnęłam się. - Naprawdę fajny dobór stroju* 
- Dzięki. - Poszłyśmy do kuchni. Zalałam nam kawę. Z talerzem kanapek i kawą poszłyśmy do salonu. 
- No to co jedziemy na zakupy? - Zapytała wstawiając kubek po kawie do zmywarki. 
- No spoczi. Tylko pójdę po pieniądze. - Poszłam na górę zabrałam pieniądze, torebkę i zeszłam do Nikki. Wsiadłyśmy do jej auta i ruszyłyśmy. Po 20 minutach byłyśmy w galerii. Nicole co chwilę kazała mi przymierzać coś innego i ciągała po różnych sklepach. 
- Boże mam na dziś dość zakupów. - Powiedziałam popijając shake'a i patrząc na chyba 5 toreb z ubraniami. 
- Nie przesadzaj. Fajnie było. - Powiedziała uśmiechając się. - Patrz co za idioci! Tańczą w galerii. - Zaczęła się śmiać i pokazywała na kogoś za mną. Odwróciłam się. Zobaczyłam dwóch tańczących nastolatków. Zaczęłam się śmiać razem z Nikki. Po chwili jednak zorientowałam się że to Harry i Lou.
- Harry! Lou! Idioci! - krzyknęłam śmiejąc się. Chłopcy spojrzeli na mnie. Od razu podbiegli do nas. 
- Alice! - krzyknęli obaj chórem. Uściskali mnie.
- Paaaaaski! - krzyknął Lou wskazując na moją koszulkę. Zaśmiałam się. 
- Nikki to Harry i Lou. Panowie to Nikki. - Przedstawiłam ich sobie.
- Oddaj paski wandalu! - darł się Lou łapiąc za moją koszulkę i delikatnie podnosząc ją do góry.
- Louis! Uspokój się! - krzyknęłam na niego. Lou zrobił minę zbitego psiaka.
- przepraszam. Mamusiu wybacz mi. - klękną przede mną. Ludzie zaczęli się na nas gapić.
- Powiedź tak! - krzyknęła do nas jakaś staruszka i puściła mi oczko. Spojrzeliśmy w czwórkę na nią i zaczęliśmy się śmiać. 
- Lou wstań proszę. - Uśmiechnęłam się słodko. Zrobił smutną minę i wstał. Nicole patrzyła na nas jak na bandę kretynów.
- Z kim ja żyję?! - Stuknęła sie delikatnie w czoło i zaczęła śmiać. 
- Ej ale co myślicie o tej starszej pani. - Powiedział Harry pokazując nam około 60 kobietę.  Niezła co? - Zapytał unosząc brwi.
- Hazza czy ty chcesz mnie zdradzić z ostrą sześćdziesiątką?! - Udał obrażonego.
- Nie no skąd kociaku. - Harry złapał go za twarz i zaczęli udawać, że się całują. 
- Eeem zdradzić? Co wy geje? - Zapytała moja przyjaciółka. Chłopcy się zaśmiali. 
- My się po prostu kochamy. - Zrobił słodkie oczy Harry i pogłaskał Louis'a po głowie.
- Larry. - powiedzieli chórkiem.
- No to co oprócz tańca robicie tutaj? - zapytałam.
- Mieliśmy robić zakupy, ale za niedługo mamy próbę więc powinniśmy się już zbierać. - odparł Lou.
- Możemy was podwieźć. - rzuciła uśmiechając się Nikki. 
- To idziemy? - powiedział loczek.
- Ktoś może byłby łaskaw mi pomóc z torbami. - skrzywiłam się, a Lou do mnie podbiegł. 
- Ja ci pomogę o pani. - Wypowiedział to niemal jak poeta i pokłonił się. Zachichotałam. Poszliśmy do auta Nikki. 
- Siadam z przodu! - krzyknął Hazza. Z Louis'em wsiedliśmy na tyły samochodu.
