*** Alice ***
Zaczęłam się powoli szykować. Szczerze nie chciało mi się nigdzie iść, ale też nie chciałam wystawić Nicole. Wstałam z łóżka, stanęłam przed szafą i kompletnie nie wiedziałam co założyć. Zaczęłam przeglądać wszystkie sukienki, aż w końcu wybrałam tę* jedyną, z butami* nie miałam tyle problemów. Poszłam wziąć prysznic i umyć głowę. Wysuszyłam włosy, a potem siedziałam i męczyłam się z prostowaniem ich. Zaczęłam przeglądać książeczkę "makijaż krok po kroku", którą mama dała mi jeszcze przed śmiercią. Poszłam po kosmetyki do cioci, a po powrocie do pokoju starałam się zrobić makijaż, który odpowiadałby temu* z obrazka. Po około 30 minutach byłam gotowa. Zeszłam na dół.
- Wow, ale pięknie wyglądasz. - Powiedziała ciocia łapiąc mnie za ręce i uśmiechając się.
- Dziękuję. - Uśmiechnęłam się lekko.
- Nie zbyt cieszysz się na tę imprezę, prawda? - Spojrzała na mnie z troską. Skinęłam głową. - Dlaczego? - Zapytała ciągnąc mnie do kuchni, gdzie usiadłyśmy same i mogłyśmy w spokoju sam na sam porozmawiać.
- Bo ... - Odwróciłam głowę w bok.
- Myślisz o Zayn'e?
- Tak ciociu. - Powstrzymywałam łzy.
- Ale co się dokładnie stało? Wiesz kochanie może jakoś ci pomogę. - Trzymała mnie za rękę, co było znakiem, że zawsze mogę na nią liczyć.
- Po prostu byliśmy ze sobą od paru dni, a ja już często wątpiłam w sens naszego związku i on się w końcu wkurzył i tak, obraził się. Wiem, że go zraniłam tymi wątpliwościami, ale nie chciałam nic przed nim kryć ciociu. - Spłynęła mi łza.
- Nie płacz kochanie masz za ładny makijaż. - Uśmiechnęła się. - Nie martw się. Jeżeli jeszcze nie zerwał z tobą to może nie wszystko stracone. Z pewnością nadal cię kocha, ale nie dziw mu się, że może mieć jakiekolwiek pretensje o to, że masz wątpliwości, bo przecież w końcu jesteście razem.
- Tak wiem i wcale mu się nie dziwię. Wręcz cieszę się że jeszcze ze mną nie zerwał, ale tak bardzo się boję, że go stracę. - Starałam się nie płakać i jakoś mi się to udawało. Do kuchni wparował wystrojony wujek.
- Eva, a ty jeszcze nie gotowa? - Zapytał patrząc na nią ze zdziwieniem.
- Ach no tak, już idę. - Uśmiechając się wstała. Podeszła mnie od tyłu i przytuliła. - Nie płacz i nie przejmuj się. Po prostu musi sobie wszystko w spokoju poukładać, a potem zobaczysz, że będziecie szczęśliwi, każdy związek musi mieć pierwszą poważną kłótnię. - Pocałowała mnie w policzek i wyszła z kuchni. Wujek właśnie nalewał sobie sok. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
- Jesteś taka śliczna i tak bardzo podobna do mamy. - Mówiąc o mojej mamie miał łzy w oczach, które nie spłynęły po jego policzku. W sumie nie można się mu dziwić, bo mama była jego młodszą siostrą.
- Nie jestem ani trochę do niej podobna, mama była najpiękniejsza i nikt jej nie dorówna. - Uśmiechnęłam się.
- A jednak. - Powiedział z przekonaniem. Uśmiechnęłam się i nie odezwałam już ani słowem. Wujek już chciał wychodzić z kuchni,kiedy krzyknęłam za nim.
- Wujku, a gdzie wy idziecie?
