Dojechaliśmy do domu. Wszyscy wysiedli tylko ja jeszcze zaspana siedziałam z tyłu auta. Leo i Zayn wyjęli nasze torby. Weszłam do domu gdzie siedziała ciocia i wujek.
- Już jesteśmy! - Zawołał z uśmiechem Leo. - Wiem wiem stęskniliście się. - Powiedział podchodząc do Evy i całując ją w policzek.
- Właściwie nie tęskniliśmy. - Powiedziała ciotka przytulając Leo.
- Cześć ciociu. - Powiedziałam cicho, podchodząc do niej i wtulając się w jej drobne ramiona.
- Coś się stało kochanie? - Zapytała trzymając mnie za ramiona.
- Nie nie wszystko gra. - Uśmiechnęłam się mimowolnie. - Jestem trochę zmęczona. - Dodałam.
- To idź do pokoju. - Powiedziała uśmiechając się miło. Ruszyłam więc w stronę schodów, które prowadziły na górę.
- Czekaj kochanie, zaniosę twoją torbę. - Powiedział za mną Zayn. Podszedł do mnie i złapał mnie za dłoń. Spojrzałam na ciotkę i wuja, którzy uśmiechali się. Zarumieniłam się delikatnie, a potem poszłam razem z Zayn'em na górę. Po wejściu do pokoju od razu rzuciłam się na łóżko. Chłopak popatrzył na mnie. Zaczął rozpakowywać moją torbę.
- Zostaw misiek ja to zrobię później. - Powiedziałam nadal leżąc na łóżku.
- Daj spokój dla mnie to nie problem. - Uśmiechnął się uroczo.
- Oj zostaw. - Rzuciłam niezbyt miło.
- Kochanie coś nie tak? - Zapytał. Gdy przez dłuższą chwilę nie odpowiadałam on dodał. - Pierw płakałaś w hotelu, potem w aucie spałaś, a jak się obudziłaś nie odezwałaś się ani słowem, a teraz jesteś nieobecna myślami i niezbyt miła. - Usiadł na moim łóżku. Nie odezwałam się i zaczęłam płakać. Położyłam głowę na kolanach chłopaka, a on zaczął gładzić mnie po głowie.
- Sama nie wiem co się ze mną dzieje. - Mamrotałam przez łzy.
- Kotku nie płacz. W ogóle dlaczego płaczesz, coś się dzieje? Czy może ja cię jakoś skrzywdziłem?
- Nie Zayn. Właśnie chodzi o to, że ty jesteś wspaniały, kochany, troskliwy. Tylko, że ja ... Chodzi tu o mnie i o to że znów mam wątpliwości co do naszego związku. - Rozpłakałam się mocniej. - Rozmawiałam dziś w hotelu z Nikki i doszłam do wniosku, że ... - Urwałam.
- Że? - Spojrzał mi w oczy.
- Że chyba jestem z tobą tylko, żeby po to by jakoś się pocieszyć po utracie rodziców. - Zaniosłam się płaczem. Zayn wstał.
- Jak to? Czyli to wszystko, to co jest między nami nie ma znaczenia i jest tylko po to by tobie było lepiej po utracie rodziny?! - Zobaczyłam w jego oczach łzy. Wstałam i podeszłam do niego.
- Nie. To znaczy nie chcę, żeby tak było i czuję do ciebie to co ty do mnie tylko, że obawiam się, że to jest spowodowane tym, że szukam sobie pocieszenia. Zayn ja cię kocham, ale ... Nie potrafię sobie poradzić z tym wszystkim, bo ... Początek sam wiesz jaki był, a teraz ... - Chłopak nie wytrzymał i ze łzami w oczach wybiegł z mojego pokoju, a ja za nim. - Zayn czekaj! Stój! Proszę cię! - Krzyczałam za nim jednak on nawet się nie odwrócił. Wybiegłam za nim aż na podwórze, dopiero tam byłam na tyle blisko by go złapać za rękę. - Zayn proszę cię! Porozmawiajmy! Nie chcę niczego kończyć! Błagam cię! Wytłumaczmy to sobie. - Mówiłam zanosząc się płaczem.
- Nie chcesz niczego kończyć?! To po co w ogóle zaczynałaś? Przecież jestem tylko na pocieszenie! Co chcesz mi wytłumaczyć?! Że mnie kochasz, ale tylko dlatego, że boisz się że nie będziesz miała nikogo kto będzie cię wspierał? To mi chcesz wytłumaczyć? - Po jego policzkach spływały łzy. Co gorsza płakał przeze mnie.
- Zayn to nie tak. Błagam cię pozwól mi ...
- Słuchaj Aly. - Mówił teraz łagodniej. - Nie kończymy tego, ale ja dziś chcę to przemyśleć. Jesteśmy ze sobą 4 dni, a ty miałaś już masę wątpliwości co do nas. Ja też nie chcę niczego kończyć, bo jesteś pierwszą dziewczyną na której od razu zaczęło mi zależeć i nie chcę cię stracić, ale wydaje mi się, że dziś już nie mamy o czym gadać. Cześć. - Objął mnie i delikatnie pocałował w policzek.