- A kici kici. - Zaczął gadać od rzeczy Lou i łaskotać mnie. 
- Lou przestań! - Śmiałam się i rzucałam na tylnych siedzeniach. 
- Ja pierdole! Uspokójcie się! - Wrzasnęła Nicole. 
- Poczucia humoru za grosz. - Zbulwersował się Lou poprawiając włosy. Po paru minutach dojechaliśmy. 
- No to my będziemy się zbierać. - Powiedziałam wsiadając z powrotem do auta. 
- Nie zostaniecie na próbie? - Zapytał smutno Harry. 
- Gdyby nie było tam pewnego osobnika zostałabym z miłą chęcią. - Powiedziałam i skrzywiłam się na myśl o Zayn'ie.
- Oj no nie daj się prosić. - Złapał mnie za rękę Lou i patrzył prosto w oczy. - Poza tym ty już słyszałaś nasze piękne głosy, a Nicole nie miała tej przyjemności. - Uśmiechnął się szeroko. 
- Skromność. - skomentowała Nikki. - Ale ja chętnie posłucham ich. - Uśmiechnęła się szeroko. 
- Widzę, że zostałam przegłosowana. - Skrzywiłam się i ruszyłam w stronę domu Harry'ego. - No idziecie? - Rzuciłam wznosząc oczy do góry. Usłyszałam za sobą okrzyki radości.
- A jak będzie się czepiał to go zaatakuję marchewką. - Powiedział. Wziął mnie pod rękę i kiwnął głową słodko się uśmiechając.
- Nie poświęcisz marchewki! - Krzyknął Harry.
- Za Alice poświęcę wszystko! - Oburzył się. 
- Oooo Loui jesteś słodki! - Pocałowała go w policzek. Weszliśmy do słynnej piwnicy. 
- Cześć panowie! - krzyknęłam uśmiechając się szeroko.
- Alice! - Podbiegł Niall. Pocałował mnie w policzek. - Ugotujesz mi coś? Bo mama Hazzy nic nie zrobiła. - Posmutniał.
- Nie. - Zaśmiałam się. - Jeśli po próbie zasłużysz to moooże coś z tego będzie. - Niall zaczął skakać z radości i poszedł gdzieś przed siebie.
- Liam co ty robisz? - Zapytałam chłopaka siedzącego na podłodze.
- Eeem ja? - Odwrócił głowę w moją stronę. 
- Tak ty. - Powiedziałam.
- Bawi się toy story. - Powiedział brzdękając coś na gitarze Zayn. 
- Aha? - Powiedziałam. Zayn wstał i podszedł do mnie.
- Czaść. - Powiedział obejmując mnie w pasie i próbując pocałować w policzek. Odchyliłam się do tyłu po czym odepchnęłam jego ręce. 
- Czy ty chcesz żeby moja ręka znów powitała twój policzek? - Powiedziałam i skrzywiłam się. Popatrzał na mnie i bez słowa odszedł. 
- A tak w ogóle panowie to Nicole. - Powiedział Lou pokazując na rudowłosą dziewczynę. 
- Eeem no siemka. - Uśmiechnęła się. 
- Ugotujesz? - Zapytał Niall.
- Raczej nie. - Powiedziała Nikki. 
- Ja jestem Liam, a ten głodomor to Niall. - Zaśmiał się.
- Tsa miło poznać. - Machnęła do nich ręką. Chłopcy zaczęli próbę. Jednak nie przeprowadzić jej w spokoju bo Niall co chwilę narzekał, że jest głodny. 
- Wiecie co? Żeby on już dał spokój pójdę na górę do kuchni i coś ugotuję. - Powiedziałam. Wstałam i poszłam na górę. 
- Coś na szybko .. - Powiedziałam do siebie.
- Naleśniki. - Usłyszałam za sobą głos Zayn'a. 
- A ty czego chcesz? - Nie szczędziłam na niego chłodnego tonu. 