- Do Dorothy, zaprosiła nas na drinka, a że ciocia ma jutro wolne i dawno nigdzie nie byliśmy to zaakceptowaliśmy jej zaproszenie, ale i tak pewnie zostaniemy u niej do rana. - Uśmiechnął się.
- Czyli tylko Leo zostaje w domu?
- Nie Leo już dawno nie ma. Poszedł gdzieś do kolegi na noc.
- To nikogo nie będzie?
- No na to wygląda. - Uśmiechnął się zabawnie.
- To jak ja do domu wrócę? Przecież jeszcze mi kluczy nie dorobiliście. - Skrzywiłam się na co wuj znów się zaśmiał.
- Ciocia ci da i będziesz mogła zaprosić Nikki na noc.- Uśmiechnął się, a potem szybko dodał. - Możesz nawet więcej, ale pamiętaj, że góra dwie osoby. Tylko nie mają prawa spać w mojej sypialni. - Powiedział to zabawnym tonem i puścił mi oczko. Czekałam jeszcze na Nicole. Po kilku minutach pojawiła się i wyszłyśmy z domu żegnając się z ciocią i wujkiem. Szłyśmy na tę imprezę dość długo i zaczynałam się niepokoić, bo z tego co pamiętam to Sophie nie mieszkała wcale tak daleko i nawet nie trzeba było przechodzić przez londyński hyde park.
- Nikki czy ty pewna jesteś, że my dobrze idziemy? - Zapytałam wyraźnie zaniepokojona.
- Tak jestem pewna. - Uśmiechnęła się. Po chwili zatrzymała mnie. - Stój. No bo muszę ci coś powiedzieć. Tylko się nie złość, bo wcale na żadną imprezę nie idziemy. To znaczy ty nie idziesz, bo ja tak, ale muszę ci zawiązać oczy i poprowadzić cię do miejsca gdzie czeka twoja niespodzianka. - Uśmiech jej nie znikał.
- Nikki kurwa co ty znów kombinujesz?!
- Nie marudź tylko dawaj oczy. - Zawiązała mi czarną opaską i prowadziła za rękę przez około 10 minut. Ściągnęła mi opaskę i zaczęła się śmiać. Doprowadziła mnie do miejsca gdzie były fontanny. Rozłożony był tam koc i stały na około świece. Był szampan i kosz wiklinowy. Było romantycznie.
- Usiądź tu i czekaj na to co się stanie. - Uśmiech. - A ja idę, bo Niall na mnie czeka. - Pocałował mnie w policzek i poszła. Siedziała na tym kocu i marzłam. Gdzieś za sobą usłyszałam piosenkę Adele "One and Only". Odwróciłam się, żeby zobaczyć o co chodzi. W moją stronę szedł Zayn. Ubrany w ciemne rurki z krokiem, buty NIKE, koszulkę z napisem "Love Only You", a na to czarną bejsbolówkę z literką "A". Podchodził coraz bliżej mnie, a ja czułam coraz to mocniejsze dreszcze. Kiedy do mnie podszedł wstałam. Patrzeliśmy na siebie, prost w oczy. Tak bardzo chciałam go pocałować czuć, że na pewno już wszystko gra, ale bałam się zrobić cokolwiek. Po moim policzku zaczęły płynąć łzy. Zayn patrzał na mnie złapał moją dłoń, a drugą ręką zaczął gładzić mój policzek.
- Dlaczego płaczesz? - Zapytał z troską.
- Bo ... Bo ... Bo Zayn ja cię tak bardzo kocham. - Zaczęłam płakać jeszcze bardziej. Przytulił mnie.
- Już dobrze nie płacz. - Głaskał mnie po głowie jak wcześniej. Wtulałam się w niego mocno i błagałam Boga, żeby było tak jak najdłużej, żebym mogła tak tulić się w niego ciągle.
- Zayn, ale czy to znaczy że ... Że już wszystko dobrze między nami? - Spojrzałam na niego.
- A czy gdyby tak nie było to czy zorganizowałbym to i czy bym zrobił to? - Mówiąc to zbliżał się do moich ust. Zaczęliśmy się całować. Zayn zaczął wplątywać dłonie w moje włosy, a ja swoje ręce opierałam o jego ramiona. Staliśmy tak całując się, a ja w myślach dziękowałam Bogu za to, że mi wybaczył, że teraz jest tu ze mną, że mnie całuje i nie jest dla mnie tak nie miły jak w ciągu dnia.
- Zayn ... Naprawdę, przepraszam, nie chciałam żebyś tak się poczuł. - Mówiłam ze zwieszoną głową.
- Jak? Myślisz że jak się poczułem?
- Nie kochany?
- Nie Aly. Tak to też, ale bardziej zraniony i oszukany, bo widzisz ... Chodzi o to, że jesteś pierwszą na której aż tak mi zależy.
- Przepraszam, chyba nic więcej nie mogę zrobić, ani powiedzieć.
- Zapomnijmy o tym dobrze? - Pocałował mnie w policzek. Złapał mnie za dłonie, a potem zrobił krok w tył. Patrzał na mnie uśmiechając się, a po chwili zagwizdał. - Wow kochanie, pięknie wyglądasz. - Uśmiechał się tak cudownie. Jego oczy lśniły co było oznaką, że mi wybaczył i że cieszy się.
- Dziękuję. - Rzuciłam mu się na szyję i zaczęłam obsypywać pocałunkami.
- Kochanie uspokój się. - Mówił z uśmiechem.
- Zayn! Kiedy ja nie mogę. Chcę nadrobić każdą chwilę kiedy nie mogłam cię pocałować, bo byłeś na mnie zły. - Znów zaczęłam go całować.
- Kochanie jeszcze to nadrobimy, a teraz usiądź i cieszmy się uroczym wieczorem. - Usiadł na kocu, a ja obok niego. Zayn otworzył szampana i nalał nam do kieliszków.
- Za co wypijemy? - Zapytałam.
- Za szczęście i miłość.
- I żeby było jak najlepiej jak najdłużej.
- Za nas. - Powiedzieliśmy razem. Popijaliśmy szampana i jedliśmy owoce z koszyka.
- Więc sam na to wpadłeś? - Zapytałam.
- To znaczy. Siedzieliśmy na próbie i nie mogłem się skupić, uwierz że ciągle o tobie myślałem, ale nie chciałem żebyś myślała że dam się tak łatwo. No i chłopaki powiedzieli, że muszę coś z tym zrobić, bo ani ja ani Harry, ani reszta nie mogliśmy się skupić na próbie.
- A co do tego i miał Harry i reszta? - Zdziwiłam się.
- No przecież Harry to twój przyjaciel, Lou też się o ciebie martwił, Liam to samo, a Niall też. - Uśmiechnął się. - No i powiedzieli że mam cię gdzieś zaprosić i potem pomogli mi to przygotować, Niall załatwił resztę z Nikki i cię przyprowadziła. - Pocałował moją dłoń.
- Nawet nie wiesz jak bardzo mi ciebie brakowało. Jak się o to obwiniałam i jak bardzo żałowałam. Chciałam ze sobą skończyć, ale bałam się. - Oparłam głowę o ramię Zayn'a.
- Wiem znam to uczucie, bo mi wcale nie było łatwiej. Codziennie wypytywałem Harry'ego i Louis'a co u ciebie i prosiłem, żeby nie mówili ci nic o tym, bo nie chciałem, żebyś wiedziała że się martwię. Nie mogłem się skupić na próbach, bo myślałem czy nadal to przeżywasz czy może masz już mnie w dupie i te wątpliwości okazały się słuszne i mnie nie kochasz. Bałem się spotkanie z tobą na śniadaniu, a gdy w drzwiach staliśmy chciałem cię objąć i pocałować, ale nie mogłem, bo uznałabyś mnie za niewytrwałego. I pamiętaj, że nie masz prawa myśleć o skończeniu ze sobą, bo ja bez ciebie tu nie mogę zostać, nie dam rady. - Pocałował mnie w czoło. Długo jeszcze rozmawialiśmy o tym co się miedzy nami wydarzyło. Całowaliśmy się leżąc na kocu. Ręce Zayn'a wędrowały po całym moim ciele. Wtulaliśmy się w siebie, było cudownie do czasu, aż zaczęło wiać coraz mocniej i padać. Złożyliśmy rzeczy i szliśmy w stronę mojego domu. Po długiej drodze w końcu doszliśmy. Wyciągnęłam klucze z torebki.
- To ja pójdę do domu. - Powiedział całując mnie.
- Nie idź. - Powiedziałam ze łzami. - Zostań u mnie na noc. Ciotka i wujek poszli do znajomej, a Leo też nie ma. Będziemy sami. Proszę zostań. - Nie puszczałam jego dłoni.
- Czy ja wiem, to chyba nie najlepszy pomysł. - Skrzywił się delikatnie, ale w jego oczach widziałam, że chce zostać.
- Wystarczy, że ja wiem, że to dobry pomysł. - Powiedziałam i wciągnęłam chłopaka do domu zamykając za nim drzwi. Zayn zaśmiał się idąc za mną do salonu. Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy się całować. Jego ręce wędrowały po całym moim ciele wprawiając mnie w delikatne drżenie. Zaczęłam ściągać z niego bejsbolówkę.
- Poczekaj! - Powiedziałam w ostatniej chwili za nim chłopak zdjąłby ze mnie sukienkę. - Przyjdź za chwilę do mojego pokoju. - Pocałował go namiętnie i pobiegłam na górę. Jak burza wparowałam do pokoju szukając jak najseksowniejszej bielizny. W końcu z szafki wyciągnęłam koronkowe czarne majtki i skąpą koszulę. Poszłam do toalety i wzięłam szybki prysznic i wcisnęłam się w bieliznę. Umyłam zęby i poprawiłam makijaż, a potem wyszłam z toalety. Położyłam się na łóżku.
- Zayn! - Zawołałam jak najczulej. Po chwili chłopak pojawił się w drzwiach mojego pokoju.
- Wow. - Zrobił wielkie oczy stanął przy łóżku.
- No chodź do mnie i weź co twoje. - Powiedziałam. Chłopak jednak nie wziął sobie tego aż tak poważnie i zaśmiał się. Klęknęłam przed nim na łóżku, pociągnęłam za koszulkę i pocałowałam. Zayn wylądował na mnie. Całowaliśmy się zachłannie i namiętnie. Ściągnęliśmy z niego koszulkę i spodnie. Chłopak szybkim ruchem zdjął ze mnie koszulę i oboje zostaliśmy tylko w majtkach. Zayn spojrzał na mnie pytająco.
- Kochanie na pewno? - Pochylał się nade mną. Skinęłam głową i przygryzłam dolną wargę. Malik zaczął przystępować do konkretów.
******************************************************************
No więc kolejny rozdział .
Wiecie co? Chyba będę dodawać rozdziały co tydzień. W niedzielę.
Wiecie jestem w 2 gimnazjum i mam coraz więcej nauki i coraz mniej czasu na bloga, ale to nie oznacza że to zostawię.
Wiem, że niektórych to już nudzi, ale mam nadzieję, że są osoby, które czytają to i interesuje ich to.
Takim osobom Dziękuję za wsparcie . <3
Chciałabym, abyście głosowali w ankiecie, bo nie wiem ile Was ( Czytelników ) jest.
No więc . Kocham Was, dziękuję i proszę o komentarze i głowy <3
głowy!? O.O
OdpowiedzUsuń