- Pa. - Wyszeptałam przez łzy. - Kocham cię. - dodałam. Patrzałam jak chłopak, który kocha mnie z wzajemnością odchodzi tylko dlatego, że ja mam jakieś durne wątpliwości. Tylko dlatego, że przez tą rozmowę z Nikki je mam. Stałam i płakałam, a na podjazd podjechało auto Liam'a z Harry'm i Louis'em na tyle. Wysiedli, a Harry widząc mój stan podbiegł do mnie niczym błyskawica. Objął mnie i mocno przytulił, a ja rozryczałam się jeszcze gorzej. Liam i Lou doszli do nas i zaczęli mnie gładzić po głowie.
- Co się stało? - Spytał zatroskany Liam. Oderwałam głowę od torsu Harry'ego.
- Bo ja jestem taka durna i mam wątpliwości co do mojego związku z Zayn'em i powiedziałam mu o tym i on powiedział, ze nie chce nic kończyć, bo mnie kocha, ale dziś mam nie pisać nawet do niego. - Próbowałam się uspokoić.
- No to chyba dobrze, no nie? - Powiedział Lou.
- No tak.
- Więc czemu płaczesz?
- Bo ... Mam jakieś durne wątpliwości, a przecież go kocham i on kocha mnie. Boże jaka jestem durna! - Harry objął mnie w pasie,a potem w czwórkę weszliśmy do domu.
- Aly co się stało? - Zapytał wujek.
- Nic wujku, nic. - Uśmiechnęłam się sztucznie.
- Jak to nie? Czy on cię w jakiś sposób skrzywdził? - Podszedł do mnie i złapał moją rękę.
- Nie wujku, to raczej moja głupota zraniła jego. Naprawdę Zayn to dobry facet i nie skrzywdziłby mnie, a to że ja czasem zbyt pogrążam się w przemyśleniach i ponosi mnie wyobraźnia to tylko i wyłącznie moja wina. - Rzuciłam. Wuj przytulił mnie.
- Moja mała księżniczka. - Pocałował mnie w czoło.
- Idę do siebie. - Powiedziałam i poszłam. Za mną poszedł Harry, Lou, Liam, Niall, Leo i Nicole. Weszliśmy do pokoju, a ja zaczęłam im opowiadać o tym co miało miejsce. Harry jako najlepszy przyjaciel ciągle mnie tulił i pocieszał reszta również, ale jemu wychodziło to najlepiej. Położyłam się, a on gładził moje włosy.
****************************
Rozdział 10. <3
podoba się? Tak wiem krótki, ale przepraszam za to.
No więc ... Czekam na komentarze <3
Kocham Was <3
- Właściwie nie tęskniliśmy. - Powiedziała ciotka przytulając Leo.
- Cześć ciociu. - Powiedziałam cicho, podchodząc do niej i wtulając się w jej drobne ramiona.
- Coś się stało kochanie? - Zapytała trzymając mnie za ramiona.
- Nie nie wszystko gra. - Uśmiechnęłam się mimowolnie. - Jestem trochę zmęczona. - Dodałam.
- To idź do pokoju. - Powiedziała uśmiechając się miło. Ruszyłam więc w stronę schodów, które prowadziły na górę.
- Czekaj kochanie, zaniosę twoją torbę. - Powiedział za mną Zayn. Podszedł do mnie i złapał mnie za dłoń. Spojrzałam na ciotkę i wuja, którzy uśmiechali się. Zarumieniłam się delikatnie, a potem poszłam razem z Zayn'em na górę. Po wejściu do pokoju od razu rzuciłam się na łóżko. Chłopak popatrzył na mnie. Zaczął rozpakowywać moją torbę.
- Zostaw misiek ja to zrobię później. - Powiedziałam nadal leżąc na łóżku.
- Daj spokój dla mnie to nie problem. - Uśmiechnął się uroczo.
- Oj zostaw. - Rzuciłam niezbyt miło.
- Kochanie coś nie tak? - Zapytał. Gdy przez dłuższą chwilę nie odpowiadałam on dodał. - Pierw płakałaś w hotelu, potem w aucie spałaś, a jak się obudziłaś nie odezwałaś się ani słowem, a teraz jesteś nieobecna myślami i niezbyt miła. - Usiadł na moim łóżku. Nie odezwałam się i zaczęłam płakać. Położyłam głowę na kolanach chłopaka, a on zaczął gładzić mnie po głowie.
- Sama nie wiem co się ze mną dzieje. - Mamrotałam przez łzy.
- Kotku nie płacz. W ogóle dlaczego płaczesz, coś się dzieje? Czy może ja cię jakoś skrzywdziłem?
- Nie Zayn. Właśnie chodzi o to, że ty jesteś wspaniały, kochany, troskliwy. Tylko, że ja ... Chodzi tu o mnie i o to że znów mam wątpliwości co do naszego związku. - Rozpłakałam się mocniej. - Rozmawiałam dziś w hotelu z Nikki i doszłam do wniosku, że ... - Urwałam.
- Że? - Spojrzał mi w oczy.
- Że chyba jestem z tobą tylko, żeby po to by jakoś się pocieszyć po utracie rodziców. - Zaniosłam się płaczem. Zayn wstał.
- Jak to? Czyli to wszystko, to co jest między nami nie ma znaczenia i jest tylko po to by tobie było lepiej po utracie rodziny?! - Zobaczyłam w jego oczach łzy. Wstałam i podeszłam do niego.
- Nie. To znaczy nie chcę, żeby tak było i czuję do ciebie to co ty do mnie tylko, że obawiam się, że to jest spowodowane tym, że szukam sobie pocieszenia. Zayn ja cię kocham, ale ... Nie potrafię sobie poradzić z tym wszystkim, bo ... Początek sam wiesz jaki był, a teraz ... - Chłopak nie wytrzymał i ze łzami w oczach wybiegł z mojego pokoju, a ja za nim. - Zayn czekaj! Stój! Proszę cię! - Krzyczałam za nim jednak on nawet się nie odwrócił. Wybiegłam za nim aż na podwórze, dopiero tam byłam na tyle blisko by go złapać za rękę. - Zayn proszę cię! Porozmawiajmy! Nie chcę niczego kończyć! Błagam cię! Wytłumaczmy to sobie. - Mówiłam zanosząc się płaczem.
- Nie chcesz niczego kończyć?! To po co w ogóle zaczynałaś? Przecież jestem tylko na pocieszenie! Co chcesz mi wytłumaczyć?! Że mnie kochasz, ale tylko dlatego, że boisz się że nie będziesz miała nikogo kto będzie cię wspierał? To mi chcesz wytłumaczyć? - Po jego policzkach spływały łzy. Co gorsza płakał przeze mnie.
- Zayn to nie tak. Błagam cię pozwól mi ...
- Słuchaj Aly. - Mówił teraz łagodniej. - Nie kończymy tego, ale ja dziś chcę to przemyśleć. Jesteśmy ze sobą 4 dni, a ty miałaś już masę wątpliwości co do nas. Ja też nie chcę niczego kończyć, bo jesteś pierwszą dziewczyną na której od razu zaczęło mi zależeć i nie chcę cię stracić, ale wydaje mi się, że dziś już nie mamy o czym gadać. Cześć. - Objął mnie i delikatnie pocałował w policzek.
- Pa. - Wyszeptałam przez łzy. - Kocham cię. - dodałam. Patrzałam jak chłopak, który kocha mnie z wzajemnością odchodzi tylko dlatego, że ja mam jakieś durne wątpliwości. Tylko dlatego, że przez tą rozmowę z Nikki je mam. Stałam i płakałam, a na podjazd podjechało auto Liam'a z Harry'm i Louis'em na tyle. Wysiedli, a Harry widząc mój stan podbiegł do mnie niczym błyskawica. Objął mnie i mocno przytulił, a ja rozryczałam się jeszcze gorzej. Liam i Lou doszli do nas i zaczęli mnie gładzić po głowie.
- Co się stało? - Spytał zatroskany Liam. Oderwałam głowę od torsu Harry'ego.
- Bo ja jestem taka durna i mam wątpliwości co do mojego związku z Zayn'em i powiedziałam mu o tym i on powiedział, ze nie chce nic kończyć, bo mnie kocha, ale dziś mam nie pisać nawet do niego. - Próbowałam się uspokoić.
- No to chyba dobrze, no nie? - Powiedział Lou.
- No tak.
- Więc czemu płaczesz?
- Bo ... Mam jakieś durne wątpliwości, a przecież go kocham i on kocha mnie. Boże jaka jestem durna! - Harry objął mnie w pasie,a potem w czwórkę weszliśmy do domu.
- Aly co się stało? - Zapytał wujek.
- Nic wujku, nic. - Uśmiechnęłam się sztucznie.
- Jak to nie? Czy on cię w jakiś sposób skrzywdził? - Podszedł do mnie i złapał moją rękę.
- Nie wujku, to raczej moja głupota zraniła jego. Naprawdę Zayn to dobry facet i nie skrzywdziłby mnie, a to że ja czasem zbyt pogrążam się w przemyśleniach i ponosi mnie wyobraźnia to tylko i wyłącznie moja wina. - Rzuciłam. Wuj przytulił mnie.
- Moja mała księżniczka. - Pocałował mnie w czoło.
- Idę do siebie. - Powiedziałam i poszłam. Za mną poszedł Harry, Lou, Liam, Niall, Leo i Nicole. Weszliśmy do pokoju, a ja zaczęłam im opowiadać o tym co miało miejsce. Harry jako najlepszy przyjaciel ciągle mnie tulił i pocieszał reszta również, ale jemu wychodziło to najlepiej. Położyłam się, a on gładził moje włosy.
****************************
Rozdział 10. <3
podoba się? Tak wiem krótki, ale przepraszam za to.
No więc ... Czekam na komentarze <3
Kocham Was <3
Zajebiste <3
OdpowiedzUsuń