- No przyszedłem ci pomóc. - Uśmiechnął się uroczo stojąc obok. 
- Nie potrzebuję pomocy. A już na pewno nie twojej. 
- No przestań. Długo  będziemy żyli jak pies z kotem? - Powiedział obracając mnie ku sobie. 
- Nie dotykaj mnie. Myślisz że tak szybko ci wybaczę te głupie gadki na mój temat? - Założyłam ręce jedną na drugą i patrzyłam na niego wzrokiem pełnym wyrzutów.
- No wiem, że nie tak łatwo jest wybaczyć takie rzeczy, ale uwierz że to były tylko moje głupie gadki, że ja tak nie myślę. - Patrzał na mnie ciemnymi oczyma. 
Pomimo, że byłam na niego tak bardzo zła za to co mówił na mój temat pociągały mnie jego usta. Chciałam by przestał gadać i żeby mnie pocałował. Pociągał mnie cały. Jego cera, włosy ułożone w seksownym nieładzie, ciemne oczy to wszytko sprawiało, że jest tak niesamowicie seksowny. 
- Czyli żebym puściła to wszystko mimo uszu? - Wpatrywałam się w jego twarz czekając na odpowiedź. 
- I tak tego nie zrobisz prawda? - Odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Nie. - Uśmiechnęłam się. 
- Ty! Ty się do mnie uśmiechasz! Cud! - Jego oczy zabłysnęły, a na ustach malował się szeroki uśmiech. 
- Widzisz? Potrafię się uśmiechać do takich palantów. 
- Tylko nie palant dobrze? 
- Bo co? 
- Chcesz się przekonać? 
- Dajesz! - Zaczął mnie łaskotać. Wyrywałam mu się śmiejąc przy tym głośno. 
- Dobra stop! Puść! Muszę zrobić te naleśniki! - Krzyczałam. Zayn trzymał mnie mocno w objęciach. 
- Nie puszczę cie! - Zbliżał się do mojej twarzy.
- Zayn to nie jest ... - Chciałam powiedzieć "śmieszne", ale Zayn całując mnie przerwał mi zdanie. 
- Nie możesz! - Wrzasnęłam, gdy tylko oderwał się od moich ust. Choć przecież w głębi właśnie tego pragnęłam. Pocałunku Zayn'a. 
- Nie mogłem się oprzeć. Zbyt mnie pociągasz. - Znów chciał mnie pocałować, jednak tym razem nie dałam mu się. 
- Przestań mnie całować! To że zaczęłam normalnie z tobą rozmawiać nie znaczy, że możesz pozwalać sobie na takie rzeczy! Jasne?! 
- Nie pierdol! Podobało ci się! - Uśmiechnął się zadziornie.
- To czy mi się podobało, a to że nie możesz na to sobie pozwalać to dwie różne sprawy! - Zbulwersowana krzyknęłam.
- Przepraszam. Zbyt pociągają mnie twoje usta. - Powiedział delikatnie gładząc mój policzek.
- Róbmy te naleśniki. - Powiedziałam odsuwając się od niego. Po jakimś czasie zrobiliśmy naleśniki, a Zayn poszedł zawołać Niall'a, Lou, Harry'ego, Nikki i Liam'a. 
- Żarełko! - Powiedział siadając przy stole Niall. 
- Tak specjalnie dla ciebie. - Powiedziałam nakładając mu jedzenie i uśmiechnęłam się. Po zjedzeniu pozmywaliśmy naczynia i wróciliśmy na próbę chłopców która tym razem poszła bez przeszkód. 


*************************************************


Dziękuję za przeczytanie. Nie mogłam odnaleźć w sobie pomysłu na napisanie, ale w końcu się udało :D 
Mam nadzieję, że się podoba :D 
Proszę o recenzje :D
Z góry dziękuję ; **

2 komentarze: